Jestem jaka jestem

05theoutsiderByłam taka odkąd pamiętam. Mam wrażenie, że taka się urodziłam. Zawsze trzymałam się z dala, zawsze chodziłam swoimi drogami, odkąd tylko nauczyłam się tej umiejętności. Zawsze byłam sama. Już właśnie jako mały szkrab, przekraczałam tę furtkę, choć mi mówiono, że nie wolno i sama spacerowałam po pobliskim lesie. Choć zawsze ją zamykano, nauczyłam się ją otwierać. Różnica była jedynie na poziomie świadomości samej siebie. Kiedyś było to dla mnie powodem wstydu. Wmawiano mi, że nie do końca jestem normalna, że mam problemy psychiczne, czasem neurotyzm. Wysyłano do psychologa. Każdy, kto odstawał, był podejrzany. Nie czułam swojej wyjątkowości, wręcz przeciwnie. Cały świat mi mówił, że jestem chora i wierzyłam w to. Nie jest łatwo być outsiderem.  Czy świat dziś poszedł do przodu w postrzeganiu takich ludzi? Tego nie zaobserwowałam. Wiem, że moje postrzeganie się zmieniło.

Zawsze stałam i stoję nadal z boku. Analizuję wszystko z bezpiecznej i lepszej dla mnie perspektywy. Z tej, z której lepiej widać. Nadal nie trzymam się grupy, idę sama. Nie godzę się na przyjęte w społeczeństwie normy, reguły, zasady, prawa czy zwyczaje. Mam swoje zdanie, czasem odmienne i nie waham się go używać. Żyję według własnych standardów, nie według tych wytyczonych przez społeczeństwo. Taki odmieniec często budzi zdziwienie, czasem nawet oburzenie. Często inni chcą nas zmieniać, leczyć, uzdrawiać. A przecież inny nie znaczy, że gorszy. Dziś bycie outsiderem jest też moim wyborem. Już zaprzestałam walki z samą sobą. Pogodziłam się, zaakceptowałam, że taka jestem i nie chcę na siłę tego zmieniać. Konsekwencje muszę po męsku przyjmować na klatę.

Ostatnio przechodziłam i chyba dalej przechodzę ten trudniejszy czas, te gorsze chwile. Kiedy to człowiek zadaje sobie mnóstwo pytań, kiedy szuka odpowiedzi. Co robię nie tak?? O co w tym chodzi?? Dlaczego tak jest? Kiedy spada poziom samooakceptacji. Wiem, że to wraca nieodrobiona dotąd lekcja, która jeszcze się nie skończyła. Nadal trwa. Będzie wracać dotąd, aż ją zrozumiem i odrobię. To zakręt, który ma mnie czegoś nauczyć i muszę go przejść. Oczywiście, jak to z outsiderami bywa, często wypadamy z drogi. 😉 I mi się zdarza, ale otrzepuję portki, wstaję i znów idę.

2ced6-trenfor

Mówią, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Jak dotąd, przez całe życie spotkałam tak naprawdę tylko jedną osobę, która podjęła próbę zrozumienia kogoś takiego jak Ja. I jedną osobę, która jak na tym zdjęciu, pokazała mi gdzie mam patrzeć, ale nie powiedziała co mam widzieć. Był nią mój psycholog. Panie Michale, zawsze bedę Panu wdzięczna… Marny wynik? O nie, to znakomity wynik. Aby być moim przyjacielem, nie można myśleć schematycznie, bo ktoś taki nigdy do mnie nie trafi. Trzeba podjąć też syzyfowy czasem wysiłek, aby się nim stać, nie licząc na schematyczne zachowanie z mojej strony. Trzeba się mocno napracować. I dlatego całe życie byłam sama. Nikt dotąd temu nie sprostał. Zabiegałam o ludzi, bo wydawało mi się, że tak powinnam robić. Chciałam być normalna, jak wszyscy. Mieć przyjaciół, znajomych. Kogoś, kto będzie mnie wspierał. Wspierałam więc innych, zgodnie z zasadą, że czego odmawiasz innym, odmawiasz też sobie. Byłam przyjacielem, dawałam z siebie więcej. Ci ludzie gdzieś tam koło mnie byli, owszem. Mam jednak wrażenie, że tylko z tego powodu, że dostawali ode mnie to, na czym im zależało. Ile nocy przepłakałam z tego powodu, że sama tego wsparcia już się nie doczekałam. Nigdy nikt nie zainteresował się tym, co dla mnie było i jest ważne. Nikogo nie interesowało co czuję. W pewnym momencie powiedziałam dość. Zrozumiałam, że szczęścia nie znajdę w opiniach innych ludzi, że to zła droga.

