Walka

Gdzie okiem nie sięgnąć, wszędzie pełno sloganów: Nie poddawaj się! Nigdy! Walcz! Zawsze! Kiedyś tych słów słuchałam i starałam się walczyć z całych sił. Jak na tym wyszłam? Jak przysłowiowy Zabłocki na mydle…

Im bardziej walczyłam, tym większy chaos we mnie następował. W pewnym momencie przestałam wszystko ogarniać i załamałam się na całego. Na tyle, aby się w końcu poddać. I wbrew pozorom, to była chyba najważniejsza chwila. Najlepsza lekcja. W pewien sposób coś we mnie umarło. Zaraz potem poczułam się, jakbym odrodziła się na nowo. Wiele załamań przeszłam, ale odrodziłam się dopiero wtedy, kiedy poddałam się ostatecznie. Całe życie nad sobą pracowałam, jednak ta właściwa praca zaczęła się dopiero wtedy, kiedy przyjęłam odpowiednią pozycję życiową. Kiedy stanęłam przed sobą i zamiast pozycji do walki (ręce boksera i ugięte nogi, zmarszczone czoło, groźne oczy), rozluźniłam całe ciało. Tej, co każdego dnia widzę w lustrze powiedziałam, że cokolwiek zmaluje, to zawsze ją będę kochać. Nieważne co się stanie, powinniśmy współpracować, nie walczyć. Kochać, nie nienawidzić. Nawet jeśli usłyszy ode mnie gorzką prawdę, to musi wiedzieć, że nadal ją kocham. Że to dla jej dobra. Że musimy się obydwie nauczyć przyjmować krytykę i nie walczyć już. Zaczęłam zwracać uwagę, w jaki sposób tę prawdę wypowiadam. Co moje oczy mówią, co ręce robią. Czy są podniesione jak do walki, czy zrelaksowane. Koniec prania siebie po pysku.

Bo każda walka tym właśnie jest. Stajesz przed sobą samym i na starcie pokazujesz, że będziesz walczyć do upadłego, choćby nie wiem co. O co tylko? O swoją prawdę? Jaka jest jej wartość, jeśli każdy może mieć swoją? Do czego ma pełne prawo. To nie jest jakiś unikat. Oddam za darmo, bez walki, bierzcie ile wlezie.

Taką postawą, pokazujesz samemu sobie w lustrze, że musi się bronić. W rezultacie sam dla siebie stajesz się wrogiem. Odłóż ten oręż, uśmiechnij się do siebie. Zawrzyj ze sobą pakt o nieagresji. Zaakceptuj siebie takim, jakim jesteś. Nie walcz, bo walczysz ze sobą tak naprawdę. Inni są tylko naszym lustrem. Poddaj się. Zaprzyjaźnij się z osobą, która widzisz w lustrze przed sobą. Wyobraź sobie, że razem możecie stworzyć coś pięknego. Po co walczyć, skoro można podać sobie ręce i wspólnie zmieniać świat, zmieniając tak naprawdę samych siebie. Zacznij uczyć się akceptacji i bezwarunkowej miłości.

Tylko wtedy, kiedy pokochasz siebie miłością bezwarunkową, będziesz w stanie pokochać właściwie innych. Miłość to wielkie słowo, ale musisz odłożyć wszystkie jej definicje czy opisy na bok i pojąć ją od nowa. Nie tak, jak o niej mówią czy piszą. Kiedy zrozumiesz sam siebie, zrozumiesz innych i świat. Nie odwrotnie. I to jest właśnie najważniejsza zmiana świata. Zmiana samego siebie. Ta akceptacja, która zmienia wszystko w twoim życiu. Bo kropla drąży skałę. Jedna mała kropla może zmienić świat. Ty jesteś tą kroplą.

Jak każdy zacznie tylko od siebie to co uzyskamy?

Kurcze, tak niewiele trzeba. Tak niewiele…

Ta jedna mała kropla jest całą tajemnicą pokoju na świecie. Jedna mała kropla. Bo można być asertywnym, nauczyć się mówić NIE, bez agresji. Można mieć inne zdanie, bez agresji. Można nauczyć się przyjmować krytykę, bez agresji. Można pozwolić innym popełniać błędy/ zdobywać własne lekcje. Bez doprowadzania kogoś siłą na inną drogę. Można tak wymieniać długo. Każdy z nas dopisałby tutaj swoje własne doświadczenia. Bo w zasadzie wszystko można bez walki, bez agresji. Tylko trzeba nad tym pracować, uczyć się, poświęcać temu czas. A ludzie dziś wolą skróty. Byle szybciej. Byle łatwiej. Nawet słuchać wolą tych, co klepią ich po ramieniu i przytakują. Ciężko znoszą inne zdanie. Zaraz biorą oręż i chcą się bronić. A ten atak to jedynie sami widzą, w lustrze.

Trudniej zmierzyć się z prawdą. Trudniej słuchać tej prawdy, jeśli akurat woli się inną. Trudniej poddać się. Trudniej zaakceptować.

