Prośba

Nigdy nie umiałam nikogo o nic poprosić. Zawsze byłam taką Zosią samosią. Ja zawsze sama… Nigdy nie prosiłam o żadne wsparcie, sama się poklepałam po ramieniu, sama się wspierałam. Z tym sama sobie nie dam rady. To najtrudniejsza lekcja ze wszystkich dotychczasowych. Dam sobie radę z psychiką czy depresją, jednak ból fizyczny i to, co mnie czeka, przekracza moje możliwości. 

Wczoraj byłam na wizycie u protetyka, w związku z moją chorobą. Tak, dysfunkcja Stawów Szczękowo – Żuchwowych to choroba. Bardzo trudna do leczenia i niestety w ogóle nie refundowana. Ten człowiek jest również gnatologiem – zajmuje się diagnostyką oraz leczeniem zaburzeń czynnościowych narządu ruchu. Mój kręgosłup psuje się od źle funkcjonującej szczęki. Dolna szczęka jest przesunięta. Dowiedziałam się również, że aparatem ortodontycznym zrobiono mi wielką krzywdę. To zaszkodziło zamiast pomóc. Zapytano się mnie, dlaczego się na to zgodziłam? Dlaczego? To proste, nie widziałam innego wyjścia. To miało pomóc. Dentysta z Legionowa był ponoć jedynym, który leczy te zaburzenia. Nie miałam wtedy tej świadomości co teraz. I nie mam aż takiej wiedzy medycznej, aby podjąć inną decyzję. Musiałam zaufać. Niestety…

Potem wcale nie było lepiej. Jednak dostałam nadzieję. Ta nadzieja jest bardzo kosztowna. Zbyt kosztowna jak na rodzinę wielodzietną utrzymującą się z jednej wypłaty. Chciałabym jednak bardzo stanąć na nogi, przestać czuć ciągły ból i móc funkcjonować normalnie, bez leków. Muszę zrobić to, co mogę.

A więc tak, leczenie będzie odbywać się poprzez założenie specjalnej protezy. Niestety, nie może być to najtańsza zwykła proteza, o jaką prosiłam, ponieważ nie spełni swojego zadania. Spełni, ale na krótko. Po pół roku czy roku, znów problem wyjdzie, na co wpłyną dziąsła, które osiądą, czy jakoś tak. Założenie tego aparatu to koszt 2.800 zł. Ten dół jest u mnie najważniejszy. Trzeba też odbudować zęby, wszystkie na dole. Pościerane niektóre od stresu już w dzieciństwie. Koszt 1 zęba to 300 zł.  Lekarz zaproponował koszt 6 000 zł za wszystko; z dołem i górą. Ze zniżką. Połowa do zapłaty na pierwszej wizycie, druga połowa na koniec. I częste wizyty w Białymstoku, bo będzie dużo pracy. O mało się nie rozpłakałam, kiedy to usłyszałam. Do tego potrzebna jest fizjoterapia po założeniu aparatu. Najlepsza będzie terapia, która nosi nazwę KINESIS MYOFASCIAL INTEGRATION (KMI). Bazuje ona na koncepcji Anatomy Trains (mapie połączeń- taśm – mięśniowo powięziowych w ciele). Jest innowacyjną formułą zabiegów manualnych dokonujących zmian strukturalnych w kształcie  i ułożeniu ciała.  Wszystkie mięśnie bowiem są jedną połączoną poprzez powięź tkanką. I jeśli w jednym miejscu ciała pojawia się zmiana, to skutki odczuje całe ciało.

