Poranny tweet

Przychodzą czasem chwile gorsze, kiedy smutek wdziera się do duszy. Zespół zbiegów okoliczności, życiowe sytuacje czy problemy trochę nas przygniatają. Idziemy skuleni pod ciężarem. Czasem obwiniamy innych, czasem siebie. Życie, prawda? 

Spotykam się z tym, że ktoś nie słucha tego, co mówię. Przerywa rozmowę, kończy ją, podczas gdy właśnie mówię. A czasem niby słucha, ale tak naprawdę nie słyszy. Kompletnie nie rozumie o czym ja mówię, a o tym świadczą jego odpowiedzi. Jakbym nadawała na innej częstotliwości. Nie słucha, bo układa odpowiedzi? Czasem zauważę, że gdzieś zwyczajnie nie pasuję, ponieważ nie mówię ich językiem. Praktycznie zawsze jest tak, że znajduję z kimś wspólny język, jeśli dostosowuję się do tego kogoś, do jego przekonań, do jego spojrzenia na życie, do jego doświadczeń i do języka, jaki preferuje. Hmm… Mogłabym wejść między wrony i krakać jak one. Umiem się dostosować. Bardzo szybko łapie się wtedy z kimś wspólny język. Przez wiele lat nawet to robiłam. Próbowałam się przypodobać, walczyć o zainteresowanie, niekoniecznie będąc przy tym sobą. Robiłam wiele, by się nie wyróżniać. By uzyskać aprobatę grupy i być jak inni. Problem w tym, że nigdy nie byłam jak inni i być może nie będę. Ba, nawet tego nie chcę. Potrafię, owszem… Tylko po co? Mogłabym ten chwilowy smutek zamienić w depresję. Odbierać to wszystko bardzo personalnie. Zastanawiać się, co ja takiego zrobiłam, że ktoś mnie totalnie olał czy nie polubił. Tylko w jakim celu?

Kiedyś zadręczałabym się myślami, dlaczego pewne kontakty się urwały, a przecież starałam się, dzwoniłam, interesowałam się. Myślałam czy to aby nie moja wina. Dziś wiele się zmieniło. Lubię ludzi, ale własne towarzystwo już od dawna nie sprawia mi żadnych problemów. Nie próbuję ludzi zatrzymywać, ani się nie opieram przed kimkolwiek. Jeśli więc ktoś był w moim życiu i już go nie ma, to znaczy, że taki był jego wybór.

Nie ma nic złego w smutku czy w chwilowym pogorszeniu samopoczucia, dopóki zdajemy sobie sprawę z naszych emocji w danej chwili. Dopóki jesteśmy świadomi tego, co w nas się dzieje w tej chwili. To jest właśnie akceptacja. Coś jest, jakie jest i jesteśmy tego świadomi. Nie próbujemy tego zmienić. Nie zatrzymujemy, ani nie opieramy się.

Uczucie odrzucenia w grupie jest dziś problemem dość poważnym. Emocje, jakie się wtedy pojawiają, są silne. Taka osoba bierze wszystko do siebie. Siebie obwinia o to, że nie potrafi, nie umie… Jest za głupia, za brzydka. Tymczasem, wcale nie jest ważne przez kogo czujemy się tak, a nie inaczej. Nie szukamy winnych ani w sobie, ani w innych. Nie oceniamy tych uczuć. Akceptujemy.

Nie zgadza się ktoś z Tobą? Nie zastanawiaj się w ogóle nad tym czy to dobrze, czy źle i czyja to wina. A koniecznie musi się zgadzać? Bardzo często Twoje zdanie różni się od innych i masz wrażenie, że wiecznie odstajesz? I co z tego? Czemu myślisz, że to źle? A musi być takie samo? Koniecznie musisz tam pasować? Koniecznie musisz gdzieś pasować? A jak nie, to co? Kto powiedział, że inne to gorsze? Bardzo często widzę, że moje wypowiedzi są inne, różnią się, jakby odstają. I nie zawsze reakcją jest miłość, radość czy zachwycenie moimi słowami. Bardzo często następuje milczenie. I co? Jestem gorsza, inna? Mam siebie obwiniać? Mam zastanawiać się co zrobiłam, czego nie zrobiłam i co powinnam zrobić? Po co? Nie próbuję na siłę się gdzieś odnajdywać. Nie tam? Ok. Nie muszę wszędzie pasować. Nie muszę mówić tego, co wszyscy i jak wszyscy. Nie muszę iść tam, gdzie wszyscy. Mogę kompletnie nie pasować, mówić własnym językiem i iść w przeciwnym kierunku. Nie mogę oczekiwać, że wszyscy powinni być poliglotami. Jeśli nie idę po trupach i nie robię tym krzywdy nikomu, to co w tym złego?

