To nie moja rzeczywistość

Media biorą udział w jakimś dziwnym kulcie jednostki, gdy ktoś zaczyna odchodzić z tego świata lub właśnie odszedł. Ta osoba, którą jeszcze niedawno krytykowano lub dotąd nie była widziana jako ktoś wybitnie wyjątkowy – ot, ładna gwiazdeczka – nagle stała się niemal aniołem. Zaczęto postrzegać ją niemal jak ideał, a pogrzeb był przesadnie medialny. Ulice w kwiatach i zdjęciach. Media skutecznie dotknęły naszych najczulszych punktów i wydobyły w ludziach pokłady empatii. Cześć jest oddawana tej osobie praktycznie do dzisiaj. Rozumiem, co znaczy empatia. Rozumiem, co to żal po stracie. Nie rozumiem jednak tej przesady wszechobecnej. Mowa już nawet o pomnikach wystawianych na jej cześć. Być może wkrótce pojawi się ulica nazwana jej imieniem i nazwiskiem. A może już jest. Dla mnie to jest chore. 

Nieświadomie wypieramy rzeczywistość i zaczynamy nagle widzieć inaczej. Śmierć zmienia postrzeganie danej osoby. Widziałam to już jako dziecko, kiedy babcia po śmierci dziadka nagle zaczęła inaczej go postrzegać. Nagle dziadek stał się krystalicznie czysty, choć pamiętałam coś zupełnie innego. Czasem przyjmuje to nawet formę kultu i czci, a osoba staje się niemal legendą. Historia pokazuje nam wiele takich osobistości. Ludzie najwyraźniej potrzebują popadać ze skrajności w skrajność. Uwielbiać i oddawać cześć, albo nienawidzić i sypać obraźliwymi, nienawistnymi komentarzami, używając niecenzuralnych słów. Tak samo jak nigdy nie złożę hołdu Janowi Pawłowi II, tak samo nie dołączę do tych, którzy dziś niemal nabożną czcią, otaczają znane w świecie mediów osoby. Czy to żyjące, czy niedawno zmarłe. Z całym szacunkiem do nich samych i ich rodzin. Rozumiem szacunek, ale to, co czasami widać, wykracza daleko poza jego ramy. Poza granice przyzwoitości i rzeczywistości.

Obserwując komentarze pod artykułami, same artykuły i to, co się dzieje w mediach, to włos mi się jeży na głowie. Było mi smutno, że umiera młoda osoba. Tak samo smutno mi było, gdy słyszałam, że umierało chore dziecko lub jakikolwiek inny umierający w cierpieniach człowiek. Bez różnicy czy to aktorka, czy zwykła ekspedientka w sklepie. Nie ma dla mnie czegoś takiego jak „lepszy”, czy „gorszy”. Nie potrafię tak patrzeć na ludzi. Przepraszam, ale nie potrafię. Śmierć jest zawsze trudna dla tych, co zostają, ale robienie medialnej szopki z czyjejś śmierci to jest już ponad moje siły. Momentami robiło mi się niedobrze. Przesada jest niezdrowa. Ktokolwiek ośmielił się i nadal ośmiela poddawać krytyce cokolwiek związanego z tą osobą, jest po prostu linczowany. Nie można mieć w naszym kraju innego zdania, trzeba podporządkować się większości i czcić kogoś, jak wszyscy. Uwielbiać, kogo wszyscy uwielbiają. Nie mam nic przeciwko tej osobie, staram się tylko nie pędzić z tłumem, stanąć z boku i zobaczyć rzeczywistość taką, jaką jest. Nie widzieć celebryty a człowieka. Szanować, ale nie składać nikogo na ołtarzu uwielbienia. Żaden celebryta nie będzie dla mnie automatycznie wzorem czy kimś lepszym, bo jest piękniejszy, ma większe możliwości lub nagle zaczął być uwielbiany i idealizowany przez media. Nie potępię również kogoś, bo media zgodnym chórem go potępiają i już wiedzą, że on zrobił to czy tamto. Jan Paweł II został świętym już za życia. Jest wzorem i ideałem dla bardzo wielu ludzi. Tak go kreowano, a ja to przyjmowałam bez większego zastanowienia. Tymczasem prawda nie jest tak kolorowa, jak przez lata mi wmawiano. Kiedy zaczęłam szukać, jego autorytet upadał z dnia na dzień, aż zniknął. Nie jest i nie będzie dla mnie żadnym świętym, jak już kiedyś wspominałam. Nie jest także dla mnie ani autorytetem, ani obiektem kultu. Nie oddaję czci ani jego wizerunkowi, ani żadnemu innemu. Nie mam w domu zdjęć z jego podobizną. Nie uznaję świętości. Nie kategoryzuję ludzi. Zmarła jakiś czas temu znana aktorka znaczy dla mnie tyle samo, co bezdomny i brudny człowiek. Tak samo ważny, mający potrzeby, czujący. Nie oceniam skali czyjegoś cierpienia. Cierpienie to cierpienie. Nie zachwycam się ludźmi, nie uwielbiam ich, nie oddaję im czci, ale też nikogo nie nienawidzę. Wybieram drogę środka. Ilu wartościowych ludzi umiera bez zainteresowania mediów, bez nazywania go świętym. O ilu ludziach świat w ogóle się nie dowiedział, co nie umniejsza w żaden sposób ich zasług. Ostatnio oberwało się mocno Pudelkowi i wszyscy „huzia na Józia”. Jak oni śmieli?! Dobrze im tak! Padały również bardziej dosadne słowa. Tymczasem nic tu wielkiego nie widzę. To jest pismo plotkarskie. Plotka jak to plotka..

