Wiejski piesek

Mała
Mała

Obszary wiejskie są miejscem specyficznym, jeśli chodzi o traktowanie psów. Większość z nich spędza życie na łańcuchach. W naszej wsi jest nie inaczej. Dzisiejsza poranna rozmowa z sąsiadką zmusiła mnie do wzięcia w obronę zarówno stworzeń, które same obronić się nie mogą, jak i ludzi, którzy mają czelność nie trzymać psa na łańcuchu. Tym razem, wyjątkowo zmienię koncepcję i nie napiszę tego dla siebie czy dla dzieci. Chciałabym zmienić mentalność ludzi, którzy trzymają psy na uwięzi.

Moja sunia gania sobie luzem, tak było od samego początku. Nie jestem zwolennikiem łańcucha. Bywa na nim, jeśli coś przeskrobie, ale krótko. Wtedy wie, że przeskrobała. Kiedy się przeprowadziliśmy, nie było tu ogrodzenia, więc musieliśmy jej pilnować i uczyć czego nie wolno, a co może robić. To była najlepsza rzecz, jaka się przypadkiem stała. Dziś mamy (niezbyt szczelne) ogrodzenie, ale i tak wiemy, że każdy pies zawsze znajdzie swoje wyjście. Może się narażę wielu osobom, ale powiem, że tak jest dobrze.

W naszej wsi jest mieszkaniec, który przeprowadził się tutaj, jak my i niedawno przywiózł ze schroniska suczkę. Jest weterynarzem. I podobnie jak my, chodzi ze swoim psem luzem, bez smyczy. Piesek jest młody, wylękniony, najwyraźniej był źle traktowany. Boi się ludzi, rowerów, wszystkiego, co się szybko porusza. Wszystkich obszczekuje. Zawsze znajdzie swoją furtkę, by zwiać na chwilkę. Ten Pan spaceruje z nim bez smyczy, uczy go, pokazuje mu świat, próbuje oswajać go z tym światem. Układa go. Robiłam dokładnie tak samo, bez smyczy. I to stanowi problem dla wielu mieszkańców mojej wsi. Boją się psa i chcą, by był trzymany na łańcuchu lub szczelnie trzymany z daleka od ludzi. Wiadomo, że ciężko uszczelnić tak ogrodzenie, żeby pies nie znalazł żadnej luki, bo zawsze gdzieś znajdzie sposób. Kojec, to takie samo zło, moim zdaniem. Nie wolno zwalać odpowiedzialności na psa, tylko samemu nauczyć go manier. I wcale nie separować od ludzi, bo inaczej się nie nauczy.

Od samego początku wchodzimy na podwórko do tego Pana spokojnie, nie zwracając uwagi na suczkę, bez strachu, bo wiemy, że ona boi się nas bardziej. Owszem szczeka, denerwuje się bardzo, ale reaguje spokojem na dźwięk swojego imienia. Zawsze mówię do niej ciepło, zawsze się z nią witam jej imieniem. Nigdy się na mnie nie rzuciła, ani na moje dzieci. Nauczyłam je, że należy zachować spokój i nie machać rączkami. Stać i pozwolić się psu obwąchać. Nawet jeśli się boją, to nie okazywać tego. Mają się uspokoić, wtedy pies też się uspokoi. Trzeba dać mu czas na uspokojenie i zaakceptowanie naszej obecności. Nie podchodzić w nerwach. Nie wchodzić na podwórko, jeśli się boimy i nie wiemy jak się zachować. Bywały momenty trudne na początku, nawet bardzo, ale przez ten etap trzeba przebrnąć. Na wszystko potrzebny jest czas. Nasze sunie bardzo się od początku tarły ze sobą, atakowały się, ale czas i cierpliwość właścicieli zrobiły swoje. Psy są na etapie tolerowania swojej obecności. To ogromny sukces. Poszczekają i przestają.

„Bo taki pies powinien być na łańcuchu. To może ja też swojego spuszczę i tak sobie pospaceruję.”

Tak, właśnie tak zrób. Tak powinniście robić od samego początku. To Wasze zadanie pokazać mu życie, świat, otoczenie. To Wasze zadanie nauczyć go wszystkiego. Nie da się tego zrobić na łańcuchu! To my jesteśmy odpowiedzialni za nasze psiaki.

„Co jeśli kogoś ugryzie?”

Pies trzymany na uwięzi jest o wiele agresywniejszy i szansa na ugryzienie jest ogromna. Czyja to wina? Jeśli dostaje wolność od samego początku i poczucie bezpieczeństwa, owszem szczeka na obcych na granicy jego podwórka, bo czuje się w obowiązku bronić swojego domu, ale nie ma w nim agresji. Często jest tak, że winę ponosi człowiek wchodzący na podwórko. Ze strachem w oczach, wyciągając rękę do psa i krzycząc ”dobry piesek, dobry piesek”. Wiele razy widziałam takich ludzi u siebie. Wiele razy tłumaczyłam, że tak nie wolno.

Czas nauczyć ludzi, jak się zachowywać w stosunku do psa, czego nie robić. Ludzie sami się czasem proszą o złapanie za nogawkę. Popełniają wszystkie możliwe błędy, jakie tylko można. To nie pies jest winny, tylko człowiek.

