Od odpowiedzi ważniejsze są pytania

12193427_492613844250597_5899159409477031468_nO tym, jak ważne są w naszym życiu właściwe pytania, przekonałam się wiele lat temu, kiedy zaczynałam pracę nad sobą. Jednak nie każde pytanie odniesie właściwy skutek. Są pytania ważniejsze od odpowiedzi, które same w sobie są już odpowiedzią.

Podczas czytania różnych blogów, spotykam wiele pytań o sens życia. Ludzie zastanawiają się nad swoim życiem, to dobrze. Rozmyślają nad sensem życia, nad jego celem. To też dobrze. Jednak pytanie o sens życia nie do końca jest pytaniem właściwym. Życie przecież samo w sobie jest sensem i celem. Kiedyś zadawałam podobne pytania. Kiedyś też szukałam na nie odpowiedzi. Szukałam, dopóki nie zrozumiałam, że to nie ten kierunek, nie to pytanie i zupełnie inna odpowiedź. Zrozumiałam, że szukając sensu, szukając szczęścia, tak naprawdę oddalałam się od niego. Znaczy się, nie rozumiałam czym jest życie…

Już nie pytam o sens. Już nie szukam go. Żyję…

Nie szukaj odpowiedzi. Od odpowiedzi ważniejsze są odpowiednie pytania. Nie pytaj o sens życia. Nie pytaj po co żyjesz. Pytaj jak masz coś zrobić, jak możesz wykorzystać to, co Ci się przydarzyło. Jeśli spotkało Cię coś złego, zapytaj o to, co możesz dobrego wynieść z tej sytuacji. Każdy problem zaczynaj od zadawania sobie właściwych pytań. Pytań, które cię zbudują i dodadzą sił. Jeśli nie możesz znaleźć odpowiedzi, to znaczy, że pytanie jest niewłaściwe. Sformułuj je inaczej. Zacznij jeszcze raz, do skutku.

Każda odpowiedź zaczyna się od pytania.

Czasem ktoś jest nie do końca zadowolony z efektów podjętych działań i pyta się siebie dlaczego nie wyszło mu to, co zakładał. Po pierwsze – złe pytanie. Nie „dlaczego mi nie wyszło?”, tylko „co mogę poprawić?”. Po drugie – oczekiwania. Jakie masz oczekiwania względem tych działań? I wreszcie czy są ci one do czegoś potrzebne? Spróbuj się ich pozbyć całkowicie.

Niedawno, podczytując różne blogi, znalazłam osobę, która nie do końca była zadowolona z efektów wyciszania. Nie wszystko poszło tak, jakby oczekiwała. Kurcze, nawet nie wiem ile to czasu już u mnie minęło. Moje wyciszanie trwa już chyba kilka… lat. W sumie to nigdy tego nie liczyłam. Nie miałam również żadnych oczekiwań w tym kierunku. Efekty? Nad nimi też się nie zastanawiałam, szczerze mówiąc. W pierwszym momencie pojawiła się dezorientacja. Czemu się nad tym nie zastanawiałam? Musiałam nad tym pomyśleć chwilę. Nie dawałam też sobie żadnych terminów. Po prostu zaczęłam żyć inaczej, bez „od – do”, bez chęci osiągnięcia konkretnych efektów. Bez punktów, które mają mi pomóc osiągnąć cel. Płynęłam… I odnalazłam się w tym całkowicie. To zależy czy się ma oczekiwania czy nie. I wiele zależy od właściwych pytań. Nie pytałam siebie czego oczekuję… Ot, co. Niczego nie zakładałam.

Miewam gorsze dni, ale nie traktuje tego jako krok wstecz. Nie pytam się wtedy o to dlaczego tak jest. Nie stawianie oporu jest najlepszym rozwiązaniem w takiej chwili, pamiętając o tym, że żadna emocja nie jest zła. Każda mówi nam przecież o nas samych. Wtedy te ciężkie chwile nie są w stanie wyrwać nas z obranej drogi. Jeśli pamiętamy o nie stawianiu oporu, to już ogromny krok do przodu. Jeśli jesteśmy świadomi swoich emocji i tego, co się dzieje, to jest najważniejsze. Wiele osób w trudnych chwilach siada do medytacji, oczekując, że uciszy ona silne emocje. To klasyczny błąd. Nie chodzi o to, by się kontrolować, by uciszać silne emocje. Medytacja jest po to, by je zrozumieć; siebie i swoje emocje, nie po to, by się uspokoić.  Można płakać, wkurzać się i mieć w sobie całą paletę emocji, a także ani na krok nie zejść z obranej drogi. Nawet wtedy można być w pełni świadomym. Nawet w targającej nami rozpaczy… Wystarczy akceptacja i nie stawianie oporu. Wystarczą odpowiednie pytania. Co dobrego mogę wynieść z tej sytuacji dla siebie? Czego ta sytuacja może mnie nauczyć? To są pytania, które powtarzam sobie w trudnych chwilach. Zadaję odpowiednie pytanie i nie czekam na odpowiedź. Nie szukam jej, sama mnie znajdzie.