Takie artykuły czyta się z przymrużeniem oka, nie biorąc ich na poważnie. Nie tylko Pudelkowi się to zdarzyło, a znacznie poważniejszym portalom informacyjnym. Nie należy brać na serio wszystkiego, co w mediach czytamy. Nawet dziecko potrafi to zrozumieć, jeśli mu wytłumaczymy. Nie doszukujmy się prawdy w mediach, w moich słowach również. Ilu to już celebrytów uśmiercono. Przed Przybylską był już Schumacher, Kubica, chyba nawet Małysz i wiele innych znanych osób. W 2003 roku uśmiercono Billa Gatesa, co spowodowało krótki spadek na giełdzie. W 2011 roku zmarł wokalista Bon Jovi, co oczywiście było kłamstwem. Nawet Putina uśmiercono w tym roku. Ofiarą padł również Fidel Castro, podobno nawet Benedykt XVI. Schumacher też był wtedy ciężko chory, jak podano tą nieprawdziwą informację. Jego rodzina także mogła to przeczytać. Nie wiem, czy poszli z tym do sądu. Takiej informacji nie znalazłam. Być może nie, ale rehabilitacja na pewno jest dla nich bardzo wyczerpująca finansowo. Idąc tym tokiem myślenia i za tymi argumentami, z jakimi się spotkałam, to jego rodzina i ci wszyscy uśmierceni przez media też powinni pójść do sądu i wynegocjować spore sumy. Wielu z nich również chorowało, kiedy poszła plotka w eter. Wiele takich plotek, jeśli obiektem był jakiś autorytet lub znana osoba, pociągnęło za sobą jakieś konsekwencje. Nie każdy jednak wybrał drogę sądową. Niektórzy przyjęli to z rozbawieniem, niektórzy wcale nie zareagowali, bo mieli ważniejsze sprawy, niż zajmowanie się plotkami, a niektórzy poszli do sądu, bo może chcieli zadbać o przyszłość swoich dzieci. Może to dobrze, a może źle, tego nie wiem. Czy trzeba od razu to oceniać i robić z tego wielką aferę, piętnując jednych a wychwalając pod niebiosa drugich? Media jednak muszą mieć jakąś pożywkę. Muszą na kimś zarobić. Wszystko kręci się na tym świecie wokół kasy.

Od zarania dziejów człowiek coś czcił. Obiektem kultu były kamienie, wzgórza, rośliny, drzewa, zwierzęta, żywioły, ciała niebieskie. Wygląda na to, że jak skończyły mu się pomysły, zaczął czcić siebie samego. Dziś w mediach na bieżąco produkuje się całą gamę autorytetów od wszystkiego. Niektórych celebrytów niemal się czci. Po co? Nie mogę doszukać się w tym większego sensu.

Teraz już wiem, dlaczego nie oglądam telewizji i nie słucham radia. Może powinnam przestać obserwować jeszcze wiadomości w internecie. Kiedyś myślałam, że człowiek musi utrzymywać jakiś kontakt ze światem i rzeczywistością, bo inaczej zdziwaczeje. Teraz myślę, że jest odwrotnie. W mediach nie znajdziemy ani prawdy, ani rzeczywistości. Nic nie stracę nie przeglądając najświeższych wiadomości na jakimkolwiek portalu. Aby utrzymać kontakt z rzeczywistością proponuję nie włączać telewizora.

To jakiś obcy dla mnie świat…

To nie jest moja rzeczywistość…

Reklamy

2 Replies to “To nie moja rzeczywistość”

  1. Doskonale napisane. Dzisiejszy świat kreuje internet, media, telefony, smartfony, konsole i wiele innych cudów techniki. Człowiek zatracił się w swej tożsamości. Młodzi ludzie nie potrafią wymienić przepalonej żarówki i uważają, że wszystko można załatwić klikając myszką. Kontakt z drugim człowiekiem ogranicza się do napisania mejla, posta, wysłania sms-a… Ja żyję od kilku lat na wsi i kiedy jadę do miasta, wracam chory. Kontakt z realnym światem, przyrodą, zwierzętami to podstawa bytu człowieka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s