O ogrodnictwie inaczej, czyli o prawdzie, pytaniach i odpowiedziach.

Dostęp do treści poprzez internet, jest dziś dużym ułatwieniem i ten fakt jest bezdyskusyjny. Korzystam z internetu, prowadzę bloga. Czytam także inne blogi, zaglądam na różne strony, które tematycznie mnie interesują. Zauważyłam jednak kolosalną różnicę w moim odbiorze tych wszystkich treści, do jakich docieram.

Kiedyś szukałam wszędzie odpowiedzi na milion pytań, jakie miałam do życia. Wszędzie tam, gdzie nie trzeba. Szukałam w pewnym sensie prawdy, własnej prawdy. Na tym się skupiałam głównie; na odpowiedziach. Połowę życia spędziłam na tym szukaniu; na fotelu psychologa, w słowach innych ludzi, sentencjach znanych osób, na różnych forach, udzielając się tu i ówdzie. Ostatnio jednak weszłam na swoje konto w jednym takim forum. Zauważyłam, że nigdy jak dotąd się tam nie odezwałam, nigdy nic nie napisałam, a przecież większość użytkowników ma więcej wiedzy na tematy, które tam się pojawiają. Nigdy nie zadałam żadnego pytania. Po przeczytaniu wypowiedzi innych osób, mogłabym równie dobrze powiedzieć, że jestem kompletnym zerem, wielką ignorantką w tych kwestiach. Żebym miała choć połowę tej wiedzy, co inni. Tylko, że to nie jest ważne, ile i co wiedzą inni… Zaobserwowałam, że w ogóle ostatnio mało się gdziekolwiek udzielam. Nawet na forach ogrodniczych już nie zadaję żadnych pytań, których zawsze miałam mnóstwo. Czy to oznacza, że nie mam nic do powiedzenia? Nie mam żadnych pytań? Czyli wiem już wszystko? Pozjadałam wszelkie rozumy? O nic nie muszę pytać, bo wszystko wiem? Nie.

Kiedy zadawałam gdzieś pytanie, nastawiałam się na otrzymanie odpowiedzi. Wszystko miało sens, kiedy jej oczekiwałam. Dziś już nie ma to żadnego sensu. Te najwartościowsze pytania pojawiają się same. Nie muszę ich szukać. One właściwie zawierają już w sobie odpowiedzi, jeśli wnikliwie im się przyjrzeć. Wystarczy tylko być uważnym i cierpliwym. Każde odpowiednie pytanie niesie ze sobą odpowiedź. Wartość tych pytań poznaję właśnie po tym, że przychodzą same, kiedy w zasadzie ich nie szukam.

Czytam czasem naprawdę wartościowe teksty, całkiem niezłe poradniki czy strony tematycznie zbliżone do mojej. Czego w nich szukam? Na pewno nie odpowiedzi. Pytań w zasadzie też nie. Niczego nie szukam, tak naprawdę. Obserwuję… Obserwuję konkretnego człowieka, emocje, uczucia, wszystko wokół. Jednak w wielu tekstach tego człowieka nie znajduję, a jedynie suche fakty czy uogólnienia, których wszędzie pełno, a które absolutnie nic nie mówią mi o ich autorze. Z których nic tak naprawdę nie wynika. Często nie widzę tam doświadczenia samego autora, a szkoda, bo wniosłoby jeszcze większą wartość.

Obserwacja, bez pytań, bez szukania, bez oczekiwań. Można porównać to do wysiewania się nasion u roślin. Jakieś nasionko upadnie na glebę i po czasie powstaje z niego nowe życie. Czasem wiatr zaniesie je daleko od rośliny matecznej. Bywa też, że w takie miejsce trafi, gdzie się tego nie spodziewamy i nie oczekujemy. Bywa, że nie trafi na podatny grunt i nie wykiełkuje. Tak jest z obserwacją, zwykle przynosi więcej efektów, więcej pytań i odpowiedzi, jeśli nic nie oczekujemy i nie zakładamy, co takiego ona ma nam przynieść. Przynosi więcej nasionek, z których powstaje coś nowego, z których wyrasta świadomość. Nie wiesz jednak co ci dokładnie przyniesie, ani kiedy. Wiesz tylko, że będzie to w odpowiednim czasie. Nie muszę zadawać pytań innym, by uzyskać odpowiedź. Pytania same przyjdą. Samo pytanie jest jakby drogą do odpowiedzi, po którą wystarczy tylko sięgnąć. Bo odpowiedź jest w każdym z nas. Odpowiedź jest we mnie. Nie na forach, nie na innych stronach. Nie trzeba jej szukać, trzeba sięgnąć. Trzeba się wyciszyć. Czyjaś odpowiedź nie jest moją odpowiedzią. Czasem może się zgadzać, może być podobna do mojej, ale nie jest moja. Odpowiedź jest moja, jeśli wypływa ze mnie. Jeśli odwiedzam inne strony, czytam inne teksty, to tylko dlatego, że one są jak te nasionka. Są jakby przedmiotem obserwacji. Patrzę i obserwuję. Czasem dostaną się do mojego wnętrza, zapadną w serce i wykiełkują, a czasem nie dzieje się nic i słowo we mnie nie trafia. Nie przechodzi przez moją bramę, jak to zwykle ujmuję. Ta brama jest po to, ponieważ moje wnętrze nie jest śmietnikiem, żeby wpadało do niego wszystko, co zaobserwuję, co obejrzą i wyczytają moje oczy, co wyczuje nos lub wysłuchają uszy.