I garstka informacji, które dostałam w ulotce:

„Terapia KMI szuka przyczyn wystąpienia dysfunkcji, np. kręgosłupa i je likwiduje. Miejscowe objawy bólowe i stany zapalne są końcowym rezultatem logicznego ciągu zdarzeń w naszym organizmie: np. dyskopatia odcinka lędźwiowego kręgosłupa może być spowodowana przez mięśniowopowięziowe mechanizmy kompensacyjne po dawnym skręceniu stawu skokowego. Jeżeli będzie się utrzymywał stan asymetrycznego napięcia w obrębie kręgów lędźwiowych, to leczenie miejscowe na dłuższą metę będzie nieskuteczne, a dyskopatia będzie regularnie powracać. Organizm człowieka dzięki możliwości samoleczenia z miejscowymi objawami może sobie poradzić, jednak przyczyn ich wystąpienia zlikwiduje, gdyż wzorce te – zapisane na poziomie tkankowym – są stale odtwarzane poza świadomością. Terapia KMI ma na celu zresetowanie pamięci ciała tak, by mogło ono wrócić do właściwych wzorców funkcjonowania i odzyskać swobodę ruchu.”

O cenę tej terapii jeszcze nie pytałam. Boje się, przyznam. Już wtedy czułam jak padają moje marzenia. Jak to domino, jeden po drugim…  Mój mąż się nie poddał. Powiedział, że musimy dać radę. Ani przez chwilę nie odebrał mi tej nadziei na w miarę normalne życie. Jeszcze niedawno nie było tak źle, jednak stopniowo się pogarszało. I pogarszać będzie.

Jestem Pawełkowi tak bardzo wdzięczna za te wszystkie lata, kiedy znosił dzielnie wszystkie konsekwencje bycia ze mną. Kiedy chodził od lekarza do lekarza, mimo trudnej sytuacji finansowej. Robił więcej niż mógł. Walczył o mnie, co odbijało się także na nim. On jeden, nikt inny. Sam, bez słowa wyrzutu. Bez proszenia innych, bez skargi. Bez użalania się. Teraz ja też chcę pomoc jemu, bo on tak, jak ja, nie umie prosić. I tak, jak ja, ma swoje problemy, na które nie zwraca uwagi, spychając siebie na szary koniec potrzeb. Muszę więc zrobić coś najtrudniejszego, czego nigdy robić nie umiałam. Poprosić o pomoc. 

To nie jest pierwszy specjalista, jakiego odwiedziłam. Od dawna jeżdżę na różne konsultacje, w różne miejsca. Poprzedni specjalista podsumował mnie na znacznie większą sumę, ponieważ znów kazał zakładać aparat ortodontyczny, na co się nie zgodziłam. To leczenie wydaje mi się najsensowniejsze. Tu intuicja mi podpowiada, żeby zaufać. Bo to znów jest kwestia zaufania, co w moim przypadku jest szalenie trudne, biorąc pod uwagę moje doświadczenia z lekarzami i krzywdy, jakich doznałam. Nie mam wyjścia…

Dane do wpłaty:

Paweł Klemm

mbank 76 1140 2004 0000 3202 3525 5325

Jeśli ktoś może sobie pozwolić na drobne wsparcie, to z serca dziękuję. Każdy grosz się liczy. I to mówię ja… To jest dla mnie straszne, że od tych pieniędzy, zależy ludzkie życie, moje życie. Że samo życie nie jest największą wartością, tylko ten pieniądz. Bo akurat moja jednostka chorobowa refundacji nie podlega i muszę wszystko zdobyć sama. Trudno mi to zaakceptować, choć wiem, że to jest przecież „norma”. Taki jest świat, wszystko kręci się wokół pieniądza. I tylko ja urwałam się z jakiejś innej choinki. To jedna z ważniejszych i trudniejszych lekcji.

Pomóż Wszechświecie. Pomóż. Widzisz przecież, że robię, co mogę. Co mam jeszcze zrobić? Co? Jak jeszcze wesprzeć męża? Jak mu ulżyć? Kiedyś myślałam o samobójstwie. Widziałam w tym rozwiązanie swoich problemów. Buddyzm skutecznie wybił mi to z głowy. Dziś wiem, że to żadne rozwiązanie. Dziękuję Ci Wszechświecie za ten buddyzm. Pomógł mi pozbierać się do kupy. Stał się stałym i twardym, porządnym fundamentem pod budowę duchowego domu. Dzięki niemu znalazłam odpowiednie pytania, a te przyniosły odpowiedzi, których przez wiele lat znaleźć nie potrafiłam. I one wciąż przychodzą.

