Samotność

sam-sobie-badz-swiatlem-oshoJak postrzegamy samotność? Wystarczy wpisać to słowo w wyszukiwarkę internetową i zapoznać się chociażby z grafiką na ten temat. Smutne, czarno-białe obrazy, z równie smutnymi tekstami. Utożsamiamy ją z naszymi uczuciami, podczas gdy nie ma z nimi nic wspólnego. Jest „potworem”, „nieproszonym gościem”, „ceną, którą płacimy za coś”.

Takie postrzeganie samotności jest niczym innym, jak uznaniem za wroga samego siebie. Samotność nie jest ani dobra, ani zła, choć takie rozróżnienie często możemy spotkać. Złe może być co najwyżej myślenie, głównie o sobie samym.

„Samotność to odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi, dopominanie się o innych, uzależnienie od innych. Stąd, ktoś inny ma nad tobą władzę, a ty masz władzę nad kimś innym. Osamotnienie jest słabością. Samotność jest siłą. Jesteśmy sobie obcy. Być może spotkaliśmy się i żyjemy razem, ale nasza samotność jest zawsze z nami.” – Osho.

Tak samotność rozumiem. Ta definicja jest mi bliska. Czasem jednak odbiór tego słowa jest negatywny. Dzieję się tak wtedy, kiedy nasze szczęście, radość i w ogóle nasze uczucia są zależne od innego człowieka. Jeśli akceptujesz samego siebie, lubisz własne towarzystwo, to samotność nie będzie dla ciebie problemem. Kiedy nasze szczęście uzależniamy od drugiego człowieka, od jego obecności i aprobaty, nie potrafimy odbierać samotności z akceptacją. Nie jesteśmy w stanie znaleźć w sobie tego szczęścia. Uzależniamy go od innych osób. Nie akceptujemy siebie. Kiedy widzimy czyjąś akceptującą obecność, pozytywne uczucia i aprobatę, wydaje nam się, że tak właśnie wygląda szczęście. To jest bardzo nietrwałe i złudne. Ktoś nam kobietom mówi, że jesteśmy piękne, cudowne czy mądre i wtedy jesteśmy skłonne w to wierzyć. Same nie jesteśmy o tym przekonane. Nie umiemy kochać siebie samych. Gdy zabraknie nam innych osób, które nam mówią to, co chcemy usłyszeć, pojawia się pustka. Nic w nas nie ma, ponieważ wypełniamy się iluzją, czymś nietrwałym, co raz jest, a czasem nie ma i co w ogóle nie jest nasze. Tymczasem samotność jest stabilna. To takie proste, że sama nie wiem, dlaczego nie zdawałam sobie z tego sprawy przez tak wiele lat mojego życia. Byłam pusta, bo czekałam aż ktoś inny wypełni szczęściem moje wnętrze. Długo nie umiałam zrozumieć, że mogę zrobić to jedynie sama. Prawdziwe szczęście musimy odkryć i na nowo zdefiniować sobie sami, nikt nam w tym nie pomoże, bo tylko my możemy zejść głęboko w nas samych. Dopóki człowiek tego nie zrozumie, samotność będzie dla niego jedną z najgorszych rzeczy.

Smak samotności jest mi znany, odkąd przyszłam na świat. Odczuwałam ją wtedy dość boleśnie. Była uczuciem osamotnienia, zależnością. Boleśnie odczuwałam brak ludzi wokół mnie. Była niezrozumiana i niekochana. Wszystko się zmieniło, kiedy przestałam uciekać od samej siebie. Zaprzestałam walki ze sobą, zaakceptowałam to, że jestem sama. Przestałam szukać na siłę miłości swojego życia. Kiedy właśnie tą samotność i siebie samą polubiłam, wtedy poznałam swojego partnera.

„Moment, w którym wejdziesz we własną samotność bez lęku, będzie tak pięknym i ekstatycznym doświadczeniem, że nie istnieje nic, z czym mógłbyś to porównać” – Osho miał rację. Z wiekiem rozumiem to coraz bardziej.

