Powrót do dzieciństwa

na-wysokim-niebie-b-iext23539001„Na wysokim niebie” D. Awolusi – to książka, która wywołała we mnie wiele wspomnień z okresu dzieciństwa. Dostałam ją do przeczytania od córki, która stwierdziła, że jest „taka sobie”. No, ale skoro koniecznie coś chcę, to ma tylko to. Początek nie jest zbyt zachęcający, ponieważ poznajemy bohaterkę, jako dziecko brudne i śmierdzące. „Niemalże przez całą podstawówkę cuchnęłam.” – tak brzmi pierwsze zdanie. Pozory jednak często mylą. Z czasem okazało się, że nie mogę oderwać od tej książki oczu. A to dlatego, że podczas czytania, powstawały w mojej głowie obrazy z mojego dzieciństwa. Momentami widziałam siebie samą.

Poznałam dziewczynę, która jak ja, była prześladowana w szkole. Poznałam dziecko, której rodzina ma poważny problem. Dziecko, które nigdy nie odczuło miłości i czułości ze strony rodziców. Takie były tamte czasy – tak sobie tłumaczyłam. Poznałam dziewczynkę, która nauczyła się radzić sobie z życiem sama i po swojemu. Momentami widziałam tam samą siebie. Moje własne dzieciństwo stanęło mi przed oczami. Różnic między nami jest wiele, a największa to taka, że nigdy nie spotkałam właściwych ludzi na swojej drodze, którzy by mi tak pomogli. Zakończenie mojej historii również jest inne. Oczywiście, również z myciem się nie miałam żadnych problemów, ponieważ z mojego kranu leciała ciepła woda, nie zimna. 😉 Nigdy nie chodziłam brudna, ale tak, jak ona, byłam prześladowana. Wiele w nas było podobieństw. Tak, jak ona uciekałam w swój świat, do którego nikt dostępu nie miał. Tak, jak ona próbowałam sobie radzić sama ze swoimi problemami. Wiele sytuacji z mojego dzieciństwa do mnie wróciło, z których nie zdawałam sobie sprawy. Okazało się też, że w mojej pamięci są straszne luki. Takie niekompletne puzzle, w których brakuje wielu części. Skutecznie wyparłam dzieciństwo ze swojej świadomości. Nie mogę sobie przypomnieć wielu rzeczy. Pewne okresy, to dla mnie totalna pustka, jakby nigdy nie istniały. Złe chwile są stanowczo w przewadze, jeśli chodzi o moją pamięć. Tych nie mogłam się nigdy pozbyć z pamięci, a dziś już nawet nie próbuję. Inne natomiast owszem, część pamiętam, ale wiele sytuacji stanowi zagadkę. Widzę przed oczami jedynie urywki obrazów. Czasami brakuje podstawowych informacji, które powinnam wiedzieć. Nigdy o tym nie myślałam do tej pory. Rozmawiając z mężem, po lekturze tej książki na temat jego dzieciństwa, uzmysłowiłam sobie, jak wiele z siebie wyparłam, jak wiele nie pamiętam. Czułam się dziwnie, słuchając jego opowieści, uzyskując odpowiedzi na szczegółowe pytania, których ja już nie umiałam udzielić. W ogóle dziwnie się czuję czytając jakiekolwiek wspomnienia z dzieciństwa lub słuchając opowieści. Były nawet chwile paniki. Czemu tego nie pamiętam?! Takie banalne sprawy, ale nie wiem, czy ktoś chodził na moje zebrania w szkole lub ze mną do lekarza, kiedy chorowałam. Nie wiem gdzie spał mój ojciec w pewnych okresach, w którym pokoju, na którym łóżku. Nie pamiętam odwiedzin w szpitalu, kiedy potrącił mnie samochód. Pamiętam wspaniałą kucharkę na oddziale, która rozpieszczała mnie pysznymi obiadkami własnej roboty; pierogami, kopytkami. Uwielbiałam do niej zaglądać. W ogóle było mi tam wtedy dobrze, bezpiecznie. Jednak nie pamiętam, by mnie tam odwiedzano.

Mam wrażenie, że zawsze byłam sama. To wywołało największe emocje. Przeraźliwa samotność, jaką czułam. Długi czas te emocje oswajałam. Pamiętam tylko jak wołałam ciocię, żeby ze mną pojechała karetką, nie chciałam rodziców. To ją pamiętam, jak otworzyłam oczy po wypadku i jej przerażoną minę. Wyparłam wiele sytuacji związanych z moimi rodzicami. Nie mogę sobie przypomnieć czułości czy zainteresowania moją osobą i moimi sprawami. Pamiętam za to wszechobecny strach, który ciągle mi towarzyszył. Miłe wspomnienia dotyczą ojca mojej mamy. Pamiętam bajki mi opowiadane do snu, poczucie bezpieczeństwa, które tam dostawałam. Przede wszystkim spokój i normalne życie. Prace na gospodarstwie. Koń, którego uwielbiałam. Na imię miał Popek. Był łagodnym i cierpliwym stworzeniem. Przed nim, jak byłam jeszcze malutka, była klacz, charakterna, agresywna i nieobliczalna. Baśka zdaje się miała na imię. Tej się bałam. Popek pozwalał mi nawet stać przy swoim zadku. Pamiętam też tłuczenie ziemniaków dla świnek z babcią, ten zapach i wyjazdy skoro świt do mleczarni z dziadkiem. Nie było alkoholu, bo dziadek nie pił go w ogóle. Dla mnie był autorytetem wtedy i ostoją. Potrafiłam jako dziecko wsiąść sama w autobus i uciec do dziadka, a mamie napisać kartkę, gdzie jestem. Szłam sama przez las i nie bałam się tak bardzo. Bardziej od lasu bałam się ojca. Las był przyjazny. Mama często mnie tam zostawiała. Dopiero wtedy ten strach odpuszczał.