W moim młodzieńczym życiu wiele było pytań także o relacje międzyludzkie. Dlaczego jestem sama? Dlaczego mi nie wyszło? I mnóstwo innych, im podobnych. Nie skupiałam się na tym, co mi dodawało sił, tylko na tym, co mnie obezwładniało. Dlaczego oni mnie opuścili? Przecież robiłam co trzeba. Przecież pamiętałam, że przyjaźń nie polega tylko na braniu, ale i na dawaniu. Przecież dawałam… Otóż, ani na tym, ani na tym, stwierdzam dziś. Z perspektywy czasu, te porady okazały się bezużyteczne. Jeśli mam dopuścić to słowo do mojego słownika, jest ona dla mnie specyficzną więzią, rodzajem dialogu. Czasem dajemy, czasem bierzemy, ale nie to jest tu ważne. A już zupełnie nie jest ważne, ile dajemy i ile bierzemy. Wszelkie kalkulacje tego rodzaju to zupełnie inna bajka. Gdyby na dawaniu i braniu miałaby polegać moja więź z mężem, zapewne już dawno zostalibyśmy wrogami. Prawdziwa więź istnieje bez względu na dawanie czy branie. Przy tej okazji, poruszę jeszcze jeden ważny aspekt. Czasem spotykam się z zarzutami typu, że ludzie dziś nadmiernie skupiają się na sobie, zamiast wsłuchiwać się w innych. Otóż, żeby usłyszeć kogoś innego, trzeba wsłuchać się najpierw w siebie, jak powiedział Anthony de Mello, bo przecież w wewnętrznym chaosie i natłoku myśli nie jesteśmy w stanie nic innego usłyszeć. Warto więc wtedy skupić się poniekąd na sobie. Właśnie wtedy nasze wnętrze odgrywa wielką rolę, a zwłaszcza cisza, która pomaga nam usłyszeć, co mówią inni (a czasem nawet czego nie mówią). Jaki ma to związek z braniem i dawaniem? Aby coś dać, trzeba mieć. Żeby mieć, najpierw musisz zadbać o swój garnek życia i pozwolić innym czerpać z jego nadmiarów. Chcą, wezmą. Nie chcą, nie wezmą. To ich wybór. Tu także najpierw musi być Ja, żeby potem było My. Nie może być jednak tak, że jest  Ja, Ja i zawsze Ja, bo najpierw musi być to Ja, żeby mogło być Ty, a na końcu My. Tak czy siak, zaczynamy najpierw od siebie. Najpierw musimy zadbać o siebie, bo jak mówi przysłowie; „z pustego to i Salomon nie naleje”. Nie masz? To co chcesz dać?

Błędy, jakie popełniałam oraz to, jak ważne jest zadawanie właściwych pytań zrozumiałam pierwszy raz podczas spotkań z psychologiem.  Kim jestem? Jaka jestem? Kim chciałabym być? To były pierwsze pytania, które spowodowały lawinę różnych wydarzeń, lawinę właściwych myśli i lawinę odpowiedzi. A przede wszystkim lawinę kolejnych pytań, które zaprowadziły mnie w miejsce, w którym jestem dzisiaj.


Jeśli myślisz o jakiejś sprawie, która jest dla ciebie najtrudniejsza do przeprowadzenia, i widzisz, jak duży jest w tobie opór przeciw temu, wtedy masz przed sobą najważniejszą lekcję do przerobienia w danej chwili – Louise L. Hay

Pamiętaj wtedy o pytaniach.

Reklamy

7 Replies to “Od odpowiedzi ważniejsze są pytania”

  1. Nie do końca się zgodzę w kwestii medytacji. Ok, to fakt, że nie o to w tym chodzi, aby się uspokoić i wyluzować, ale o coś więcej, ale jeśli ktoś desperacko potrzebuje akurat tego, to co w tym złego?
    Emocje są wskazówkami, wiem o tym. Nie należy ich ignorować, wypierać itd. Ale czasem coś się rozreguluje tak bardzo, że po prostu nie da się wytrzymać, że cały organizm się od tego rozjeżdża. Czasem emocje chorują. Nerwica i tyle.

    A co do myślenia pytaniami to strzał w dziesiątkę. Odkryłam to na terapii…

    1. Nic w tym złego, oczywiście, ale też nie napisałam, że tak jest. Uciszanie emocji, to stwarzanie oporu. To tak, jakbyś uciekała przed nimi. Nie można przed nimi uciekać, nie warto. Trzeba stawić czoło, zrozumieć. Uspokojenie przyjdzie samo, ale to jakby efekt uboczny. Nie wiem czy jest to właściwe słowo, ale może dobrze zobrazuje, co chcę przekazać. Trzeba się poddać, popłynąć, zrozumieć. O to głównie chodzi. Jeśli nastawimy się na uspokojenie, efekt nie będzie tak głęboki. Może nawet w ogóle go nie być.

      1. Kurcze, chyba wiem co masz na myśli. Cały czas się teraz tego uczę i to jest wciąż dla mnie dość świeże, nie utrwalone i gubię się w tym nieustannie i zapominam. Bardzo to jest nowe myślenie, nowe postrzeganie… Ale masz rację.

  2. To, co piszesz jest mi bardzo bliskie, tak jak i ludzie, którzy Cię inspirują (lubię Eckharta Tolle’a). Co do pytań o sens życia zgadzam się całkowicie i już dawno przestałam pytać i sens życia itp., bo po prostu tym życiem się cieszę. Co do stawiania pytań w ogóle od tej strony na siebie jeszcze nie patrzyłam i spróbuję. Pozdrawiam

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s