Między kobietą a mężczyzną, czyli mitologia XXI wieku

Jako młoda istota, w okresie dorastania, z uwagą słuchałam pięknych słów księży w kościele o miłości kobiety i mężczyzny. Zgłębiałam książki, zachwycałam się afirmacjami, cytatami o miłości. Te słowa trafiały do mnie, jak do większości dorastających dziewcząt, śniących o swoim rycerzu. Chciałam być przygotowana do małżeństwa. Na studiach również wiele było o miłości, z racji tego, iż były to nauki o rodzinie. Wydawało mi się do niedawna, że o miłości wiem już całkiem sporo, wszak staż małżeński jest znaczny. Okazuje się, że im jest on dłuższy, tym pytań i wątpliwości coraz więcej, a afirmacje, autorytety kościelne i media, w których temat miłości wciąż jest na topie, tak naprawdę nic o niej nie wiedzą. Prawda bowiem może być jak zawsze, nie w kościele, nie w  książkach, nie w słowach innych ludzi, a już na pewno nie w afirmacjach. Prawda jest zawsze w nas. W każdym z osobna. Każdy ma swoją.

Młoda dziewczyna, która dorasta i wzoruje się na idealizowanej przez Kościół miłości, później może zostać po latach brutalnie sprowadzona na ziemię. Nijak nie potrafi odnaleźć się w zastanej rzeczywistości. Piękne teksty o miłości przeczytane w internecie również nijak się mają do prawdy.

Jako dziecko sporo czasu przebywałam u dziadków i z dziadkiem, którego szczerze uwielbiałam. Obserwowałam już wtedy ich relacje. Marzyłam o tym widoku, kiedy to dziadek z babcią, spacerują przez las, trzymając się za ręce i wyobrażałam sobie siebie samą w tej roli. Wierzyłam w miłość do grobowej deski, jeśli jest prawdziwa i dojrzała. Później jako nastolatka przekładałam przeczytane lub usłyszane informacje na relacje pomiędzy tymi starszymi już ludźmi. Do dziś obserwuję starsze małżeństwa, które przeżyły ze sobą kilkadziesiąt lat. Mieszkam w miejscowości, gdzie mieszka większość takich ludzi i są jeszcze małżeństwa z dużym stażem. Moi dziadkowie jeszcze żyją, oboje i wciąż razem. Nigdy nie zobaczyłam tego wyidealizowanego widoku, nigdy żaden dziadek nie przechadzał się z babcią za rękę, zaglądając jej głęboko w oczy. Widziałam to tylko w filmach i czytałam o tym w książkach. „Żyli długo i szczęśliwie” to bajka, tylko bajka.

Mój dziadek często się z babcią kłócił. Na pytanie czy babci już nie kocha, odpowiadał, że babcia go czasem tak wkurza, że ma ochotę wyjść i nie wrócić. Zapytałam wtedy z jakiego powodu z nią jest i dlaczego się nie rozwiedzie. Dziadek stwierdził, że na stare lata to tylko śmiech na sali. Nie widzi sensu, by to robić. Sensu rozwodu nie widzi, bo przecież nie zamierza sobie szukać nowego wroga, kiedy starego już zna na wylot. Może brzmi brutalnie, ale ma w sobie odrobinę prawdy. Nijak nie pasowało to do tego, co wszędzie słyszałam i czytałam. Pojawił się we mnie jakiś dysonans, ciągle jednak wierzyłam, że jeśli będę nad tym pracować, starać się, to z moim mężem będę spacerować za rączkę do samej śmierci i wciąż zapewniać go o swojej miłości. Może zabrzmi to mało żartobliwie, ale czasem mam jedynie nadzieję, że się na starość nie pozabijamy, a przede wszystkim, że będziemy umieli ze sobą rozmawiać. Rozmowa, szacunek, to jest najważniejsze. Romantyzm, ekscytacja i silne emocje nie trwają wiecznie. Później dopada nas rzeczywistość i trzeba wciąż od nowa uczyć się żyć z tym człowiekiem, choć wielu z nas się poddaje i woli zacząć od nowa, by znów czuć te pierwsze emocje. Niektórzy ciągle szukają swojej idealnej połówki, zmieniając partnerów co jakiś czas. Powodzenia im nie życzę, bo to utopia. Nie ma idealnych partnerów. Początkowe silne emocje sprawiają, że jesteśmy bardziej elastyczni, stąd wydaje się nam, że trafiliśmy na naszą połówkę. Potem życie pokazuje nam, że dopasowanie to ciężka i mozolna praca dwóch osób, a dwie pasujące połówki jabłka to nic innego jak bajka. Kompletna bzdura.

