Czy ją kocham? Kocham szczerze…

Ciągle jeszcze rozbrzmiewają echa różnych dyskusji na tamat wycinki w Puszczy Białowieskiej. Zrobił się medialny szum. Były petycje przeciwników wycinki. Mieszkam pod Puszczą, wiem jak wygląda. Widzę na własne oczy ten obraz nędzy i rozpaczy. Przeciwnicy wycinki byli owszem, bardzo przekonujący. Mam takie wrażenie, że jednak najwięcej mieli do powiedzenia ci, którzy tu nie mieszkają lub co najwyżej byli tu z wizytą a może i nie byli tu nigdy. Wiedzą tyle, ile wyczytali w gazecie lub w internecie. Chociaż zdarzyć się może i tak, że mieszkańców Puszczy tak ktoś umiejętnie podejdzie, że uwierzą we wszystko. Media mają dziś wielką władzę a i umiejętność przekonywania można dziś opanować do perfekcji, ogólnie dostępnymi metodami. Tu mogę podać oczywiście jedynie moją prawdę, na dzień dzisiejszy, ponieważ nie mogę przyjąć, że „pozjadałam wszystkie rozumy”. Nie mieszkam tu od zawsze, jestem „nawołocz”. Na pewno nie znam wszystkich faktów, ale doświadczenie mi mówi, żeby za szybko nie opowiadać się po czyjejś stronie.

Nie poparłam petycji sprzeciwiającej się wycince. Jednak, tak jak nie przekonują mnie przeciwnicy wycinki, tak obawiam się o czystość intencji tych, którzy są za wycinką. Nie popieram żadnych względów ekonomicznych, jedynie te, które naprawdę będą służyć ochronie naszych lasów. Nie mam zamiaru popadać ze skrajności w skrajność i wybiorę złoty środek.

Czytając „Sagę Puszczy Białowieskiej”, dowiedziałam się, że kiedyś Puszcza miała dużo większy zasięg w naszym kraju. O ile się nie mylę, zajmowała sporą część Polski. Jedyny taki naturalny las? Prawda? Może jednak nie do końca? Wszyscy jednak zgodnie twierdzą, że jest to las, do którego człowiek nie przyłożył dotąd ręki. Tak? Dlaczego więc z tak ogromnej Puszczy została dziś taka garstka? Może jestem głupia i czegoś nie rozumiem? To jak, dała sobie radę sama czy nie do końca? Dlaczego ten teren tak bardzo się zmniejszył? Czy na pewno nie potrzebuje naszej pomocy; rozsądnej pomocy, według jezuickiej zasady: „O tyle, o ile”? A co, jeśli kiedyś okaże się, że ten naturalny las zniknie całkiem bez naszej pomocy? Zostawić ją samą, wobec tych faktów, czy jednak pomóc? A może jedynie naprawić to, co człowiek sam namieszał?

Zanim posypie się na mnie grad złości i gniewu, pamiętajcie, że też jestem za Puszczą, też ją kocham. Jestem ogrodnikiem, kocham przyrodę. Szanuję i kocham każde drzewo. Kocham zwierzęta. Szanuję nawet te najmniejsze żyjątka, wypuszczam pajączki, znoszę żabki z ulicy, żeby nikt ich nie przejechał, próbuję ratować ranne wróbelki i walczę o każdego ptaszka, który jeszcze żyje w pysku moich kotów. Nie popadam jednak w skrajności. Bezwględnie zabijam kleszcze, z wiadomych względów. Kiedy jakaś roślina choruje i nie pomaga walka naturalna, to ratuję się chemią. Walczę o każdą roślinę w moim ogrodzie, jednak kiedy widzę, że nic z tego nie będzie, sprzątam teren i pozwalam zdrowo żyć innym roślinom. Kiedy mój kot umierał w ogromnych boleściach, nie zawahałam się mu pomóc i odejść szybciej z tego świata. Mój szacunek nie opiera się na tym, że zostawiam wszystko Matce Naturze i niech sama sobie radzi, a z szacunkiem wspieram Ją własną pracą, ile jestem w stanie, na ile mogę sobie pozwolić. Też chcę dla naszej Puszczy jak najlepiej, bo wybrałam to miejsce a nie inne. Jednak nie daję się ponieść medialnemu szumowi, bo ten z prawdą może mieć niewiele wspólnego. Prawdy nie znajdzie się na żadnej ze stron internetowych (także tej – bo tu jest tylko moja prawda), choć wiem, że potrafią używać dobrych sposobów do przekonywania. Prawda jest tu, w naszej Puszczy, nie w internecie. Internet głosi nam tyle prawd, że czasem trudno się połapać, która jest prawdziwa. Z naszą Puszczą jest podobnie… A Piłsudski miał rację mówiąc, iż „racja jest jak dupa, każdy ma swoją”.

Nie mam żadnego interesu, by opowiadać się za jakąkolwiek stroną. Jestem tylko za Puszczą. Nie interesują mnie żadne spory i potyczki. Nie jestem też pewna czy Ci, co podejmują decyzję, również podzielają moją bezinteresowność czy stoi za tym coś jeszcze. Wycinka wycince nie jest równa. Za tym słowem może stać tak samo bezinteresowna miłość, co względy ekonomiczne i chęć zysku. Czy wygra bezinteresowność? Nie wiem…

_________________
Reklamy

One Reply to “Czy ją kocham? Kocham szczerze…”

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s