Kiedyś to właśnie robiłam, zadręczałam siebie. Dopóki nie zdałam sobie sprawy z tego, że to jest kompletnie bezsensowne podejście. No tak, powinnam najpierw pomyśleć o sobie, nie? Siebie zmieniać, nie innych, tak? Bo przecież to ciągle powtarzam. Wszystko dobrze, tylko czy wiesz, co znaczą tak naprawdę te słowa? Na pewno nie to, żeby w sobie szukać win.

Wydaje się nam czasem, że obowiązujący w danym kraju język jest dla całej społeczności wspólny i zrozumiały. Jednak, mimo mówienia tym samym językiem, kompletnie się czasem nie rozumiemy. I to nie jest problem, raczej zjawisko naturalne. Okazuje się, że móc słyszeć i umieć czytać to stanowczo za mało. Taki jest ten świat. Takie jest życie; różnorodne. Każdy jest inny i to, co widzi oraz słyszy zależy od bardzo wielu czynników. Jeden chciałby wyjść przed szereg, ale się boi. Drugiemu w nim dobrze, a trzeci jest poza nim i też mu tam dobrze. Zdrowiej dla mnie będzie, jeśli tę różnorodność zaakceptuję, zamiast z tym walczyć. Byłoby chore, gdybym wszystkie problemy tego świata odnosiła do siebie i siebie za nie obwiniała. Nie wszystko zależy ode mnie. Nie na wszystko mam wpływ. A na pewno nie mam wpływu na to, jak ktoś widzi i co słyszy. Mogę pracować jedynie nas sobą, nie nad kimś. Poszerzać własne horyzonty, nie cudze.

Wyrosłam w takim przekonaniu, że powinnam gdzieś pasować i że człowiek wchodzący w relacje lepiej sobie radzi w życiu. A jeśli odstajesz i stoisz z boku grupy, to coś jest z Tobą nie tak. Takie myślenie nic dobrego w życiu mi nie przyniosło. Jednak z tego, co widzę, takie przekonanie pokutuje do dziś. Nic dziwnego, że jest tyle samobójstw z powodu odrzucenia, niezrozumienia. Gdzie okiem nie sięgnąć, to jest dobre, to złe. Jest ocenianie, kategoryzowanie. Zjawisko normalne i trzeba nauczyć się z tym żyć. I jednocześnie potrafić być sobą, nie zapominając o własnych zasadach i wartościach. Bardzo trudno jest nam ocenić, co jest naprawdę dobre dla nas samych. Jak więc ocenić, co jest dobre dla innych? A tak łatwo nam przychodzą stwierdzenia, że to jest dobre, a to złe i co kto powinien. Dziecko trzyma się z boku? Źle, bo nie asymiluje się z grupą. Wycofuje się. Trzeba nawiązywać relacje. Trzeba umieć się dostosowywać do grupy, umieć współpracować z grupą itd. To jest oznaką prawidłowego rozwoju. O losie, ile  razy już to słyszałam.  To jest dobre, tamto złe. Potem taki osobnik, który w jakiejś normie się nie mieści, to jest gorszy, chory, tudzież ma jakieś zaburzenia. A może to jest jego atut? Może jest tą jedną różą herbacianą wśród panującej czerwieni. Czemu ktoś chce go przemalować na dominujący kolor? Czemu nie pomóc mu znaleźć w tej inności pozytywu, pożytku, zalety? Czemu wszyscy pokazują wtedy zwykle, jakie masz braki, co z tobą nie tak i jak długo zajmie leczenie, a nikt nawet nie postara się zobaczyć w tej jego inności waloru?

