O ciszy

Znów miałam ważny sen. Znów dostałam ważną informację.

Na kartce papieru dostałam do przeczytania tekst. Kilka zdań. Przeczytałam je na głos. Za chwilę coś innego mi się zaczęło śnić, a ja wołałam: „Hej! Nie, wróć! Chcę zapamiętać te słowa, chcę zapamiętać! Nie chcę innego snu! Wróć! Byłam świadoma, że śnię i próbowałam go kontrolować. Chciałam obudzić się i go zapisać. Powtarzałam przez jakiś czas te słowa, nawet w trakcie innego snu. Udało mi się obudzić, jednak zapamiętałam jedynie pierwsze zdanie. Pamiętałam je zanim doszłam do komputera i go odpaliłam. W głowie został jedynie jego sens. Nie wiem czy jest to dokładny przekaz.

Spokój bierze się z ciszy.

Potem było wyjaśnienie czym jest cisza.

Po przeczytaniu, zapisywałam sobie to w głowie, próbowałam zrozumieć, co to znaczy dla mnie. I powiedziałam coś w rodzaju: „Ok, chyba rozumiem. Czyli to jest tak…”.

I znów nie udało się zapamiętać wszystkiego dokładnie. Jednak te wszystkie pytania z ostatniego tekstu przyniosły odpowiedź na tyle, że wiem, czuję to wewnętrznie, co mam zrobić. Potrzebuję tej ciszy we mnie. Te pytania i słowa zapisane w poprzednim tekście wynikają właśnie z potrzeby ciszy. One były jakby pożegnaniem z czytelnikami. Bo zmieniło się znaczenie, zmienił się sens, cel pisania. Nie mam wątpliwości, że pisać powinnam. Jednak w tej ciszy… Poza tak obszerną opinią publiczną. Poczułam, że muszę wrócić do pierwotnych założeń. Do tego, że piszę to dla siebie. Nieświadomie, trochę poza mną, to się zmieniało. Chciałam komuś pomóc i nieświadomie schodziłam z drogi.

Można by zrozumieć, że pomaganie jest złe. Nie, to nie tak. Ono jest czasem nieświadome, bezsensowne, bezcelowe. Czasem zwyczajnie nie pomoże temu, co ma pomóc, a zaszkodzi pomagającemu. Bo za bardzo skupiasz się na innych, zapominając o sobie. Ta równowaga zostaje zachwiana.

Te słowa nie są dla wszystkich. One przychodzą do mnie. Są dla mnie przeznaczone. Cała reszta ludzi może tego nawet nie zrozumieć. I bardzo często tak właśnie jest. Ludzie się obrażają. Czyjeś słowa ich dotykają. Strzelają przysłowiowe fochy.

Bo nie rozumieją. I rozumieć w tej chwili nie muszą.

Bo oni dostają swoje lekcje, swoje słowa. A te są moje.

Każdy dostaje swoje.

I to jest moja lekcja. Słuchać więcej. Nie czekać na opinie, komentarze. Nie komentować, kiedy nie trzeba. Nie odpowiadać, nie wtrącać się, nie udzielać się. Nie pomagać, kiedy nie proszą. Zniknąć dla innych. Zaistnieć dla siebie.

Być w ciszy… Wsłuchać się w nią.

Zrozumieć, czym dokładnie ona jest.

Poczuć ten czas, tę chwilę. Odrzucić myśli i zastanawianie się co ktoś zrozumiał, czego nie zrozumiał. Czemu się nie odzywa, w jakim celu się odzywa. Odrzucić wszystkie nieistotne sprawy. Wszystko, co tworzy tylko bałagan i chaos.

Posprzątać swoją duszę.

Wylać herbatę ze swojej filiżanki i sięgnąć jej dna, jej wnętrza.

Tak, tego właśnie potrzebuję.

Ciszy… Tej świadomej, zamierzonej.  Ciszy wewnętrznej, nie zewnętrznej. Tego milczenia duszy.

Samotności… Odosobnienia, bycia ze sobą TU, TERAZ.

Czy jeszcze wrócę tu dla wszystkich? Jak dawniej? Nie wiem. Może tak, może nie. Teraz jest teraz. I robię to, co czuję.

Czyli dostęp dla wybranych.

Ktokolwiek będzie czytał moje teksty, niech pamięta, że tu jestem dla samej siebie.

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. Masz inne zdanie? To nie kółko wzajemnej adoracji. Wal śmiało. Chcesz coś dodać?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.