O zaufaniu inaczej

Całe moje dotychczasowe życie uczono mnie i powtarzano mi, że zaufanie jest fundamentem w utrzymywaniu jakiejkolwiek relacji międzyludzkiej. Zaufanie zawsze było podstawą w związku dwojga ludzi. Dla mnie osobiście było czymś nieosiągalnym, ze względu na takie doświadczenia, a nie inne. Choć dziś po latach przeszłam proces wybaczania, mój stosunek do zaufania uległ wprawdzie zmianie, jednak nie byłabym sobą, gdybym nie poszła i pod tym względem własną drogą. Czy ja ufam?

„Zaufanie polega na otworzeniu serca, wierze w swoje możliwości i w obfitość Wszechświata. Jest przeświadczeniem, że świat jest przyjazny, wspierający i pełen miłości. Zaufanie jest przekonaniem, że jesteście częścią procesu tworzenia, wiarą w moc i zdolność realizowania swoich pragnień. Jest nieodłączną częścią prawa przyciągania. Podejmowanie działań, które poprawiają samopoczucie, daje energię, zmienia sposób patrzenia na świat i pozwala pozytywnie myśleć o swojej sytuacji życiowej. Czując się dobrze, łatwiej usłyszycie głos wewnętrznego przewodnictwa i wymyślicie nowe, twórcze rozwiązania. Oczekuję tylko najlepszego i tak też się dzieje. Zaufanie rozumiane jako wiara w pozytywny rozwój wydarzeń. Jest wiarą i przeświadczeniem, że osiągniecie wszystko, czego pragniecie” – Sanaya Roman i Duane Packer.

Obserwując świat i ostatnie wydarzenia, wizja przyjaznego i wspierającego świata jakoś kłóci się z rzeczywistością. Czy tym ludziom, którzy spadli w Alpach pomogłoby myślenie spodziewania się najlepszego i tego, że cali i zdrowi wrócą do domu? Absolutnie nie. Wszystkie te banalne teksty o pozytywnym myśleniu kłócą się z rzeczywistością. Spodziewamy się pozytywnych rozwiązań, czegoś dobrego, tymczasem rzeczywistość nie zawsze jest pomyślna. Po co komu te ciągłe oczekiwania? Wiem jednak jak trudno przyjąć rzeczywistość taką, jaką jest. Bez oczekiwań, bez ciągłego kategoryzowania świata na dobry i zły. I tu kolejny raz próbuję wyjść poza dobro i zło.

Nie chcę przyjmować nic na wiarę. Nie chcę wierzyć czy ufać. Jak to pięknie ujął Osho:

„Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary. […] Prawda jest w tobie, wiara przychodzi z zewnątrz. Nic, co przychodzi z zewnątrz, nie pomoże ci”.

Chcę być świadoma. Świadoma rzeczywistości, świadoma emocji, świadoma siebie, świadoma świata. Lecąc samolotem nie chcę wierzyć w pomyślne dla mnie wiatry. Chcę być przygotowana na śmierć. Chcę być świadoma tego, że może stać się wszystko. Nie namawiam nikogo, by zaczął spodziewać się złego. Spodziewanie się, że za sterami samolotu może siedzieć zły człowiek nikomu nie pomoże, a na pewno zaszkodzi, ponieważ strach, jak już wcześniej wspomniałam (i nie byłam pierwsza) jest najpotężniejszą religią. Tak samo nie pomoże myślenie, że wszyscy ludzie są dobrzy a świat jest cudowny. Świat jest, jaki jest. Dobro, które nam się przydarza czy zło, to pojęcia bardzo względne.

Najlepiej opisuje to historia pewnego człowieka, który wygrał na loterii ekskluzywny samochód. Rodzina i przyjaciele cieszyli się jego szczęściem i przyszli w odwiedziny, aby świętować.

„Czy to nie wspaniałe? Masz tyle szczęścia!”– mówili.

On uśmiechnął się tylko i powiedział:
– Może.

Przez kilka tygodni cieszył się nowym autem.

Jednak pewnego dnia pijany kierowca najechał na niego. Samochód uległ zniszczeniu a mężczyzna znalazł się w szpitalu z licznymi obrażeniami.

Rodzina i przyjaciele znów przyszli go zobaczyć. Tym razem użalali się nad jego losem.