31a1a-jestem_zmeczona_walka_o_innych_2015-11-05_23-00-29Usiadłam sobie właśnie i stwierdziłam, że poczekam. Byłabym sobie pewnie tak siedziała jak ta pani, gdybym się nie opamiętała. Wstałam i pokazałam wszystkim mój środkowy palec. Stwierdziłam, że mimo wszystko będę sobą i nie zamierzam żebrać o wsparcie. Przestałam spełniać oczekiwania innych. I … ?

I zostałam kompletnie sama…. Nie licząc męża oczywiście, który był, jest i mam nadzieję będzie. Znajomi się odsunęli, kiedy i ja się odsunęłam. Nikt nie zawalczył, poza tą jedną osobą, która ciągle jeszcze jest obok. Tak właściwie opuszczali mnie już, kiedy przestawałam grać a zaczynałam pokazywać siebie.

Dlaczego o tym teraz piszę? Bo ta lekcja wróciła. Wrócił strach, wróciły pytania; o samą siebie, o relacje, o innych ludzi, dla których nigdy nie byłam dość ważna. O ludzi, których nie ma przy mnie i tak naprawdę nigdy nie było, choć naprawdę się starałam. Ludzi, którzy będą, dopóki będą dostawać… Którzy dadzą, jeśli tylko dostaną. O ludzi, których zabrakło, gdy dostawy zostały odcięte.

Odcięłam wszystko grubą linią, wszystkich ludzi, bez wyjątku. Odcięłam wszelkie dostawy, choć wiedziałam, że po tej garstce może zostać jedynie pamięć. Powiedziałam sobie „wóz albo przewóz”. Na początku czekałam na bezinteresowność, jak ta pani właśnie. Przebolałam jednak swoje, pogodziłam się z samotnością kolejny raz. Wstałam z tej przeklętej ławki i poszłam do swojej ukochanej samotni, by podumać nad sobą, by poszukać odpowiedzi. By wesprzeć samą siebie. Po drodze pokazując wszystkim mój środkowy palec właśnie. Już nie czekam czy ktoś zapuka….

Robię swoje. Śpiewam dla siebie, piszę dla siebie. Jestem sobą dla siebie. Nie zamierzam się dostosowywać do chorego społeczeństwa.

040a9-smieszne_zachowanie_antyspoleczne_2014-03-11_12-36-31
źródło: http://smiesz.net/

Być outsiderem nie jest łatwo, ale też nigdy nie łudziłam się, że tak będzie.  Zawsze szłam pod prąd i tak pewnie zostanie. Nie zmienię tego kim jestem. Nie chcę tego. Gorsze momenty mam jak każdy, ale dam sobie z nimi radę sama. Porażki? Bez nich nigdy nie wykonałabym kolejnego kroku. Wyczytałam gdzieś, że różnica między mistrzem a początkującym jest taka, że mistrz więcej razy poniósł porażkę niż początkujący spróbował. I tego się trzymam.

Przez chwilę nie byłam pewna czy wrócę oraz jaka wrócę. Wróciłam… Taka, jaka jestem. Jak komuś nie pasuje, to zawsze mu mogę pokazać środkowy palec.

Na zakończenie, pokażę  jeszcze moje małe i  skromne dzieło. Cover, który sama sobie nagrałam i zmontowałam film. Nie jest ani idealne, ani profesjonalne, ale jestem z niego zadowolona. Bo dla mnie śpiewanie jest ważne. I Ja jestem dla siebie ważna.

Advertisements

One Reply to “Jestem jaka jestem”

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s