Nie mów mi co mam widzieć

Przeczytałam gdzieś, że ludzie zadowoleni ze swojego życia przyciągają innych i lgną do nich, jak pszczoły do kwiatów. Ot, kolejny aforyzm, który zapadł mi jakoś w pamięci, a ostatnie rozmowy, których byłam świadkiem, stały się powodem dzisiejszych refleksji. Warto więc rozkładać sentencje i aforyzmy na czynniki pierwsze i przepuszczać przez swoją bazę doświadczeń. Mogą one czasem zrobić więcej krzywdy niż pożytku. Warto nie brać niczego do siebie, bo stąd powstają właśnie kompleksy. Ktoś niepewny swojej wartości przeczyta to i pomyśli, że jest beznadziejny i musi się więcej starać. To klasyczny błąd. Nie tędy droga…

Spotykamy czasami osoby, które robią na innych niesamowite wrażenie. Sama takich spotkałam. Podobno to ten typ, który kocha się od pierwszych słów. Przyciągają innych licznymi opowieściami, egzotyką, czymś co dla innych jest kompletnie obce, nieznajome i zapewne dlatego tak ciekawe. Mają mnóstwo znajomych i zawsze są uśmiechnięci. Sprawiają wrażenie mega pozytywnych osób. Nie jesteś taką osobą? Nic nie szkodzi. Świat jest różnorodny i nie musisz być jak wszyscy. Masz być sobą, to najważniejsze. Nie ma jednego przepisu na życie. Jeśli nie czujesz tego klimatu, to nie staraj się być takim na siłę. Obserwując zachwyty innych, wysłuchując wszystkich „ach” i „och”, bardzo zastanawiało mnie skąd bierze się ten fenomen zbiorowych zachwytów. Próbowałam znaleźć swoje miejsce w tym wszystkim. Znalazłam się w mniejszości ze swoim dystansem. Stanowczo nie zaliczałam się do ludzi będących pod czyimś urokiem. Nie do końca jednak umiałam zrozumieć to wszystko. Znaczy się co? Jestem gorsza, bo inaczej patrzę na życie? Jestem nieszczęśliwa, bo nie mam przyjaciół, bo ludzie do mnie nie lgną? Jestem nieszczęśliwa, bo tak jakiś uczony napisał, choć kompletnie tego nie czuję? Ktoś przecież może uwierzyć w te wszystkie modne hasła i etykiety wciąż przylepiane ludziom przez tych, którzy znają jedyną prawdę i próbują ją narzucić innym.

Nigdy nie byłam otoczona wianuszkiem przyjaciół. Zawsze byłam samotnikiem, ale kiedyś, jako nieświadoma siebie osoba, poczułabym się beznadziejnie czytając te słowa. I wiele razy tak właśnie było, bo też wzorowałam się na innych, obierając gotowe prawdy za słuszne. Zresztą, świat i bez tego przekonywał mnie o mojej nienormalności, a ja durna w to wierzyłam, bo wokół bombardowano mnie jedynie słusznym sposobem na życie i wmawiano co mam widzieć. Do dziś, jako odludek, nie spotykam się ze zrozumieniem. Niewiele zmieniło się w tym względzie. Moje dzieci, jako te świadomie wybierające rolę obserwatora z boku, również. Usłyszałam nawet jakiś czas temu od nauczyciela, że to nie jest normalne i może trzeba by do poradni jakiejś pójść. Nie jest normalne, że dziecko nie jest jak wszyscy… Nie jest normalne, że ma naturę introwertyka. Tylko ekstrawertycy są normalni. Normalny jest przyklejony uśmiech na buzi, zawsze pozytywne myślenie i wianuszek ludzi wokół Ciebie. Jeden model… Ktoś, kto się wyłamuje z tego modelu, od razu jest chory lub dziwny.  Dla mnie osobiście ktoś, kto ma uśmiech przyklejony do twarzy, wzbudza jedynie czujność, wyostrza wzrok i intuicję. Jestem bardzo ostrożna wobec ludzi, którzy zawsze są uśmiechnięci. Podstawowym błędem idei pozytywnego myślenia jest ucieczka od siebie, od swoich emocji. Powstaje w nas opór przed naszym negatywnym myśleniem, a opór nigdy nic dobrego dla nas nie zrobi, wręcz przeciwnie. Pisałam o tym już wiele razy. Walka w niczym nie pomaga. Zamiast tego lepiej nazwać i zaakceptować emocje, jakie są w nas, nawet jeśli to jest rozpacz, bo wszystko musimy przeżyć. Bez doczepiania do tego etykietek typu „pesymista”. To nie emocje są złe. Uciekając od nich sami robimy sobie krzywdę.

