Relacja „Z wiejskiego podwórka”.

W ubiegły weekend, w pobliskiej miejscowości organizowany był FESTIWAL WIELU KULTUR I NARODÓW”.  Przyjeżdżamy jak zawsze, co roku. Tym razem, miałam okazję poznać wielu fantastycznych ludzi, którzy przybywają tutaj czasem z odległych miejsc w kraju i zza granicy.

Jedną z takich osób był Łukasz Radziszewski, który jeździ po całym kraju i uczy samodzielnego wyrobu chleba, rozdzielając między ludzi zakwas, który jego babcia dostała od znajomej z sąsiedniej wsi, a ta znajoma, kilkadziesiąt lat wcześniej także od kogoś. Ten zakwas, zważywszy na jego wiek, jest niezwykle szlachetny i cenny.

Łukasz, ściskam. 🙂

Dostałam w słoiczku swój starter i teraz muszę dbać o  to, aby go nie zmarnować. Chlebek, który tam zrobiłam, biorąc pod uwagę warunki, w jakich był robiony, potem przewożony do domowego piekarnika, wyszedł bardzo smaczny, choć niezbyt mocno wyrośnięty. Wiadomo, warunki zrobiły swoje. Przewożenie rosnącego ciasta również miało wpływ na wynik końcowy. Jednak był na tyle pyszny, że moi goście zjedli go, zanim zdążyłam zrobić dobre zdjęcie. W tym pośpiechu wyszło bardzo niewyraźne, nie ma sensu nawet wstawiać.

Warsztaty były darmowe, ludzie tłumnie przybyli.  Ledwo pomieściliśmy się w niewielkim namiocie. Nawet dzieciaczki wyrabiały swój chlebek. Każdy dostał fartuch, miskę i produkty na chleb.

Tak wyglądało wyrabianie chleba.

Natomiast na koniec każdy z nas dostał również swój słoiczek z zakwasem wraz z wszelkimi instrukcjami, wydrukowanymi na kartkach, jak i spory kawałek dobrej energii, którą Łukasz się dzieli. Wiem, bo czułam ją. Fascynujące jest to, że robi to z dobrej woli. Tym bardziej jest ona bezcenna. Dzieli się za darmo tym, co sam dostał. Taka jest idea tego zakwasu, przechodzi za darmo w inne ręce.

Bardzo Ci dziękuję Łukaszu za możliwości, jakie otworzyłeś przede mną. I za tą energię, którą emanowałeś.  Za to ciepło… Zrobię wszystko, by tego zakwasu nie zmarnować i obiecuję przekazywać go dalej. Z dobrego serca, tak jak Ty… Wypiek takiego chleba  jest dla mnie bardzo ważny, z powodu problemów zdrowotnych, jakie mam. Bardzo ciężko jest mi kupić chleb bez cukru, na samym zakwasie, bez dodatku drożdży. Tym bardziej wdzięczność moja jest wielka. Oby umiejętności okazały się równie wielkie…

Dziękuję także innym osobom, z którymi wtedy rozmawiałam, a których nawet nie znam. Dziewczyna z dredami, sprzedająca spódnice (jedną z nich kupiłam). Gaya Bożek, dziewczyna od ćwiczeń słowiańskich. Kobiety, które brały udział w ćwiczeniach. Nawet Pan Staszek Jaskułka, zawsze w góralskim stroju, który zapowiada zespoły na scenie, z którym wymieniliśmy jedynie uśmiechy, ale za to jak ciepłe…  Pani, co przyjechała ze Śląska sprzedawać kamienie. Pozdrawiam również. Kupiłam od niej kamień z zawieszką na szyję. Miałam wybrać go intuicyjnie. Nie było żadnych wątpliwości, który do mnie najbardziej pasuje – obsydian śnieżny. Nie lubię zbytnio wisiorków na szyję, jednak od dawna kamień jest moim jakby amuletem. Do tej pory otaczałam się nim w ogrodzie jedynie. Tu jest na każdym kroku, taki zwykły kamień polny. Krążąc między stoiskami, mój wzrok padł na ten kamień oczywiście. Został już ze mną.

Nasz festiwal uważam za wyjątkowy pod każdym względem.  Nie tylko ze względu na ludzi, ale także na „zawartość” choćby takich straganów.  Nigdzie nie było wszechobecnego badziewia, jak to zwykle na takich straganach. Dominowały prace ręcznie wykonane; gliniane naczynia, wisiorki, kolczyki, stare książki, prace malarskie (np. na kawałku drewna Rysiek Riedel – piękna robota). Nawet ubrania wyróżniały się z tłumu. Wszystko było „hand-made”. Wszystko w folkowym klimacie. Żałuję, że nie robiłam zdjęć, ale mając do dyspozycji jedynie starą nokię, trochę mijało się to z celem. Zresztą, nie myślałam wtedy o tym, chłonęłam ludzi, atmosferę i wszystko wokół.  Zespoły, które przyjeżdżają do nas, również tę atmosferę tworzą.

Na koniec chciałabym pozdrowić jeszcze kogoś dla mnie ważnego. Osobę, której zaproponowałam upieczenie chleba we własnym piekarniku, ze względu na to, że innych możliwości nie miała. Ewelina, wiesz, że to o Tobie teraz mowa… To, że wymieniona jesteś na końcu nic nie znaczy… Bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać i nawiązać z Tobą kontakt. Jesteś bardzo ciepłą istotką, rozdającą zaraźliwe uśmiechy na prawo i lewo. 🙂

Ten czas był nade wszystko chwilą, kiedy musiałam spotkać się jeszcze z jedną, najważniejszą osobą. Ze sobą. Musiałam stawić czoło sobie samej. Zwłaszcza wtedy, kiedy rozmawiałam z innymi ludźmi. Oni byli moim lustrem… Jestem wdzięczna im za to, co zobaczyłam. Za to, że dałam radę. Za to, że moje serce było mega otwarte, jak nigdy dotąd.

Dziękuję Wam…

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s