Czy wystarczy znajomość liter, by nauczyć się czytać?

Podobno ci, co czytają książki lepiej wypadają w testach na inteligencję. Czytanie stymuluje nasz umysł, poszerza nasze horyzonty. Pomaga, choćby w ortografii, wysławianiu się, nabywaniu kultury słowa. To są niezaprzeczalne fakty. Jednak i tu można wpaść w sidła. W zasadzkę, którą notabene sami sobie wykopiemy.  Continue reading „Czy wystarczy znajomość liter, by nauczyć się czytać?”

Reklamy

Zew natury. Moja ucieczka na Alaskę

Źródło: empik.com
Źródło: empik.com

Pod tym tytułem kryje się książka, która wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Zapadła gdzieś głęboko w sercu. Jest jedną z tych, w których odnajduję samą siebie. Continue reading „Zew natury. Moja ucieczka na Alaskę”

Powrót do dzieciństwa

na-wysokim-niebie-b-iext23539001„Na wysokim niebie” D. Awolusi – to książka, która wywołała we mnie wiele wspomnień z okresu dzieciństwa. Dostałam ją do przeczytania od córki, która stwierdziła, że jest „taka sobie”. No, ale skoro koniecznie coś chcę, to ma tylko to. Początek nie jest zbyt zachęcający, ponieważ poznajemy bohaterkę, jako dziecko brudne i śmierdzące. „Niemalże przez całą podstawówkę cuchnęłam.” – tak brzmi pierwsze zdanie. Pozory jednak często mylą. Z czasem okazało się, że nie mogę oderwać od tej książki oczu. A to dlatego, że podczas czytania, powstawały w mojej głowie obrazy z mojego dzieciństwa. Momentami widziałam siebie samą.
Continue reading „Powrót do dzieciństwa”

Sięgnij czasem, gdzie wzrok nie sięga – czyli słów kilka o pewnej książce

„Proś mnie o co chcesz” – Megan Maxwell.

pros_mnie__o_co_chcesz-e1395684851667Dziś będzie o hiszpańskim erotyku, który ostatnio przeczytałam. Gdybym tak sięgnęła po tę książkę na półce w bibliotece miejskiej, na pewno odłożyłabym za chwilę na miejsce, przeczytawszy, że to erotyk. Nie przepadam za taką twórczością. Na szczęście mamy internet i portale, które pomagają nam zapoznać się z literaturą wcześniej i przeczytać opinie innych na temat danej książki. Ten jeden raz zrobiłam wyjątek. Aby wiedzieć czy się coś lubi, czy nie, trzeba się z tym zapoznać. Mój mąż zawsze to powtarza dzieciom przed jakimś posiłkiem, którego nie chcą nawet spróbować, a już mówią, że nie lubią. Wprawdzie dzieci nic sobie z tej lekcji nie robią, sama jednak postanowiłam z niej zrobić użytek.

Continue reading „Sięgnij czasem, gdzie wzrok nie sięga – czyli słów kilka o pewnej książce”

O tym, że słowo słowu być może nierówne

„Niebiańską przepowiednię” James’a Radfield’a przeczytałam jednym tchem. Wcześniej wpadła mi w ręce „Opowieść o drodze do siebie” – Aliny Zagulskiej. Tej już nie dokończyłam.

O ile w pierwszej wymienionej książce potrafiłam się odnaleźć, ze względu na wiele psychologicznych i bardzo prostych schematów, o których wiem. Potrzeba było jedynie uświadomić sobie to wszystko i poskładać w całość. O tyle druga książka była tak przesiąknięta magią, że odrzuciłam te treści już po przeczytaniu połowy. Coś, co sieje zamęt nie może być dobrą treścią. To nie jest moje „tu  teraz”. To nie jest moja droga. Wiedziałam to już po pierwszych kilku wersach. Zawsze z dystansem podchodzę do wszystkiego w życiu i to mi pomaga w wyborach. Kilka chwil medytacji, w stanie „bezumysłu” wystarczy, by się w pełni odnaleźć.

Chciałam dowiedzieć się więcej o tej energii, którą wyczuwam, ale wiedza Aliny Zagulskiej w niczym mi nie pomogła. Za to James Radfield poprowadził mnie w świat psychologii i mechanizmów, o których mówi także ta nauka. Continue reading „O tym, że słowo słowu być może nierówne”

Into the Wild

tumblr_lgmvcflYBx1qajbx2o1_500„Wszystko za życie” – film, który skłania do głębokiej refleksji. Po wnikliwym spojrzeniu w kadry, możemy odnaleźć tam niejedną własną historię. Przemierzane przez bohatera kilometry mogą być naszymi krokami w celu odnalezienia własnej życiowej drogi. Z tym filmem jest jak z książkami, których przeczytanie jeden raz jest niewystarczające. Wracamy do nich często i za każdym razem wynosimy z nich coś innego. Continue reading „Into the Wild”

