Jestem Polką

Czy to jest powód do dumy?

Nie.

A może do wstydu?

Też nie.

Po prostu, jestem Polką, tu się urodziłam. Dlaczego mam być dumna z tego? Z powodu historii czy przodka, który się zasłużył? Bo jakiś Polak czegoś dokonał? Wywalczył nam wolność? Szacunek i wdzięczność tak, ale żeby od razu duma? Czy moje poczucie godności ma rosnąć z tego powodu automatycznie? Bo ktoś coś…? A ilu Polaków zhańbiło nasz kraj? Czy jeśli ktoś z mojej rodziny zabije człowieka, to świadczy to też o mnie? Czy moje poczucie godności i dobre imię automatycznie powinno się obniżyć? Mam się pokajać?

A może powinnam widzieć jedynie pozytywy? Dlaczego? Kiedy Ja wolę widzieć świat takim, jakim jest. Duma mi w tym tylko przeszkadza. Jaki mam mieć w tym interes, by widzieć coś lepszym, niż jest w rzeczywistości? Przecież jest, jak jest… Dzień wczorajszy to już przeszłość. Historia to przeszłość. Skupmy się na tym, co jest teraz.

Czym jest duma tak naprawdę? Wikipedia podaje, iż jest „poczuciem własnej godności i wartości”. Godność człowieka natomiast „wyraża się w pragnieniu posiadania szacunku społeczności z uwagi na swoje walory duchowe, moralne czy też zasługi społeczne”. W słowniku wyrazów bliskoznacznych zobaczymy takie słowa jak godność osobista (nie grupowa, osobista), wyniosłość, pewność siebie, pycha, buta. Duma jest więc niczym innym jak działaniem naszego ego. Moja godność i wartość ma być niezależna od innych. Inni nie powinni wpływać na moje poczucie godności i na moją wartość. Każdy krok zaczynamy od zera. Kiedy podejmujemy jakieś wyzwanie, musimy zacząć od zera, pozbyć się dumy i zakasać rękawy. Duma zawsze blokuje nam wszelkie działanie, nie pozwala widzieć nam tego, co oczywiste. Nie pozwala widzieć rzeczy takimi, jakimi są. Nawet z siebie nie czuję potrzeby być dumna, bo wolę widzieć siebie lepiej i głębiej. Co nie znaczy automatycznie, że się wstydzę siebie. Duma nie jest mi do niczego potrzebna, po prostu. Jest zbędna.

A tak na temat dumy narodowej wypowiedział się Arthur Schopenhauer:
„Najmniej wartościowym natomiast rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem nią się odznacza, ten zdradza brak cech indywidualnych, z których mógłby być dumny, bo w przeciwnym wypadku nie odwoływałby się do czegoś, co podziela z tyloma milionami ludzi. Kto ma wybitne zalety osobiste, ten raczej dostrzeże braki własnego narodu, ponieważ ma je nieustannie przed oczyma. Każdy jednak żałosny dureń, który nie posiada nic na świecie, z czego mógłby być dumny, chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest duma z przynależności do danego akurat narodu; odżywa wtedy i z wdzięczności gotów jest bronić πυξ και λαξ [rękami i nogami] wszystkich wad i głupstw, jakie naród ten cechują”.

Kraj, w którym żyję jest, jaki jest. Ma swoje wady i zalety, jak każdy inny kraj. Tak postrzegam świat, siebie czy innych. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Nie powinniśmy być dumni, nie powinniśmy też się wstydzić. Powinniśmy widzieć prawdę, nazywać ją, mieć oczy i uszy otwarte oraz starać się, by zasłużyć na miano człowieka. Nie tylko patrzeć na rzeczywistość, ale ją dostrzegać, widzieć. Zaakceptować siebie i to, co dookoła takim, jakie jest. Nawet, jeśli do ideału temu bardzo daleko. Tylko wtedy w nas samych może zadziać się coś pięknego i wartościowego.

Jeden z proroków starożytności powiedział mądre słowa:
„Nie ma większego ślepca niż ten, kto nie chce widzieć. Nie ma gorszej głuchoty niż u tego, kto nie chce słuchać. I nie ma większego szaleńca niż ten, kto nie chce rozumieć”.

