Wielkim literatem był

Jak trudno czasem takich zrozumieć, czyli krótka refleksja na temat fragmentu z „Dziennika” W. Gombrowicza.

Lata 1953-1956. Czytam dość mozolnie, jednak cierpliwie. Aż do strony 175. Tu zatrzymałam się na dłużej i zaczęłam zadawać sobie pytania dotyczące rozumowych ograniczeń. Moich a jakże, bo któż tu jest wielkim literatem? Nie ja, przecież. Ten jeden fragment chciałabym zatrzymać w mojej pamięci na dłużej:

„[…] a na siódmym balkon i na balkonie – kto? Henryk z żoną! Kiwają na mnie. 

Ja kiwam. Ale widzę, choć niezbyt wyraźnie, że coś tam jakby mówili – a jednocześnie kiwają. Ja kiwam. Mówi on. Mówi ona. Ale co mówią? Kiwają. Samochody, tramwaje, ludzie, ruch, tłum, zapalają się reklamy, zewsząd blask, trąbienie, dzwonienie, a oni mówią tam, na siódmym piętrze. I znowu kiwają. Ja kiwam. Patrzę: kiwa ona, kiwa on. Więc także kiwnąłem. Wtem patrzę a on kiwnął… ale, właściwie mówiąc, już nie kiwnął a tak jakby wkiwnął! Myślę sobie, cóż to jest, co to znaczy, gdy wtem widzę, że znowu wkiwnął się (doprawdy, nie wiem jak się wyjęzyczyć, to już zbyt bezczelne, a jednak nie wolno mi niczego ukrywać) i wkiwnął się w siebie, jak w butelkę. Ja kiwam. Wtem ona (ale nie, nie, nie mogę przecież robić z siebie kretyna; lecz jeśli ujawnić mam Kretyna, muszę zrobić z siebie kretyna) wtedy ona wykiwała z niego aż się wychynął i dokiwała mu (ale CO mu dokiwała?!) po czym oboje rozkiwnęli się z lekka tam i sam i pyf…… (Ha, tego już nie mogę powiedzieć, to nad moje siły!)”.

Panie Gombrowicz, chwilę wcześniej pisał Pan, że wyszedłszy z kawiarni Paris, poszedł do kawiarni Rex. Być może to wyjaśni Pana nieumiejętność „wyjęzyczenia się”. Może tu jest tego przyczyna, tej stylistyki, doboru słów, zdań ciągnących się, mam wrażenie w nieskończoność czy braku interpunkcji. Doprawdy, czasem tak trudno zrozumieć Pański przekaz. Pana styl pisarski nie jest moim ulubionym. Brakuje mi zanadto, by podejmować się próby właściwego rozumienia. Próbuję, zaiste próbuję i obiecuję, że dojdę do końca. Warto przynajmniej spróbować poznać, co kryje się za tak znanym nazwiskiem, jaki to człowiek. Ten fragment jednak jest wyjątkowy, w moim ubogim pojęciu. Powiem Panu, że nawet udało się Panu mnie rozbawić, ale o tym cicho sza… Nie zdradzę Panu nic więcej. Moja interpretacja, była zbyt daleko posunięta i mogłaby się Panu nie spodobać. A może…?

„Tam i sam i pyf”.

Kurcze, chyba to lubię. 😀

Reklamy

One Reply to “Wielkim literatem był”

  1. parsknęłam śmiechem,

    to doprawdy piękny początek tygodnia (a zapowiada się ten z trudniejszych)

    więc z uśmiechem pozdrawiam

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s