O seksualności z nastolatką

Wychowanie w środowisku wolnym od grzechu, piekła, kary i innych niemądrych pomysłów, to moim zdaniem największy dar, jaki możemy dzieciom podarować. To jednak nie wystarczy. Brak religii dzieciom trzeba jakoś zrekompensować, nie można ich zostawiać samym sobie. Obok nas żyją ludzie religijni, ludzie różnych wyznań. Dzieci muszą odnaleźć się jakoś w zróżnicowanym środowisku, nauczyć się w nim żyć i zrozumieć, że „inne” nie znaczy gorsze. Trzeba im pokazać inne perspektywy, inne wartości i zasady, podsuwając na przykład dobrą książkę.
Continue reading „O seksualności z nastolatką”

Wypaczone pojęcie edukacji seksualnej

Komentarz do artykułu Doroty Kornas-Biela „Historyczny kontekst rozwoju edukacji seksualnej i jej konsekwencje” w półroczniku „Studia nad rodziną”, wydawnictwa UKSW. Czasopismo to nabywałam jeszcze w trakcie studiów w Instytucie Studiów nad Rodziną. Nie mogłam zgodzić się z autorką w wielu kwestiach. Postanowiłam więc odnieść się do treści w nim  zawartych. Continue reading „Wypaczone pojęcie edukacji seksualnej”

O tym jak mała Bassie chciała pomóc Opatrzności

Opowiadanie wydane w 1908 roku przez Marka Twaina.

Mała Bassie miała wkrótce skończyć trzy latka. Była dobrym dzieckiem, nie płochym i frywolnym, lecz skłonnym do rozmyślań i zadumy, zastanawiającym się nad przyczynami i próbującym pogodzić je ze skutkami.

– Mamusiu, dlaczego na ziemi jest tyle cierpienia, smutku i bólu? – spytała pewnego dnia.

– Po co to wszystko?
Było to łatwe pytanie, więc mama nie miała najmniejszej trudności z udzieleniem odpowiedzi.

– To dla naszego dobra, dziecko. W swojej mądrości i miłosierdziu Pan zsyła utrapienia, aby nas kształtować i czynić lepszymi.

– Tak.

– Wszystkie mamo?

– Tak kochanie, wszystkie. Nic nie jest dziełem przypadku. Utrapienia pochodzą od Niego, wypływają z jego miłości do nas i chęci uczynienia nas lepszymi.

– Dziwne.

– Dziwne? Czemu tak uważasz? Nigdy nie słyszałam, aby ktoś uznał to za dziwne. Zawsze sądziłam, że to naturalna i słuszna kolej rzeczy, najbardziej dobra i miłosierna.

– Kiedy to odkryłaś mamusiu? Sama do tego doszłaś?

– Nie dziecko, nauczono mnie tego.

– Kto cię nauczył, mamo?

– Czemu pytasz? Sama nie wiem. Nie pamiętam. Pewnie moja matka albo kaznodzieja. Przecież wszyscy o tym wiedzą.

– A jednak sądzę, że to dziwne. Czy to Bóg poraził tyfusem Billy’ego Morrisa?

– Tak.
– W jakim celu?

– Żeby go skarcić i uczynić lepszym.

– Przecież on umarł, mamusiu. Tyfus nie mógł uczynić go lepszym.

– W takim razie bóg uczynił to z innego powodu. Niezależnie od tego jaki to był cel, z pewnością był dobry.

– Dlaczego mógł to zrobić, mamo?

– Zadajesz zbyt wiele pytań! Może chciał w ten sposób ukarać jego rodziców.
– To nie byłoby sprawiedliwe, mamo. Czemu miałby odebrać mu życie z powodu rodziców? Przecież Billy nie zrobił nic złego.

– Nie wiem kochanie. Wiem tylko, że uczynił to z dobrego, mądrego i miłosiernego powodu.

– Skąd wiesz, mamo?

– No…Myślę, że to był sąd. Pewnie Bóg ukarał ich za jakiś grzech, którego się dopuścili.

– Przecież to Billy został ukarany, mamusiu. Czy to było sprawiedliwe?

– Z pewnością, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Bóg nie czyni niczego, co nie byłoby sprawiedliwe, mądre i miłosierne. Teraz nie możesz tego pojąć, kochanie, lecz gdy dorośniesz, wszystko zrozumiesz. Wtedy będziesz wiedziała, że jego postępowanie jest mądre i sprawiedliwe. Po krótkiej przerwie dziecko spytało:

– Czy to Pan Bóg sprawił, że płonący dach runął na nieznajomego, który próbował uratować uwięzioną w środku sparaliżowaną staruszkę, mamusiu?

– Tak, dziecko. Przestań! Nie pytaj mnie, dlaczego, nie znam odpowiedzi. Wiem jedynie, że chciał w ten sposób kogoś skarcić, kogoś osądzić lub okazać swoją moc.