I na to pytanie, co jeszcze mogę zrobić, też otrzymałam odpowiedź: Odrób tę najtrudniejszą lekcję, przed którą tak się wzbraniasz, w końcu poproś. Zrobię to tylko tu Wszechświecie. Mam tak wielki opór w sobie, jak nigdy w życiu. Nawet sobie nie wyobrażasz. Łzy ciekną też jak nigdy. Emocje w zenicie. Ale komu jak komu, mi nie trzeba tłumaczyć czym jest opór, czym są te emocje i co z nim robić. Wiem, że tę lekcję też muszę odrobić. Nie musisz tak głośno krzyczeć. Słyszę. Bez względu na to czy stracę czytelników lub znajomych. Bez względu na to czy zostanę z tym sama.

Ok, poddaję się Wszechświecie…

Uff…

Edit: Potrzebnej kwoty na zrzutce nie udało mi się zebrać. Temat zamknięty.

Reklamy

26 odpowiedzi na “Prośba”

  1. Pamiętam jak całe trzy lata temu szłam do menedżera firmy poprosić o pomoc finansową, bo przede mną była histerektomia i kilka miesięcy chorobowego. Straszliwie długo się wzbraniałam z tym proszeniem o pomoc – ja sama, niezależna od małego, samodzielna, mieszkająca samotnie od wielu lat, głucha w dodatku, musiałam, musiałam ukorzyć swoją dumną głowę i wydukać w oczy menedżerowi te ciężkie „proszę o pomoc”… Pomoc dostałam, ruszyli fundusz w sytuacjach kryzysowych, ale potem długo jeszcze nie umiałam spojrzeć w oczy ludziom, którzy mi wtedy pomogli. Uznałam to jako poczucie wstydu i porażki. Ale po czasie okazało się, że najlepszym podziękowaniem jest szczęśliwy pracownik i szczęśliwa kumpela. To była bardzo ciężka lekcja, bardzo. Za to teraz to już nie mam problemów z „proszę, pomóż, nie daję rady”, już nie uznaję tego za słabość tylko zwykłą ludzką cechę. Jak czujesz, że jesteś na dobrej drodze to pieniądze się znajdą!
    btw. nie mam polskiego konta i nie za bardzo mam jak wpłacić, ale jeśli ten numer będzie wisiał kolejny miesiąc to coś wykombinuję! Nie myślałaś o zrzutce gdzieś? Ludzie proszą o pomoc przy realizacjach błahych projektów i też pomagają. Zrób i Ty!

    1. Anetko, ten mój opór jest silniejszy jeszcze. Małymi kroczkami, nie wszystko na raz. To ogromny wysiłek, aby napisać to tu. Nie wiem czy sama mam na to siłę w tym momencie a nie mam nikogo, kogo mogłabym o to poprosić. Mój mąż jest fantastycznym i mega dobrym człowiekiem, ale bardzo, bardzo dumnym. Dla niego to już jest zbyt wiele. Doznałam od ludzi wiele krzywd, stąd teraz jest mi tak trudno. Czas jest dla mnie ważny i im szybciej, tym zmiany mniejsze, wiem. Jednak nie mogę tego oporu łamać na siłę siekierą po głowie. Muszę to czuć, muszę wiedzieć, że tak trzeba. Muszę dostać wewnętrzny nakaz. Tyle na ten moment mogę.

      1. Wejdź na siepomaga.pl lub zrzutka.pl i pooglądaj jak mnóstwo ludzi tam pomaga! I jak realna pomoc to jest! Nie pisz, że nie masz nikogo, w Twoich oczach może takie złudzenie istnieć, spróbuj ruszyć internety, online może dużo osób Ci pomóc w założeniu takich kont, spróbuj.