– Cóż za wielkie nieszczęście cię spotkało.

Mężczyzna jednak znów się uśmiechnął i powiedział:
– Może.

Kiedy tak przebywał w szpitalu, pewnej nocy obsunął się teren, na którym stał jego dom i budynek pochłonęło morze. I znów odwiedzili go bliscy, tym razem gratulując ocalenia –

– Czyż nie miałeś szczęścia, że akurat teraz przebywałeś w szpitalu?

A mężczyzna po raz kolejny odparł:
– Może.

Ten mądry człowiek nie ocenił w żaden sposób tego, co go spotkało. To, co wydaje nam się złe, jutro może okazać się dobre. Jeśli umrę jutro, to dobrze? Może tak, może nie. Skąd mam to wiedzieć? Zamiast osądu, lepiej przyjąć to, co się nam wydarza i nie popadać ze skrajności w skrajność; z euforii i szczęścia w jednej chwili po rozpacz w drugiej. Nie oczekiwać ani dobrego, ani złego. Być przygotowanym na wszystko. Nie ufać, akceptować i przyjmować rzeczywistość, bez spodziewań się i bez oczekiwań. Tak po po prostu…

„Kiedy mówimy o dobrym życiu, rozpatrując je ze zwykłego, uwarunkowanego punktu widzenia, uważamy, że nam się powiodło. Czujemy, że jesteśmy «dobrymi ludźmi». Mamy wiele zalet, cieszymy się spokojem i nie dajemy się wytrącić z równowagi, kiedy zamierzają się na nas wrogowie. Należymy do tych, którzy wiedzą, co należy zrobić, aby przemienić strzałę w kwiat. Tak dobrze czujemy się sami ze sobą…. W końcu udało nam się powiązać wszystkie końce. Jesteśmy szczęśliwi. Wydaje nam się, że na tym właśnie polega życie. Sądzimy, że gdybyśmy tylko wystarczająco często medytowali czy uprawiali jogging lub gdybyśmy właściwie się odżywiali, wszystko byłoby idealnie. Ale z punktu widzenia istoty oświeconej jest to „śmierć”. Poszukiwanie bezpieczeństwa lub doskonałości, odnajdywanie poczucia potwierdzenia i stabilizacji, pewności siebie i wygody, jest swego rodzaju śmiercią. Brakuje w tym świeżego powietrza. Nie ma przestrzeni, w której coś niespodziewanego mogłoby nagle pojawić się i zmienić wszystko. Kontrolując swoje życie, zabijamy chwilę obecną. W ten sposób narażamy się na klęskę, bo wcześniej czy później doświadczymy czegoś, na co nie będziemy mieli wpływu: spali się nasz dom, umrze ktoś, kogo kochamy, dowiemy się, że mamy raka, spadnie nam na głowę cegła, ktoś wyleje sok pomidorowy na nasz biały garnitur albo pójdziemy do swojej ulubionej restauracji i okaże się, że karta dań świeci pustką, a na sali siedzi siedemset osób. Życie jest wyzwaniem i właśnie to stanowi jego istotę. Czasem jest słodkie, a czasem gorzkie. Raz nasze ciało jest spięte, innym razem odprężone. Czasem boli nas głowa, innym razem czujemy się zupełnie zdrowi” – Pema Cziedryn.

Ufność to powierzenie siebie osobie, do której kierowane są nasze emocje i uczucia. Tak, najprościej jest odsunąć od siebie poczucie odpowiedzialności za swoje życie i w razie niepowodzeń obwiniać wszystkich innych, prawda? Wolę trzymać stery mojego życia we własnych rękach. Widzieć rzeczywistość taką, jaką jest.

„Sposób myślenia wynika zaś głównie z naszych przekonań i zaprogramowania. Przekonania tworzą myśli, a myśli naszą percepcję. Oglądamy świat przez sito naszych uwarunkowanych percepcji i wierzymy, że widzimy rzeczywistość. W konsekwencji większość z nas zaprogramowana jest na życiową porażkę, uwarunkowana przekonaniem, że świat jest niebezpieczny i musimy siebie chronić”  Collin Sisson.