I ta droga na skróty doprowadza nasz świat do ruiny. Ta ciągła walka prowadzi do chaosu na świecie. I zrozumieć tego nie potrafię, dlaczego nawet psychologia i najlepsi trenerzy rozwoju osobistego to samo powtarzają, aby walczyć, aby się nie poddawać.

A ja wam mówię, obudźcie się.

Reklamy

15 odpowiedzi na “Walka”

  1. zgadzam się 🙂 w mojej drodze z zaburzeniami lękowymi przeszłam moment walki – tak ma chyba każdy na początku i nie jest to do końca spowodowane nieznajomością tematu, bo ja walczyłam i po 3 latach przerwy a wiele już wiedziałam… w pewnej chwili chyba już mnie ręce zabolały od tej postawy z pięściami w górze (w końcu sama na siebie się tak szykowałam haha) i pewien napad paniki to zakończył… wykrzyczałam „Dość!!! jak mam umrzeć, niech tak będzie…” i zaczęłam strasznie płakać… i to był koniec mojego buntu, mojej walki z moją dolegliwością, z którą się nie da walczyć!!! trzeba ją zaakceptować, trzeba zaakceptować siebie z całym dobrodziejstwem inwentarza… wtedy zaczyna się nowe życie…

    1. W tekście o depresji wspominałam kogoś, kogo historię gdzieś w necie znalazłam i nawet nie wiem gdzie. Kurcze, taka podobna do Twojej. I słowa takie same ten ktoś wypowiedział. Przypadek? Może ja o Tobie pisałam…? Czy to możliwe?

      1. Anito, nie wiem… ale pozwoliłam sobie w moim nowym wpisie nawiązać do Twojego wpisu, bo to niesamowite, że tak dokładnie oddałaś moją opinię na temat ugięcia się przed sobą 🙂

  2. Pewnie masz rację… Inna sprawa czy z samym sobą można w ogóle wygrać? Taka walka kosztuje nas sporo energii, którą można lepiej wykorzystać a poza tym po każdej walce pozostają blizny…A tych mam już wystarczająco.

      1. Wiesz, najgorsze jest to,że mój wewnętrzny upór karania siebie za wszystko jest oporny na mądre słowa… I wciąż za to płacę…

        1. Po pierwsze, to nie można od siebie zbyt wiele wymagać. Może chcesz za wiele na początek. Nie od razu Kraków zbudowano, przystopuj. Małe kroki, pamiętaj. Jeśli czegoś nie potrafisz, to zaakceptuj to, po prostu.

          Zdarza się, że mój małżonek dziwi się, że nie mogę sobie z czymś poradzić. Z jakimiś emocjami na przykład. „Ty nie potrafisz? Weź sobie pomedytuj czy co… Ty nie wiesz co z tym zrobić?”. On nie rozumie, że ja właśnie coś z tym robię… Akceptuję…

          Czasem sobie popłaczę, podenerwuję się. Coś mi czasem nie wyjdzie, popełnię błąd. To nie jest ujma. To jest życie. Pamiętaj, że ktoś, kto jest mistrzem, popełnił w życiu znacznie więcej błędów niż Ty czy ja.

          1. Fajnie poczytać mądre słowa, masz absolutną rację. Muszę zacząć od zmiany myślenia, podejścia, bo to obecne ciągnie mnie w dół…

  3. Nie raz słyszałem że muszę polubić siebie, Ty piszesz o pokochaniu, ale jak to zrobić gdy ma się tyle wad i popełniło w życiu tyle głupich błędów?

    1. Zaakceptować siebie z całym bagażem. Swoje wady też. A z popełnionych błędów wyciągnąć lekcje. Minusy zmieniać na plusy.
      Myślisz, że ja to jestem ideał, skoro kocham siebie? Nic bardziej mylnego. Ale znam siebie, jestem świadoma tych wad, błędów. One są i tyle. Nie dąż Stasiu do ideału, tylko do świadomości. Idealizm spłucz w kibelku i zapomnij o nim. Zacznij pracować na początek z emocjami. Przyglądać się im, nazywać je. Zauważać. Reszta sama poleci.

      1. Uwierz,wiele pracy przede mną…Tym bardziej że moje błędy gryzą mnie do dziś… Ktoś mądry powiedział że oglądając się w przeszłość przegapisz przyszłość,ale co począć, skoro mam taki charakter…

        1. Tak Stasiu, wiele pracy. Tak, jak przede mną i przed każdym. Bo to jest coś, co się nie kończy. To nie jest etap, który minie i problem z głowy. Musisz sobie uświadomić, że to jest jak oddychanie. Kiedy przestaniesz, to sam wiesz co się dzieje. Tak samo jest z pracą nad sobą. Dopóki pracujesz nad sobą, to żyjesz. Ci, co nie pracują to tylko starają się żyć. Chcą, ale im nie wychodzi. Oni jakby śpią i obudzić się do życia nie mogą.

          1. Taaaak, masz rację, najgorzej stać w miejscu, bo gdy człowiek robi to przez dłuższy czas to do tego miejsca przyrasta…

Komentarze nie są moderowane. Masz inne zdanie? To nie kółko wzajemnej adoracji. Wal śmiało. Chcesz coś dodać?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.