Spontan

Gdyby tak scharakteryzować samą siebie? Bez planu. Nie wiem co z tego wyjdzie. Jakie pytania w sobie odkryję, ani jakie odpowiedzi znajdę podczas pisania. Niech mnie niesie…

Continue reading „Spontan”

Reklamy

Statek bez sterów i kapitana?

Nasz umysł może naprawdę wiele. Czasem jesteśmy kompletnie nieświadomi, jak wiele… Bywa, że nadajemy mu rangę kapitana statku i pozwalamy mu kierować naszym życiem. Fakt, dzięki odpowiedniej „manipulacji”, możemy wyjść cało z burz życiowych, omijać je nawet czasem. Mamy pomocnika, który nam pomaga i wspiera. Tworzy rzeczy nawet nierealne, aby nas ta burza nie uśmierciła. Jesteśmy w stanie zmieniać świat, wpływać na niego i w ogóle, ale to jest bardzo grząski grunt. Można uwikłać się we własne sidła. Prawdziwa świadomość, to odebranie umysłowi rangi kapitana.

Continue reading „Statek bez sterów i kapitana?”

O górskiej wędrówce

Byłam pewna, że znam moment, kiedy moja świadomość zaczęła się budzić. Byłam pewna, że jest nią utrata słuchu. Że to był początek. Wtedy to było tak intensywne. Myliłam się. Nie ma czegoś takiego jak moment przebudzenia.  Continue reading „O górskiej wędrówce”

Przepraszam Cię Wszechświecie

We wrześniu od Pani Sołtys z naszej wsi dowiedziałam się, że zrobiła oprysk środkiem o nazwie Roundup na dróżkach między truskawkami. Jej truskawki jeżdżą do skupu. Z wrażenia nie mogłam nic powiedzieć, zatkało mnie. Od innego mieszkańca dowiedziałam się, że tam, gdzie chodzą jego kury też popryskał tymże środkiem, bo mu wyrasta to, co kury nie lubią i zagłusza wszystko inne. A ja brałam od niego jajka. Bo wiejskie, zdrowe, szczęśliwe. Wtedy też mnie zatkało. Zamilkłam ze zdziwienia. Moi sąsiedzi z naprzeciwka też wszystko tym środkiem pryskają, bo im się kosić nie chce, zwłaszcza tej pustej działki po sąsiedzku ze mną. Nie zgodziłam się na opryski po stronie graniczącej z moją działką. Opryskują drugą połówkę (tam sąsiedzi mają warzywniak), po mojej koszą. Pilnuję. Wszędzie, ale to wszędzie widać ślady Roundupu, ślady bardzo charakterystyczne. Wszystkie obrzeża działek tym pryskają. Do tej pory nie zrobiłam nic, bo mnie w pewien sposób paraliżowało. Nie miałam odwagi. Nie umiałam znaleźć w sobie siły, by cokolwiek zrobić. Ja sama? Co ja mogę? Otóż właśnie zrozumiałam, że mogę. Zrozumiałam, że powinnam robić to, co zrobić mogę. Tylko tyle… To wystarczy. Jeśli każdy z nas to uczyni, świat będzie lepszy. Continue reading „Przepraszam Cię Wszechświecie”

Potężniejsze od słów

Wiele razy Buddzie zadawano pytania, na które on nie odpowiadał. Zwyczajnie milczał. Wielu buddyjskich mistrzów to praktykuje. Rozumiem to teraz bardziej niż kiedykolwiek, ile daje praktyka milczenia i jak ważne jest czasem nieudzielenie odpowiedzi czy nie zabranie głosu, choćby w ważnej kwestii.

„Nikt nas nie może uratować prócz nas samych. Nikt nie potrafi i nikt nie powinien. Powinniśmy sami przejść naszą ścieżkę.” – Buddda.

Continue reading „Potężniejsze od słów”

Z prądem czy pod prąd?

Wkraczając w dorosłość, młody człowiek nie zawsze wie, w jakim kierunku iść, czym się zająć, jaką obrać ścieżkę kariery. Nie ma w  tym nic dziwnego.

Continue reading „Z prądem czy pod prąd?”

O schronieniu i ciemności

Wczoraj miałam sen. Rozmawiałam w nim z kimś o mojej duszy, o tym co wewnątrz mnie się ukryło. O tym, co się teraz dzieje. Padły ważne słowa, których za nic nie mogłam przypomnieć sobie po przebudzeniu. Nie wiem też z kim rozmawiałam.

Continue reading „O schronieniu i ciemności”

Mojego spojrzenia na buddyzm ciąg dalszy

Buddyzm na wschodzie niewątpliwie jest religią, która buduje świątynie, stupy, ma swoje rytuały, figurki Buddy, legendy, przypowieści, nauki. Religią, która również jest instytucją zrzeszającą swoich wyznawców. Jednak buddyzm buddyzmowi nierówny. Jest sporo różnych dróg, odłamów, które różnią się między sobą. Jest wiele szkół, nie ma jednego buddyzmu. W Chinach wygląda to inaczej, jeszcze inaczej wygląda buddyzm tybetański, inaczej w Ameryce i inaczej w Polsce. Thich Nhat Hanh mówił o potrzebie kształtowania własnego buddyzmu i to do mnie mocno przemawia.

„Jeżeli buddyzm ma być buddyzmem, musi pasować do mentalności i kultury społeczeństwa, któremu służy” – Thich Nhat Hanh .

Czym wobec tego jest dla mnie?

Continue reading „Mojego spojrzenia na buddyzm ciąg dalszy”

Moje spojrzenie na buddyzm

Kiedy spotkałam się po raz pierwszy z terminem Zen, poczułam się jak w domu – tak to określiłam. Jakbym znalazła coś, na co czekałam całe życie. Jakbym znalazła …siebie samą. To było dziwne uczucie, którego do dziś nie potrafię ująć w słowa. Żadne nie są odpowiednie. To jak zobaczyć w galerii jakiś obraz, którego treść jest ci znana, bliska i nie wiesz tak naprawdę dlaczego. Znasz to, co przedstawia i nie możesz sobie przypomnieć skąd.

Continue reading „Moje spojrzenie na buddyzm”

O świadomości

Odkąd sięgam pamięcią do najwcześniejszych wspomnień, zawsze miałam wrażenie, że ze mną jest chyba coś nie tak. Byłam bardzo młoda, a miałam wrażenie, jakbym była dużo starsza. Zawsze taka się czułam. Jakby bagaż moich doświadczeń był większy niż mi się samej zdaje. Jakbym była z innej epoki. Nie mogłam tego zrozumieć. Nigdy też nikomu o tym nie mówiłam.

Continue reading „O świadomości”