Nie trzeba szukać. Nie trzeba nawet zbytnio czekać, bo to czekanie może się skończyć tak:

31a1a-jestem_zmeczona_walka_o_innych_2015-11-05_23-00-29

Z prawdą jest jak z nasionkiem. Jeśli trafi na odpowiedni dla siebie grunt, to wykiełkuje. Nie musimy stać i czekać nad doniczką czy rabatką. Wskazane jest, by zajmować się swoimi obowiązkami, żyć, funkcjonować normalnie, obserwować i być uważnym.  Z człowiekiem jest jak z ziemią, nie każda jest taka sama. Każdy człowiek jest inny, jak i ziemia jest inna. Prawda trafia w podatny grunt, w odpowiednią dla niej ziemię.

Co ma wzejść, to wzejdzie.

Nie szukajcie swojej prawdy w moich tekstach, bo tu jest moja prawda. Tu są moje pytania i moje odpowiedzi. To miejsce jest do tego najwłaściwsze. Prawdy nie szukajcie też w tekstach innych ludzi. Niech one będą tym, czym powinny być.

I pośród tej czającej się ostatnio śmierci, chorób, nieszczęść czy zwykłych trosk, budzę się każdego dnia rano coraz bardziej doceniając to życie. Doceniając tego człowieka obok. Tak jak potrafię. Tak, jak uważam. Doceniam poprzez uważność, wsłuchiwanie w siebie, poprzez obserwację, bycie w chwili takiej, jaką aktualnie jest (nawet, jeśli to jest smutek czy złość – to ważne). Inaczej też postrzegam drugiego człowieka. Przyjmuję z radością te wszystkie nasionka, które we mnie kiełkują. Staram się przyjmować to, co przychodzi ze spokojem wewnętrznym. Kiedy nie szukam pytań, musi być we mnie jednoczesna zgoda na brak odpowiedzi. Nie ma pytań, nie ma odpowiedzi. To nie jest łatwa nauka, wbrew pozorom.

Wiem jednak, że można przeczytać setki mądrych książek, medytować, brać udział w warsztatach najlepszych coachów, nauczycieli, słuchać mistrzów, żyć według wskazań i nie dojść tam, gdzie się zmierzało. Nie zaznać smaku spokoju wewnętrznego. Nie usłyszeć najważniejszych pytań. Nie doczekać najważniejszych odpowiedzi. Może dlatego, że ludzkie zamierzenia i oczekiwania, mają się nijak do rzeczywistości. I musi być w nas zgoda na rzeczywistość. Na to, że nie wiesz, gdzie masz dojść i gdzie dojdziesz. Tak, jak nie wiesz, jakie pytanie ci życie zada i jaką odpowiedź dostaniesz.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “O ogrodnictwie inaczej, czyli o prawdzie, pytaniach i odpowiedziach.

  1. Ja często mam niestety albo stety tak samo jak Ty. 😦 Nie jesteś sama, a Twojego bloga coś mi się wydaję, że będę często odwiedzać. Mamy podobne myślenie 🙂

  2. -Nie zaznać smaku spokoju wewnętrznego. Nie usłyszeć najważniejszych pytań. Nie doczekać najważniejszych odpowiedzi. – Czasem wydaje mi się ludzie „ogłuchli” na samych siebie, przelatują przez życie jak wicher, bez sensu i celu, dziwiąc się na mecie, że to już, tak szybko, przeciekło przez palce i nic w dłoniach nie zostało…

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s