Co robi drapieżnik jak ofiara zaczyna przed nim uciekać? Dogania ją i ZABIJA – Marcin Tereszkiewicz.

Wolę twarz, która jest prawdziwa, pokazuje smutek, kiedy jest jej smutno. Wolę twarz, która nie ukrywa przed sobą (przed innymi także, ale głównie przed sobą) swoich emocji i nie gra żadnej roli. Nie optymista, nie pesymista, nie etykietki, a autentyczny człowiek, autentyczna twarz i jej emocje.

Jeśli nie masz w sobie cech ekstrawertyka, nie jesteś zbyt towarzyski, męczą Cię skupiska ludzi i ewidentnie ciągle odstajesz w grupie ludzi, nie daj sobie wmówić, że coś z tobą nie tak. Nie musisz być przez wszystkich lubiany. Zrozumiesz to, kiedy polubisz samego siebie. Jesteś inny, ale nie gorszy. Wrażenie jest tylko wrażeniem i nie zawsze jest prawdziwe. Czasem ludzie grają jedynie swoje role, bo rezultaty spełniają ich oczekiwania i sprawiają, że lepiej się czują ze sobą.

Nie czuję żadnej potrzeby przyciągania kogokolwiek. Nie chcę nikogo przyciągać. To jest podstawowa różnica.  Jestem też zadowolona ze swojego życia. Żyję tak, jak chcę i bardzo nie lubię uogólnień. Ludzie do mnie nie lgną, jak do miodu, bo nie stosuję żadnego lepu ani żadnych ogólnodostępnych technik, by kogokolwiek przyciągnąć. Nie zależy mi na tym. Wręcz przeciwnie, w dużych skupiskach źle się czuję. Dużo nie znaczy kilkaset, a czasem nawet kilka. Nie da mi się też uśmiechem zamydlić oczu. Zawsze zauważę, jeśli jest on jedynie próbą przekonania samego siebie, że jest dobrze. Nie jestem też zwolennikiem ani szukania, ani przyciągania. Uważam, że wszystko przychodzi, kiedy jesteśmy gotowi, we właściwym czasie. Nie musimy tego szukać. Mamy być gotowi.

Czasem ta nieustanna pogoń za czymś, ciągłe poszukiwania są niczym innym niż iluzją. To, że kogoś ciągle nosi i nie umie nigdzie zagrzać miejsca na dłużej, czasem ma mało chlubne przyczyny, z których nie zawsze sam zdaje sobie sprawę. Tacy ludzie mają wielu znajomych, bo wielu ludzi spotykają na swojej drodze, ale ich ilość nie jest żadną miarą wartości człowieka. Czasem oznacza to tylko tyle, że dają innym to, co oni chcą zobaczyć czy usłyszeć. Czasem to, że ich poczucie wartości wzrasta, kiedy ludzie się zachwycają tą innością, licznymi podróżami, opowieściami, innymi kulturami i nikt nie doszukuje się w tym tego, co czasem jest ukryte. A czasem oznacza to, że są ekstrawertykami i energię czerpią z konkretnych źródeł, zupełnie innych niż introwertycy. Pięknie napisał Osho:

Jeśli jesteś pusty od środka, usiłujesz zgromadzić jak najwięcej akcesoriów wokół siebie. Może to zwieść innych, ale ciebie nie wypełni. Choć czasem może zwieść i ciebie, ponieważ nawet własne kłamstwo, powtarzane wiele razy, zaczyna wyglądać jak prawda. [..] Pamiętaj: jeśli będziesz podejmował wysiłki, aby się cieszyć, nic ci z tego nie wyjdzie. Kiedy będziesz próbował osiągnąć szczęście, przegapisz je.

I kolejne ważne słowa Osho:

Życie jest gotowe przydarzać się ci. Ale tworzysz tyle barier… Największą z nich jest pogoń. Ponieważ gonisz i biegasz, kiedy życie puka do twoich drzwi, nigdy cię nie zastaje. Zawsze jesteś gdzieś indziej. Ścigasz życie, ono goni za tobą i nigdy się nie spotykacie.