– A ten pijak, który uderzył widłami niemowlę pani Welch, kiedy…

– Zapomnij o tym. Nie wchodźmy w szczegóły. Uczynił to, aby pokarać dziecko, nie mam co do tego wątpliwości.

– Mamo, pan Burgess wspomniał podczas kazania o miliardach małych stworzeń, które zarażają cholerą, durem brzusznym i szczękościskiem…i tysiącami innych chorób… Mamusiu, czy Bóg je zesłał?

– Tak, dziecko. To oczywiste.
– Po co?

– Aby nas ukarać! Przecież mówiłam!

– To bardzo okrutne, mamo! I głupie! Gdybym…

– Sza! Zamilknij! Chcesz, aby nas trafił piorun?

– Tydzień temu piorun uderzył w nowy kościół, mamusiu! Spalił się do fundamentów. Czy Bóg zrobił to, aby ukarać kościół?

– Pewnie tak. – odpowiedziała zmęczona matka.
– W pożarze zginęła świnia, która nic nie zawiniła. czy ten pożar miał być dla niej lekcją?
– Dziecinko, może chcesz się pobawić na dworze? Gdybyś chciała, mogłybyśmy…
– Mamusiu pomyśl tylko! Pan Hollister mówi, że nie ma ryby ani ptaka, gada ani innego zwierzęcia, które miałoby nieprzyjaciela zesłanego przez Opatrzność, by je gryzł i ścigał, dręczył i zabijał, wysysał mu krew i karał je, aby w ten sposób uczynić je dobrym i pobożnym. Czy to prawda, mamusiu? A jeśli tak, czemu pan Hollister się z tego śmiał?
– Pan Hollister to niegodziwy człowiek. Nie chcę, abyś go słuchała.

– Czemu, mamusiu? Jest bardzo interesujący, stara się dobrze postępować. On powiedział, że osy chwytają pająki i zagrzebują je w swoich gniazdach w ziemi – żywe, mamusiu! Pająki żyją tam i cierpią przez wiele dni, aby głodne małe osy mogły odgryzać im nogi i się nimi opychać. Czy pająki cierpią tak po to, aby stały się dobre i religijne i chwaliły Boga za Jego nieskończone miłosierdzie? Pan Hollister to uroczy człowiek, zawsze jest dla mnie taki uprzejmy. Kiedy spytałam, czy potraktowałby tak pająka, odparł, że ma nadzieję, że zostałby potępiony, gdyby to zrobił. On…

– Dziecko na miły Bóg…

– On mówi, że pająk chwyta muchę, przebija jej odwłok i wysysa jej krew, aby ją pokarać i uczynić chrześcijaninem. Zawsze, gdy mucha trzepie skrzydełkami z bólu i cierpienia, w oczach pająka pojawia się wdzięczność dla Dawcy Wszelkiego Dobra… Pan Hollister mówi, że pająk modli się przed posiłkiem… i że…

– Że też nie zmęczysz się tym gadaniem! Może chcesz wyjść na dwór i się pobawić…

– On mówi, że wszystkie cierpienia i niedole, choroby, nieszczęścia i niegodziwości zostały zesłane z czystego miłosierdzia i życzliwości, aby nas ukarać. Mówi też, że obowiązkiem każdego ojca i matki jest pomóc Opatrzności na wszelki możliwy sposób. Powiedział, że nie można tego osiągnąć strofując dzieci i spuszczając im lanie, bo to zbyt słabe, nieskuteczne środki. Droga Opatrzności jest najlepsza, dlatego obowiązkiem każdego rodzica…każdego człowieka…jest pomóc w karaniu, zabijaniu, głodzeniu, mrożeniu, gnębieniu chorobami, przywodzeniu do morderstwa i kradzieży, hańby i wstydu swojego bliźniego. Powiada, że pomysłowość Opatrzności w dziedzinie karcenia nas i zwierząt jest najgenialniejszym z wynalazków, że nawet idiota nie mógłby wymyślić niczego bardziej błyskotliwego. Mamusiu, mój brat Eddy pilnie potrzebuje karcenia.  Wiem, gdzie można znaleźć ospę wietrzną, świąd błonicę, chorobę kości i serca oraz suchoty. Mamusiu, ty mdlejesz! Pobiegnę po pomoc! Nie powinniśmy przebywać w mieście podczas upału!”

„Rzetelność” Freuda

Polecam wszystkim do przeczytania książkę Tomasza Witkowskiego„Zakazana psychologia”. Ukazuje ona, jak sam tytuł mówi, mroczną stronę nauki o duszy. Okazuje się bowiem, iż nauka również ma swoje ciemne strony, oszustwa, matactwa. Naukowcy dla zysków materialnych mogą „pomagać” swoim badaniom. Tak też było z Freudem. Jego psychoanalizie zdaje się brakować solidnych fundamentów. Continue reading „„Rzetelność” Freuda”