„Bo szczeka na ludzi.”

No szczeka, a co ma mówić, w dodatku łagodnym tonem?

Nasza sunia jest z nami już ładnych kilka lat. Nie jestem zaklinaczem psów i nie umiem szybko psa ułożyć. Nie umiem zrobić tego nawet dokładnie. Nie mam fachowej wiedzy, działam intuicyjnie. Moim zdaniem wystarczy odrobina cierpliwości i próba zrozumienia każdego stworzenia. Dziś nasza Mała rozumie, co do niej mówię. Potrafi reagować na moje komendy, czasem nawet moja mina wystarczy. Wystarczy moje spojrzenie, by zeszła z dywanu. Cierpliwie chodziłam koło pewnego podwórka, gdzie psy zawsze rzucały się przez siatkę na siebie i robiły potworny wrzask. Ich właściciele swoje psy zabierali, ja swoją uczyłam. Za każdym razem cieszyłam się z małego choćby postępu i bez smyczy uczyłam jej posłuszeństwa. Zdarza się czasem, że pogoni zająca czy kota i nie zdążę zareagować, ale dziś przechodzę spokojnie obok podwórek z psami. Muszę być tylko czujna, powtarzać te same czynności słowne i dotykowe. Zawsze te same ustalone czynności, ta sama mina twarzy, ten sam dźwięk, ten sam dotyk. Pies w końcu zrozumie. Jeśli coś się nie uda, to znaczy straciłam czujność. To jest moja wina. Czasem potrzeba mniej czasu, czasem więcej, ale zrozumie. A kotu, to nawet jak noga się podwinie, to moja sunia grzecznie poczeka, aż się pozbiera, by móc bawić się dalej. Na początku, zaraz po przeprowadzce przyszła z kurzymi piórami w zębach, a za nią wrzeszcząca sąsiadka. Nigdy w życiu nie widziała kury (sunia ma się rozumieć). Dziś już jest obeznana z  mieszkańcami i zachowanie jej jest coraz lepsze. Mieszkańcy ją znają. Dajmy też czas temu Panu i jego suni.

Zostawienie psa na łańcuchu to jak niewysłanie dziecka do szkoły. Życie samo czegoś go nauczy, ale miejmy do siebie pretensje, że kogoś ugryzł. Czego go nauczyłeś? Niczego? To do kogo pretensje?

A wystarczy tylko spróbować zrozumieć innych, nawet tego psiaka. Ucząc się języka angielskiego musimy przestawić nasze myślenie i zacząć myśleć jak anglik, myśleć po angielsku, nie po polsku. Rozmawiając z drugim człowiekiem musimy wykazać się empatią i także podjąć próbę zrozumienia. W kontakcie ze zwierzętami nie jest inaczej. Musimy zmienić myślenie, zrozumieć. Są błędy, jak zawsze w życiu, ale czas robi swoje.

Mój sąsiad z naprzeciwka przyniósł na podwórko pieska. Małe to było, chyba mocno skrzywdzone. Szczekał okropnie, kiedy tylko ktoś podchodził do furtki i był agresywny. Nigdy jednak nie widziałam takiego strachu w oczach. Kiedy podeszłam spokojnie do niego i kucnęłam, to przestał szczekać i trząsł się jak galareta. Rok czasu zajęło mi, by go przekonać do siebie, by mnie nie atakował, by nie skakał do moich dzieci. Długi czas podchodził tylko do mnie, ale wystarczył niekontrolowany ruch mojej ręki, by mnie złapać ząbkami. Wiedziałam jednak, że to była moja wina, nie jego. Byłam cierpliwa, pracowałam dalej. Dziś już wie, że jest kochany, czuje się bezpiecznie na naszym podwórku, z nami i naszymi dziećmi. Kiedy jego Pan wraca z pracy i spuszcza go, zawsze przybiega się przywitać. I żałośnie za nami wyje, kiedy nie może razem z nami iść na spacer. Nie jest moim psem, nie wszystko mogę. Nie mogę go uczyć, by nie reagował agresywnie na innych ludzi, ale zadbałam o siebie i moje dzieci. Nauczyłam je, jak podchodzić, co robić, czego nie. Uczę także każdego, kto wchodzi na moje podwórko i od razu popełnia błędy. Pilnuję Bunia (tak nazywamy psa sąsiada, zdrobnienie od Bogusia) na swoim podwórku. Informuję obcych o możliwych jego reakcjach. Tyle mogę zrobić.

Jeśli każdy wykona odrobinę wysiłku w tym kierunku, wykaże się odrobiną cierpliwości i zrozumienia, to łańcuchy nie będą konieczne.
Wystarczy dać psu poczucie bezpieczeństwa i odrobinę mądrego uczucia. Mądrego! Widzę, że niektórzy mają tendencję, by zakochać zwierzaka na śmierć. To nie jest dobre dla nikogo.

Nie musimy kochać wszystkich psów, ale dla własnego bezpieczeństwa możemy wykonać niewielki wysiłek w kierunku zmiany mentalności i  podjąć próbę zrozumienia tych, z którymi razem żyjemy.

Mały krok może wiele zmienić.

Zacznijmy świat zmieniać, zaczynając najpierw od siebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s