Na pograniczu dwóch światów

O miejscu, które tak naprawdę trudno określić i opisać, czym jest. Bo na pewno jest dla mnie czymś więcej niż tylko krainą Polski. To miejsce, w którym odnalazłam to „coś”. W którym odnalazłam siebie i które zmieniło mój sposób patrzenia na życie.

Czytaj dalej „Na pograniczu dwóch światów”

Reklamy

Ścieżki zgody

Okres wczesnej wiosny i czas obecny jest bardzo pracowity chyba dla każdego ogrodnika. Stąd wynika moja nieobecność na blogu. Jednak ta nieobecność nie oznacza braku pracy i wglądu. To niezmiennie trwa, nawet podczas pracy w ogrodzie. Ogród, tak jak i natura mnie otaczająca, też jest moją lekcją. Wydeptując różne ścieżki w moim ogrodzie, uczę się akceptacji, zgody ze sobą i Matką Naturą. Czytaj dalej „Ścieżki zgody”

Wiejski piesek

Mała
Mała

Obszary wiejskie są miejscem specyficznym, jeśli chodzi o traktowanie psów. Większość z nich spędza życie na łańcuchach. W naszej wsi jest nie inaczej. Dzisiejsza poranna rozmowa z sąsiadką zmusiła mnie do wzięcia w obronę zarówno stworzeń, które same obronić się nie mogą, jak i ludzi, którzy mają czelność nie trzymać psa na łańcuchu. Tym razem, wyjątkowo zmienię koncepcję i nie napiszę tego dla siebie czy dla dzieci. Chciałabym zmienić mentalność ludzi, którzy trzymają psy na uwięzi.

Czytaj dalej „Wiejski piesek”

Wybrałam to miejsce…

Czasami zdarzają się w życiu takie chwile, kiedy coś uporczywie do ciebie wraca. Kiedy w sercu czujesz jakieś nieokreślone ponaglenia, by nie zamykać ust, by o czymś powiedzieć. A z drugiej strony wiesz, że nie możesz, bo każdy ma prawo do swojej racji, do swojej choćby maksymalnie skrzywionej rzeczywistości. Bo wiesz, że z racją jest jak z tyłkiem, każdy ma swój. Czytaj dalej „Wybrałam to miejsce…”

To już 4 lata…

Niedługo miną 4 lata odkąd mieszkamy na Podlasiu. Kiedy tu przyjechałam, rzeczywistość widziałam nie inaczej, jak przez własną perspektywę. Miałam to szczęście, że byłam tego świadoma i wiedziałam, że to, co widzę, niekoniecznie musi być właśnie takie. Widziałam miłych i uśmiechniętych ludzi, ale starałam się utrzymywać swój dystans, w stosunku do siebie i do innych. Bardzo mi on pomógł w tym czasie. Nauka nieoceniania przyszła jednak troszkę później. Uczyłam się, że czyjś uśmiech jest po prostu uśmiechem, bez dorabiania do tego teorii życzliwości czy nieżyczliwości. A to, jak widzę drugiego człowieka to jedynie moja perspektywa. Nie jest on ani dobry, ani zły. Jest, jaki jest. Czasem po prostu nieświadomy swoich własnych perspektyw, poprzez które widzi rzeczywistość i dlatego swoimi ocenami wbija w innych kolce, które mają za zadanie ranić innych, a tym samym chronić siebie. Czytaj dalej „To już 4 lata…”

Nie dla wszystkich, czyli wieśniarą być

Mija wkrótce 3,5 roku odkąd porzuciłam miasto i zamieszkałam na wsi. Pierwszy rok był czasem, który można porównać do czasu zakochania. Wielkie emocje i permanentny stan funkcjonowania ciała, duszy i emocji na wyższych obrotach. Bardzo fajny stan, ale dobrze, że nie trwa wiecznie.
Czytaj dalej „Nie dla wszystkich, czyli wieśniarą być”

Jak u pana Boga za piecem?

301262_477840385583634_823148447_n
źródło: zasoby własne

Przyjechałam do maleńkiej wsi, gdzie droga się kończy. Stanęłam przed drewnianym domem i serce mi zabiło. Znalazłam moje własne miejsce na ziemi. Moje Podlasie i jego niepowtarzalne oblicze. Miejsce, gdzie czas się jakby zatrzymał. Czytaj dalej „Jak u pana Boga za piecem?”