Niektórzy uważają, że słowo samotność jest zarezerwowane dla osób, które realnie nie mają nikogo obok i idą przez życie sami. Wręcz śmieszne jest dla nich, kiedy o samotności mówi mężatka z dziećmi. Otóż jestem mężatką, mam dzieci i wiem czym jest samotność i osamotnienie. Lubię być sama i moi domownicy o tym wiedzą. Wiedzą, że jestem introwertykiem i znają moją naturę. Wiedzą, dlaczego tak często szukam odosobnienia i wchodzę w moją samotnię, podczas gdy obok są ludzie. Żyjemy razem, ale moja samotność jest zawsze ze mną i nic tego nie zmieni, nawet czyjaś obecność. A gdy będę umierać, też będzie ze mną, choćby ktoś inny mnie trzymał za rękę. Choćby obok mnie byli bliscy mi ludzie… Zapewne możemy podyskutować nad różnicą w rozumieniu słowa „samotność”. Niektórzy zarzucą mi, iż piszę o życiu duchowym, nie o fizycznym i realnym braku osób, braku przyjaciół. Dla mnie jednak jest to ze sobą tożsame. Jedno nie wyklucza drugiego, wręcz jest nieodłączne. Ktoś inny może rozumieć to inaczej i też ma do tego prawo. Poza tym, faktycznie należę do osób, które nie mają przyjaciół. Nie jest to dla mnie problemem czy powodem do smutku. Jest to raczej mój wybór. Nie czuję potrzeby, by mieć kogoś, do kogo można wpaść na kawkę z niezapowiedzianą wizytą i poplotkować. Nie czuję potrzeby wyżalać się komukolwiek. Nie potrzebuję wsparcia, choć miewam złe chwile. Moim wyborem jest spędzanie większości dnia w ciszy i samotności. Faktem jest, że nie spędzam całych dni w odosobnieniu, bo to jest zwyczajnie niemożliwe. Dzieci i partner w końcu do domu wracają. Są też inni, których uniknąć nie zdołam; sąsiedzi i inni mieszkańcy mojej miejscowości, ludzie w sklepie, w aptece, na ulicy, rodzice, dziadkowie. Kontakt z drugim człowiekiem jest ciągły i nieunikniony, ponieważ nie żyję na odludnej wyspie.

Gdybym moje szczęście uzależniała od człowieka, którego kocham, zapewne nie wytrzymalibyśmy ze sobą tylu lat. Nasz związek rozpadłby się po którymś kryzysie czy przy pierwszych problemach, jak to często bywa. Najważniejsze to wiedzieć, że drugi człowiek nie jest z Tobą po to, by Ci dawać szczęście, bo jeśli ma władze uszczęśliwiania, to ma i unieszczęśliwiania. Może natomiast wziąć udział w Twoim szczęściu. Miłość to coś więcej niż nasze potrzeby i oczekiwania. To nie jest wymiana handlowa. Nie ma nic wspólnego z dawaniem komuś władzy nad sobą.

„Miłość sama w sobie ma wewnętrzną wartość – po prostu kochasz! To ogromne szczęście! Nie ma nic poza tym, żadnego zamierzonego efektu, który dzięki temu osiągasz. Miłość to nie środek do jakiegoś celu, ale właśnie ten cel!” – Osho.

Nie ma sensu czekać, aż to ktoś inny coś nam da, sami sobie dajmy. Sami wypełnijmy się po brzegi, by móc podzielić się nadmiarem. Nie czekajmy, aż coś dostaniemy. Naszym zadaniem jesteśmy my sami, nie drugi człowiek. Żeby coś dać, trzeba to najpierw mieć. Drugi człowiek nie jest po to, by pokazywać nam nasze piękno, by czynić nas szczęśliwym. Jeśli nie znajdziemy tego sami w sobie, nikt nam tego nie wdrukuje. Nie ma sensu szukać źródła w innych, to ich źródło. Musimy znaleźć swoje własne, samodzielnie, w sobie, bo tylko te jest najtrwalsze. Każde inne zniknie wraz z osobą.

„Tam, gdzie jest miłość, nie ma miejsca na żądania, na oczekiwania, nie ma zależności” – A. de Mello.

Samotność tak naprawdę nie ma nic wspólnego z obecnością innych ludzi lub jej brakiem, bo ta jest istotą naszego życia, każdego życia. Osamotnienie, które odczuwa tak wiele ludzi i powoduje w nas negatywne odczucia, również niewiele ma wspólnego z drugim człowiekiem. W samotność można bowiem wejść nawet podczas obecności innych ludzi. Nie przeszkadza mi w tym żadna obecność. Tak samo można czuć się osamotnionym w tłumie. Przyczyną tego nie jest drugi człowiek a my sami. Źródłem osamotnienia jesteśmy my sami, nikt inny. Ono jest w nas.

To, jak patrzysz na świat, zależy wyłącznie od Ciebie. Pamiętaj, że to twierdzenie jest prawdziwe, które uznasz za własne. Czy nie lepiej byłoby tak zmienić swoje myślenie, by nie być wrogiem dla samego siebie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s