Wpaja się dzieciom, że są elementem jakiejś społeczności i powinni nauczyć się dostosowywania. Nie tylko trzeba akceptować zasady grupy, ale też je przyjąć. Bo kto nie jest z nami, jest przeciw nam? Dzieci nie mają świadomości, że wyróżnianie się z tłumu wcale nie musi z automatu oznaczać coś złego. Skąd w nich jednak ma być taka świadomość, skoro dorośli uczą ich czegoś zupełnie innego? Nikt więc nie chce się wyróżniać, bo boi się odrzucenia. Dla kogoś, kto jest nieświadomy, może to być dość bolesne. Do tego stopnia, by targnąć się na własne życie. Zapalimy więc tego papierosa w szkolnej toalecie, jak i inni. Wypijemy ten alkohol, bo co powiedzą koledzy. Pójdziemy na wagary, ze strachu przed ostracyzmem. Znam ten strach, aż za dobrze. Nawet nie waż się pokazać swojej odrębności, bo cię zjedzą na deser, za wywyższanie się i wychodzenie ponad przeciętność. Nikt nie ma odwagi, choć każdy o tym marzy… Tymczasem od młodości trzeba takiemu człowiekowi powtarzać, że owszem może. Może odstawać. Może trzymać się z boku. Może nie chcieć integrować się z grupą, bo być może jest introwertykiem. I to nie jest akurat choroba.

Kiedy sobie nie radzisz, to dla jednych źle, a dla innych wręcz dobrze, bo poprawiasz im własne samopoczucie. Kiedy wprost przeciwnie, stajesz się pewny siebie, to okazuje się że to też ludziom się nie podoba, bo stajesz się pyszny. Jesteś zbyt dumny. A gdzie twoja pokora? Jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził – jak mówi polskie przysłowie. Nie staraj się dla innych. Staraj się dla siebie. Granica między pewnością siebie a pychą jest bardzo mała. Zawsze trafi się ktoś, dla kogo Twoja pewność będzie pychą. Jednak nie zastanawiaj się nigdy, kto i co o Tobie myśli. Niech sobie myślą co tylko chcą. Nie chodzi o to, aby podobać się wszystkim. Nie wszyscy muszą ciebie lubić. Najważniejsze jest, aby samemu być świadomym siebie, swoich emocji i do tego dążyć. Traktuj innych jak lustro. Nie przejmuj się emocjami i myślami innych. Nie próbuj na nie wpływać. Nie próbuj ich zmieniać. Obserwuj swoje własne emocje, pojawiające się w kontakcie z innymi.

Przez większość życia byłam mistrzem znajdowania w sobie wad. Co złego, to zawsze ja. Za gruba, za brzydka, za głupia. Pewnie znów palnęłam jakąś głupotę, albo zrobiłam coś nie tak. Najwyższy czas, by powiedzieć sobie, że wcale nie jest ze mną tak źle. Ba, jest całkiem dobrze.

Nie widzę sensu, by wyzbywać się własnych wartości na rzecz ogólnie panujących zasad. Nie ma takich argumentów, które przemawiałyby za tym, aby przestać być sobą. Ciężko mnie podporządkować, to prawda, ale nie widzę w tym nic złego. Kiedy nie widzę większego sensu wspólnego krakania, idę sobie w samotności poćwierkaćCo komu do tego?


Na koniec limeryk autorstwa mojego męża, który powstał w czasie pisania tego tekstu:

Krakały  podlaskie wrony

By Anitka też, tak jak one

Lecz ta, miast ku nim zerkać

Wolała solo ćwierkać

Więc odeszły obrażone

Reklamy

2 myśli w temacie “Poranny tweet

    1. Co możesz dać komuś czy co zobaczysz w kimś? Coś co znasz, co sam widzisz. Przecież nie dasz innym tego, czego nie masz. Alis, oni wszyscy wytykają więc to, co widzą. Właśnie dlatego nie jest ważne, co i kto nam wytyka. Ważne jest, czy my sami potrafimy docenić siebie. I to jest przesłaniem tego tekstu. To jest taki początek, pierwszy krok.

Komentarze nie są moderowane. Masz inne zdanie? To nie kółko wzajemnej adoracji. Wal śmiało. Chcesz coś dodać?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.