Kocham Cię dziadku.

Miło wspominam wczesne dzieciństwo, także z powodu matki ojca, która mnie wychowywała na co dzień. Pyszne naleśniki, parowańce, chleb ze śmietaną i cukrem lub maczany w wodzie i cukrze, zabawy z siostrami i innymi dziećmi. Czekanie na dziadka, który wracał z piekarni z ciepłym chlebem. Zawsze okrągłym, żeby przylepek wystarczyło dla wszystkich. Dziś nie ma już takiego chleba. Takie w miarę normalne dzieciństwo. I uśmiech babci Ireny, który widzę do dziś wyraźnie. Mam wrażenie, że ciągle się do mnie uśmiecha. Babcia zawsze gotowała, co lubiłyśmy najbardziej, rozpieszczała nas, pozwalała na wiele. U niej w kuchni wraz z siostrami siedziałyśmy najczęściej. Miałam gdzie uciec od tej drugiej rzeczywistości. U babci czułam się lepiej. Mogłam być dzieckiem. W domu starałam się bywać tylko wtedy, kiedy nikogo w nim nie było. Większość czasu spędzałam z babcią i siostrami, na dole. Spoczywaj w spokoju… Żałuję, że nigdy nie powiedziałam Ci, jak ważną rolę odegrałaś w moim życiu, dając mi namiastkę normalności. Dopiero dziś widzę, jak cierpliwą kobietą byłaś, zajmując się tyloma dzieciakami.

Tego okresu nawet nie wspominam źle. Skutecznie mogłam izolować się od wszystkiego, co złe. Mogłam zejść do babci, pobawić się z siostrami, koleżankami na wsi, pojechać do drugich dziadków. Byli ze mną ludzie, którzy pomagali mi trwać, uśmiechać się oraz spędzać czas, jak każdy dzieciak. Przeprowadzka wiele zmieniła i od tego okresu w mojej pamięci jest najwięcej spustoszenia. Najtrudniejsze lata mojego życia. Wtedy zostałam kompletnie sama. Nie było gdzie uciec, nie było babci, sióstr, koleżanek i dzieci z podwórka. Mieć dwanaście lat i zostać samemu ze swoimi problemami. Dziś łatwo mi wracać do wszystkich krzywd, jakich doznałam, ale nie bez emocji. Te będą we mnie zawsze. Nie tak bolesne, jak kiedyś, ale będą. Kiedyś nie potrafiłam wracać… Ta amnezja też nie jest łatwa. Nie potrafię tego wszystkiego poskładać.  Pielęgnuję w sobie te miłe wspomnienia, do tych złych staram się nie wracać. Tylko, że tych drugich jest znacznie więcej… Pomimo tego, szukam wciąż w pamięci tych lepszych chwil.

Przez długie lata nie wracałam do tamtych czasów, nie myślałam o nich. Nie zdawałam sobie sprawy z tych luk w mojej pamięci. Proces powrotu zaczęłam kilka lat temu i widać ciągle jeszcze trwa.

Dziś sama jestem matką i dużo więcej potrafię zrozumieć. Jako osoba dorosła potrafię spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy, już bez żalu. Rozumiem jak działa mechanizm strachu oraz co robi z człowiekiem. Czy kiedyś odnajdę zagubione puzzle? Być może nie, ale nie to jest dla mnie najważniejsze. Najważniejszy jest sam fakt uwolnienia. Jakiś czas temu zrozumiałam, że nigdy nie będę wolna, jeśli nie uwolnię innych od win, jeśli nie wybaczę i nie postaram się zrozumieć. Nie wybaczę sobie, jeśli nie wybaczę innym.

Lekcje wracają do nas dotąd, aż nauczą nas tego, co nauczyć mają. Jeszcze nie raz zapewne wrócą do mnie. Jeszcze nie raz pokażą mi jakich lekcji nie odrobiłam w dalszym ciągu.  Będę się uczyć aż do śmierci.

Piszę te słowa głównie dla Was, moje dzieci. Chcę, abyście poznały lepiej Waszą matkę i jej historię. Starałam się z całych sił zapewnić Wam szczęśliwe dzieciństwo, bez strachu, lęku i alkoholu. Zawsze wiedziałam, że moje dzieci nie będą chodziły z kluczem u szyi, że zawsze na nich będę czekała w domu. Wiem, że idealną matką nigdy nie będę, ale robię co w mojej mocy, abyście były szczęśliwe. Nie chcę, by moja przeszłość była jakimś usprawiedliwieniem. Chcę tylko byście zrozumiały… Byście z radością wspominały swoje dzieciństwo i aby nie było takich chwil, o jakich nie możecie zapomnieć. I wreszcie, by były piękne chwile, które będziecie pamiętać. Aby wspomnienia z dzieciństwa nie wyglądały jak ser, w którym najwięcej jest dziur.

Pielęgnujcie w sobie każdą szczęśliwą chwilę. One są na wagę złota.

To najtrudniejszy tekst, jaki do tej pory napisałam. Najtrudniejszy powrót do przeszłości, ale konieczny. Teraz mogę w spokoju zamknąć kolejne drzwi i zająć się chwilą obecną.

Advertisements

One Reply to “Powrót do dzieciństwa”

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s