Wszystko się zgadza w zasadzie. Oczywiście jest jedno małe „ale”. Ostatnie zdanie będzie miało rację bytu tylko wtedy, jeśli świat będziemy osądzać w kategoriach dobra lub zła. Jeśli zaprzestaniemy osądzania, a przynajmniej spróbujemy, widzimy po prostu świat; nie dobry, nie zły. Świat taki, jaki jest oraz nasze reakcje. Czasem emocje w postaci żalu, łez czy smutku, czasem radości i szczęścia. Bez oceny tego.

Jeśli zaufanie jest rzeczywiście tym, o czym czytam i co widzę, to ja się temu sprzeciwiam. Nie chce żyć przeświadczeniami, wiarą, przekonaniami. Czy ufam ludziom? Nie. Nigdy nie ufałam. Kiedyś z innych powodów, nieświadoma. Teraz powody są inne a ja bardziej świadoma. Zaufanie nie jest mi do niczego potrzebne. Nie ufam ludziom, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, pomaga. Inaczej pojmuję bycie otwartym na świat. Dziś jestem otwarta na ludzi, tylko może nieco inaczej pojmuję otwartość. Obserwuję świat i ludzi z dystansu, bez oceniania. Staram się akceptować i być w chwili obecnej. Pomogło mi to zmienić nastawienie do ludzi i patrzeć na nich inaczej niż kiedyś. Nieufność jest dziś bardzo negatywnie oceniana, a oceny, jak wiadomo, wynikają głównie z przekonań i czyjejś percepcji.

Dobry czy zły? Pesymizm czy optymizm? Zaufanie czy nieufność? Ani to, ani to. Wybieram świadomość.

Zawsze miałam lęk wysokości. Do niedawna twierdziłam, że nigdy nie wsiądę do samolotu. Może to się wydać dziwne, ale zmienił mnie właśnie ten feralny lot i katastrofa Germanwings. Andreas Lubitz zmusił mnie do refleksji i wyzwolił we mnie lawinę, która mnie oczyściła. Gdybym dziś miała wyznaczony lot, wsiadłabym bez wahania.

Reklamy

3 Replies to “O zaufaniu inaczej”

  1. Będąc z gruntu nieufną, nigdy nie przyjmiesz dobroci, którą inny człowiek właśnie chciałby Cię obdarzyć. W ten sposób stwarzasz dystans między sobą a innymi. Pamiętaj, że są też ludzie dobrzy.Nie dotrzesz do nich, kiedy będziesz we własnym kręgu (;)). Niestety, ludzi mądrych, życzliwych i szczerych jest coraz mniej. To pogoń za tym by być lepszym od drugiego, wyzwala w nas najgorsze instynkty, niszcząc przy okazji te pozytywne. Stajemy się żądni dóbr, nie doznań. A doznania właśnie dają nam szczęście, i tylko one. Aby je czerpać, trzeba też je dawać….

  2. „Będąc z gruntu nieufną, nigdy nie przyjmiesz dobroci, którą inny człowiek właśnie chciałby Cię obdarzyć.”Zdaje się, że nie zrozumiałeś, ale to nie szkodzi. Nie potrzebuję ufności, by cokolwiek przyjmować. Ufność jest mi tu zbędna. „W ten sposób stwarzasz dystans między sobą a innymi”Nie widzę nic złego w dystansie. To stanie z boku, co stwarza lepsze możliwości obserwacyjne. Więcej widać, po prostu. „Pamiętaj, że są też ludzie dobrzy.Nie dotrzesz do nich, kiedy będziesz we własnym kręgu (;))”Pojęcie dobra i zła nie jest dla mnie w żaden sposób przekonujące. Nie jest dla mnie punktem odniesienia. Na ten temat również wyraziłam swoje zdanie w innym poście. Uważam, że więcej dostrzec można bez oceniania i wartościowania sądów. Dobry człowiek, zły człowiek? To tylko osąd…We własnym kręgu? Rozumiem, że są jakieś inne kręgi. One niby są lepsze? Nie tworzę żadnych kręgów. Krąg oznacza zamknięcie. Każdy, kto tworzy kręgi nie może być otwartym człowiekiem.No, ale to jest moja perspektywa, Twoja oczywicie może być kompletnie inna i nie będzie ani zła, ani dobra. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wypowiedzenie własnego zdania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s