        1. Zagadałam niedawno z jedną osobą, która mogłaby mi pomóc i która mnie zna. Nie poprosiłam wtedy jeszcze o żadną pomoc, tylko wysunęłam temat do dyskusji. Usłyszałam, że w takie tematy ona zwykle nie wchodzi. Więcej prób nie podejmę na tę chwilę. Życie mnie nauczyło, że umiesz liczyć, licz na siebie. Przełamanie tego jest trudniejsze niż myślałam. Nie mówię, że nie, bo nie. Wiem, że to lekcje moje, że to praca, która nie zniknie i muszę temu stawić czoła. W tym momencie napisanie tego było prawie ponad moje siły. Może to minie…
          Dziękuję Anetko.
          Dopóki ten wpis będzie na moim blogu, ten numer również będzie.

            1. Myślałam o swojej wiarygodności w tym momencie, żeby ktoś poparł, że nie jestem naciągaczem. Ludzie dziś się boją, jest tyle fałszerstw. Kim jestem, aby sama dla siebie prosić? Nikim. Małym ziarenkiem piasku w pustyni potrzeb. Tak czy siak, zrobiłam mały, ale ważny krok. Co ma przyjść, to przyjdzie, a ja zrobię to, co trzeba będzie.

                    1. Ok, nie wiem ile to potrwa, na razie w ogóle mało co wiem. Muszę oddech złapać… I pozbierać wszystko do kupy. Możesz wpaść do mnie wobec tego. 😀

  2. Pobecz, ale nie za długo 🙂 Buddyzm buddyzmem, ale emocje to zaraza 🙂 No proszę, okolice Hajnówki, a ja z Kleszczel wyjściowo 🙂 Koleżanka wyżej dobrze radzi 🙂 Powoli, ale do przodu.

    1. Jak zawsze, Aniu… Dla mnie to nie zaraza. Bywały tym, znaczy się, ale wtedy, kiedy ich sobie nie uświadamiałam. Teraz są moim drogowskazem, wskazówką. Dobrze, że są. Wyjściowo z Kleszczel? O masz… To moje gminne miasteczko. No rzut beretem do mnie. Znaczy, że tu bywasz, masz rodzinę?

  3. Ciężko czyta się takie wyznania. Świadomość, że tak jak piszesz, pieniądze są ważniejsze niż życie ludzkie… W systemie jesteśmy tylko kolejnym numerem PESEL, a nie żywym człowiekiem. Cierpienie jednostki boli zwykle tylko tych, którzy są z nią związani w jakiś sposób. To przykre, że tak działa świat. Niesamowicie wzruszają mnie takie historie jak te – był dla Ciebie, zawsze, a teraz Ty jesteś dla niego. I mimo, że cała reszta świata może się wami nie interesować, to macie się wzajemnie, a to uskrzydla. Dużo zdrowia życzę, czuję, że jesteście świetnymi ludźmi. Dobro kiedyś wróci, w taki bądź inny sposób, przynajmniej tak się łudzę. Bo co innego nam pozostaje, niż wierzyć, że będzie lepiej?

    1. Dziękuję Stasiu. Takie będą. Tak, Anetka mnie namówiła, zachęciła, ale stanęło wszystko w martwym punkcie. Być może nic więcej nie uda mi się już zebrać. Mimo wszystko dam radę.
      „Jednego serca…” – śpiewał Niemen. Mam to serce, jedno, jedyne, które stoi przy mnie murem i wspiera jak może. Póki ono bije, nie jestem sama. Jest nas dwoje. Jakoś damy radę sami. Nie mamy wyjścia.
      Spokojnych Świąt Stasiu. Takich, jakich byś najbardziej chciał…

Komentarze nie są moderowane. Masz inne zdanie? To nie kółko wzajemnej adoracji. Wal śmiało. Chcesz coś dodać?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.