Lekcja ciszy

Podczas wczorajszych prac w ogrodzie, w pewnym momencie rzuciłam grac i stwierdziłam, że robota nie zając, nie ucieknie. Zarządziłam dzień zwiedzania. W ramach akcji: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy zwiedzać okolice. Pierwszą miejscowością było Topiło; wieś położona w głębi Puszczy. Miejsce, gdzie czas się zatrzymał… Małżonek stwierdził bowiem, że to miejsce dla mnie. I miał rację…

Topiło

Wakacje się kończą, a obowiązków nic a nic mniej.  O tej porze zwykle daje znać o sobie zmęczenie. Organizm i psychika dopomina się relaksu i chwili poza domem z dala od obowiązków. To był impuls. Jedziemy…

Wjeżdżając na mostek, tuż przed wsią, stanęłam zauroczona.

Być może dla kogoś są na świecie kurorty i miejsca piękniejsze niż to, ale mi w serce zapadł właśnie ten widok. Czasem, oglądając czyjeś zdjęcia z zagranicznych wojaży, czułam taki ucisk w  dołku, że nigdy nigdzie nie byłam i pewnie nie będę… I nigdy nie zobaczę tego, co oni… Stojąc na tym mostku, uzmysłowiłam sobie jednak, że nie muszę lecieć samolotem tysiące kilometrów by zobaczyć piękno. Mam to pod samym nosem. W zupełności mi to wystarczy. A zdaję też sobie sprawę, że to, co widziałam tutaj, to kropla w  morzu. Ile jeszcze miejsc „pod samym nosem” na mnie czeka…

Na tym mostku mogłabym spędzać wiele czasu, słuchając samej ciszy, która tam jest cudowna. I medytować…

Zdawałoby się, że ręce człowieka tu nie docierają.  Nawet zawalony pomost ma swój niepowtarzalny urok. I tchnie ogromnym spokojem, pomimo swojej „ułomności”.

 

Trakty spacerowe emanują ciszą i spokojem, choć radzę zaopatrzyć się w repelenty na kleszcze. W takich miejscach natura rządzi się własnymi prawami.

Można nawet spotkać takich oto osobników.

Wszędzie widać i czuć ciszę oraz niezwykły spokój.

Tak wygląda cisza…. Tak brzmi cisza. Czułam ją, czułam spokój, kiedy tam stałam na tym mostku przed wsią i patrzyłam przed siebie. Tej ciszy i tego spokoju nie mąci wiatr, huragan czy znak czasu. Trwa to tak spokojnie, pomimo wszystko… Jakby nic, co zewnętrzne nie miało na to wpływu. Drzewa i natura uczą nas ciszy i spokoju…. Z jakim spokojem znoszą wszystko, wszystko przyjmują. Pokazują nam, jak trwać w tym spokoju, bez względu na warunki zewnętrzne. Z jakim dystansem podchodzić do tego, co na zewnątrz; do innych ludzi i ich emocji, do różnych zawirowań życiowych. Jedno złamane drzewo, suchy konar, nie odbiera nikomu tej ciszy. Ta cisza wciąż jest, pomimo…  Huragan przejdzie, minie a cisza zostanie. Zrozumiałam dzięki temu, że moje ciało też może być chore lub ktoś może mi go uszkodzić, ale mojej duszy, tej istoty nikt nie ruszy, jeśli mam w sobie tę ciszę i ten spokój. Ona jest jak pancerz ochronny.  Daje siłę i chroni. Nawet, jeśli ktoś wysyła w moim kierunku takie emocje, które uchodzą za negatywne, dla mnie one takie nie będą. Nic mi nie zrobią (bo dla mnie nie ma złych emocji, a  są lekcje)… Odbiją się od powłoki mojego spokoju, mojej ciszy i mogą wrócić do adresata ze zdwojoną mocą i jedyną szkodę zrobią tylko jemu. Dlatego jest tak ważne to, co wychodzi z nas, z naszej duszy i to, co stwarzamy. Dlatego kochani, nie warto… Bo to, co usuwamy z siebie, do nas wróci. Nad naszym gniewem niech nie zachodzi słońce. Stwarzajmy spokój i rozdawajmy go…

Odkąd pamiętam, zawsze byłam osobą empatyczną. Czułam emocje innych ludzi bardzo mocno. Kiedyś to był wielki problem dla mnie, bo uderzały we mnie i byłam bezbronna, zwłaszcza wobec złości, rozpaczy, gniewu itp. Dziś również wyczuwam je, nawet na odległość, czasem nawet przy braku kontaktu. Wiem, co kto mi przesyła w darze… 😉 Nawet silniej niż kiedyś. Nie zdarzyło się jeszcze, by intuicja mnie zawiodła. Jednak dziś już wiem, jak sobie z tym radzić, aby nie dotykało to mojej istoty. Abym wszystko, co najpotrzebniejsze brała ze swojego wnętrza, a nie przyjmowała od innych w darze. Idzie mi z tym coraz lepiej. Ostatnia lekcja była jakby potwierdzeniem.  Bo kiedy zmieniłam nieodpowiednie pytanie, a zadałam właściwe, pojawiła się odpowiedź. Wiem, że są sytuacje tak trudne, że i odrobienie takich lekcji wzmaga trudności, jednak mając świadomość o co chodzi, jest łatwiej.

To była piękna lekcja. Wiele z niej wyniosłam. Zrozumiałam też, że jest we mnie ogromna potrzeba chwil w samotności, w tej ciszy serca i naładowania akumulatorów. Łapię każdą taką chwilę, jednak jest ich zwykle za mało w czasie wakacji, ponieważ to dla mnie najbardziej pracowity sezon w roku i na żadne wakacje liczyć nie mogę (ostatnie były 7 lat temu). Stąd moje zmęczenie w tym czasie.

Bardzo Ci dziękuję Pawełku za to miejsce. Zabrałeś mnie tam twierdząc, że  mi się spodoba i miałeś rację.

źródło: http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/

Kochani, uśmiech dla wszystkich…


Zdjęcia pochodzą ze źródeł własnych. Kopiowanie i udostępnianie możliwe na zasadach licencji podanej w stopce strony.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

2 Replies to “Lekcja ciszy”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s