Z czego konkretnie mam być dumna? Z tego jadu, jaki się niektórym Polakom sączy aż za często, a co można zauważyć wchodząc choćby w komentarze pod różnymi artykułami? Z nietolerancji, jaką nazbyt często widzę? Z agresji wobec inności? Z rodaków, którzy w agresywny sposób zachowują się wobec drugiego człowieka? Wobec uchodźców czy kogokolwiek, kto jest inny. Ot, dumny Polak… Rozumiem strach o siebie, swoich najbliższych i o kraj, w którym żyjemy. Znam go z autopsji. Nie popieram uchodźców w naszym kraju, jestem temu przeciwna z wielu powodów. Mam oczy i widzę co się dzieje… Uważam jednak, że można powiedzieć o tym kulturalnie, używając konkretnych argumentów, bez bluzgania. Pokazać kulturę osobistą i kulturę języka ojczystego.

Z czego powinnam być jeszcze dumna; z władzy w naszym kraju? Z tych samych twarzy, tych samych partii od lat (mniej lub bardziej, ale ciągle u władzy) i narzekania Polaków, jak to bardzo chcą zmiany, po czym wybierają tych, którzy już dawno pokazali co potrafią? Tych, których znamy od lat. Wystarczy włączyć przeglądarkę internetową, zapoznać się z wiadomościami, aby zobaczyć, że jest jak jest. Po co dopisywać do tego jakąś ideologię?

NIE, NIE JESTEM DUMNA Z BYCIA POLKĄ. CZY SIĘ TEGO WSTYDZĘ? TEŻ NIE… Społeczeństwo w żaden sposób nie określa mnie samej, nie świadczy o mnie. Nie odpowiadam za jego braki, za błędy innych ludzi, za ich dobre czy złe decyzje. Nie powinnam wobec tego ani się wstydzić, ani być dumna. Każdy sam odpowiada za siebie.

Dlaczego mam być dumna? Bo mi to wpajano od małego w szkole i wpajają do dziś? Bo inni uznają to za prawdę? To dla mnie żaden argument. Różne „prawdy” mi wpajano, a wiadomo przecież, że każdy ma własną. Może dlatego, że tak uważa większość? Bo inni tego ode mnie oczekują? Tym bardziej tego nie uznam. Mam czuć coś tylko dlatego, że tak mnie uwarunkowano? Mechanicznie podejmowane reakcje, schematyczne myślenie? To nie dla mnie, dziękuję. Historia? Godność? Na ten temat już się wypowiedziałam. O czymś zapomniałam? Coś przeoczyłam?

Nie chcę być zniewolona przez jakiekolwiek uwarunkowania i zaprogramowania, nawet jeśli chodzi o moje przeszłe doświadczenia. Nie chcę być uwikłana ani w tradycję, kulturę czy patriotyzmy. Nie pozwolę sobie niczego wdrukować, dlatego, że tak robi większość. Nigdy nie szłam za większością.

Tak wiem, że nie powinnam marudzić, tylko zakasać rękawy i budować taką Polskę, w jakiej chciałabym żyć. Robię to, przynajmniej się staram. Zdaję sobie jednak sprawę, że starania jednej Anitki nikną, jak igła w stogu siana, jeśli większość najwyraźniej myśli inaczej. Robię, co mogę, ale jako jednostka i tak zapewne niewiele zmienię.

Skupmy się więc na tym co jest teraz… A teraz moje myśli biegną do Francji… Chcę okazać moją solidarność z tym krajem, ale modlić się za nich nie będę.

Pojawiają się głosy typu: „Zdychaj Francjo! Dla przykładu…”, którego autorem jest Bartosz Bodnar i wygląda na to, że ma swoich popleczników. Wychodzę jednak z założenia, że „kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień”. Nasz kraj też popełniał błędy i jeszcze wiele może ich popełnić… Nie chciałabym, by ktoś mnie skreślił i kazał „zdychać” dlatego, że popełniłam błędy.Francjo, jestem z Tobą… To oczywiste.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s