Bądź… po prostu bądź, czekaj i zachowaj cierpliwość.

Ale najważniejsze jest bycie świadomym samego siebie, poznawać siebie i wiedzieć kim się jest. Nikogo nie udawać.

Nie okłamuj samego siebie i nie pozwól, by inni wmawiali Ci prawdy jedynie słuszne. Nie wierz w modne dziś hasła o pozytywnym myśleniu. Odrobina sceptycyzmu i dystansu do wszelkich teorii nie zaszkodzi. Można być zadowolonym z życia samotnikiem i nikomu nic do tego. Można żyć inaczej, bez zabiegania o uwagę innych ludzi, bez zabiegania o ich towarzystwo. Można nie mieć przyklejonego uśmiechu i nie dać sobie przykleić jakiejkolwiek etykietki. Nie zawsze hasło „być szczęśliwym” oznacza, że ludzie do Ciebie zaczną lgnąć. Musisz wiedzieć czy tego chcesz. Musisz też wiedzieć po co, jakie są tego przyczyny. To tylko uogólnianie, bardzo szkodliwe dla niektórych. Jeśli jesteś ekstrawertykiem, zapewne tak będzie, bo najszczęśliwszy będziesz czuł się między ludźmi. Jednak jeśli jesteś skrajnym introwertykiem, poczucie szczęścia może mieć inny wymiar. I nie robi na Tobie wrażenia czyjaś wielka liczba znajomych, ich liczne podróże, ich opowieści i oryginalny sposób życia. Nie stoisz w kolejce razem z innymi, by wzdychać czy żałować, że nie jesteś na ich miejscu. Nigdy nie będziesz na ich miejscu i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że pod tym wiecznym uśmiechem czasem kryją się troski, smutki, problemy ze światem, ze sobą, a uśmiech jest tylko pozorem. Bo przecież świat wmawia nam pozytywne myślenie, więc tak trzeba, przekonywać samego siebie i innych, że jest super. Dopiero w samotności zdejmują maski. Każdy ma inny temperament i inny charakter. Jednych autentycznie napędza kontakt z ludźmi i fakt, że ciągle się coś dzieje, innych wprost przeciwnie. A są też tacy, że sami nie wiedzą kim są, ale wiedzą kim chcieliby być, więc próbują być kimś, kim nie są, bo tak łatwiej. Robią wszystko, by nim być, zamiast być sobą. Ścigają to życie, gonią je, ale bezskutecznie. Próbują wycisnąć to życie, jak mówi Osho, podczas gdy trzeba mu się poddać. Dlaczego to robią? Bo współczesny świat uczy dziś odgrywania ról, oszukiwania siebie. Nie chcą więc odstawać, chcą być jak inni, wzorują się na wpajanych prawdach (oczywiście jedynie słusznych), na sentencjach, aforyzmach (w które wpycha się te prawdy jedynie słuszne). A oni, jak pokorne cielęta biorą tak wszystko, jak leci. Wolą stać po stronie większości.

Nie wierz w nic co przeczytasz w internecie, choćby wyszło z pióra uczonej osoby. Nie wierz nikomu, nawet mi. Sprawdź to, przepuść przez swoją własną bazę, doświadczeniem zwaną.

Czy TY wiesz kim jesteś?

Reklamy

2 Replies to “Nie mów mi co mam widzieć”

  1. Też kiedyś ślepo wierzyłam, że jak będę pozytywnie myśleć to przyciągnę wszystko co tylko sobie wymarzę. Czytałam dużo książek na ten temat….Teraz jednego jestem pewna…CO DAJESZ TO DOSTAJESZ ! Stałam się obserwatorką ludzi i świata. Wszystko wraca…czasem nie z tej samej strony, nie od tego samego człowieka, ale wraca. Nie oczekuję, że wszyscy się z tym zgodzą. Ja jednak wiem o czym piszę 🙂

  2. Takie bardzo moje to co napisałaś,co prawda nie jestem introwertykiem, lubię ludzi ale w ograniczonym czasie i ilości. Bardziej cenię towarzystwo swoje własne i przyrody. Myślę że jesteś krok dalej lub więcej w rozwoju, więc będę tu zaglądać. Pozdrawiam cieplutko

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s