Jakoś niedawno zauważyłam, że to, co wiem na temat miłości, jest kompletną bzdurą, a na pewno nie jest prawdą, bo ta jest gdzie indziej. To, co dotąd nazywałam miłością, w rzeczywistości nie ma z nią nic wspólnego.

Czy potrafisz żyć bez ukochanej osoby? Czy potrzebujesz jej? Czy chcesz, by ta osoba także kochała Ciebie? Czego od niej oczekujesz? Wzajemności? Szacunku? Czego jeszcze? Czy na pewno niczego? Zastanów się dłużej… Daj sobie czas. Wydawało mi się, że to są proste pytania, ale myliłam się. Czasem nie chcemy się do czegoś przyznać przed samym sobą, nie jesteśmy świadomi wielu rzeczy, jakie się w nas gnieżdżą. Choćbyś nie wiem jak się wypierał, to potrzebujesz, zawsze czegoś oczekujesz. Bo ta miłość uzależnia czy chcesz czy nie… Jeśli nie uczuciowo to materialnie. Dzieci zrodzone ze związku, również stanowią pewną zależność, która na zawsze łączy dwoje ludzi i niczym tego rozdzielić nie można. Chcesz być kochanym, nie chcesz być sam. Uczucia nie odwzajemnione wywołują smutek i ból. Zdrada wywołuje ból. Nie umiemy pojąć tego, że osoba, którą kochamy jest zafascynowana inną osobą. Jesteśmy więc zachłanni, oczekujemy wzajemności. Czy to jest więc ta miłość? Czy tak w ogóle wygląda miłość?

Czy można mówić o miłości bez wolności? Czy można mówić o miłości, nie wiedząc czym jest samotność? Czy jest w ogóle sens, by mówić wciąż o miłości i pisać wciąż te same banały? Czy ona naprawdę jest najwyższą wartością?

Ci ludzie z kilkudziesięcioletnim stażem małżeńskim są tymi, którzy odłożyli dawno bajki na półkę. Przestali mówić o miłości już dawno. Emocje i romantyzm już dawno wygasły. Czasem zostaje tylko przyzwyczajenie, bo lepszy wróg, który jest przewidywalny, niż nowy, którego trzeba się uczyć od początku.  Pomimo, iż czasem działają na siebie jak czerwona płachta na byka, są ze sobą czasem do śmierci, z takich czy innych, sobie znanych powodów, którymi nie zawsze są jakiekolwiek górnolotne słowa, zupełnie im już niepotrzebne. Niektórzy powiadają, że przyzwyczajenie to też etap dojrzałej miłości, bez pierwszej, silnej ekscytacji, bez porywających emocji.
Bla, bla bla…

Miłość to określenie od wieków idealizowane, niepotrzebnie stawiane na piedestale. Być może byłoby mniej rozwodów, gdyby przestano ludziom wmawiać bajki.

Prawdziwa miłość? Jedyna? Na całe życie? Do grobowej deski? A co, jeśli ktoś dopiero za drugim lub trzecim razem dopiero trafił na właściwego człowieka? Są instytucje, które uważają takich ludzi za gorszy gatunek. Nie wierzcie w te banały, ani żadne inne. Media tworzące liczne wizerunki partnera idealnego, Kościół, który mówi Wam co wolno, a czego nie w sprawach łóżkowych i małżeńskich (na tym oczywiście zna się, jak mało kto) oraz wyjaśnia czym miłość jest, a czym nie. Piękne słowa o miłości. To wszystko od dawna mija się gdzieś z rzeczywistością, rozmywa się między prawdą a fikcją. Miłość nie ma nic wspólnego z pięknymi słowami. Prawda zawsze leży gdzieś „pomiędzy”…

Nie pozwólcie sobie wmawiać, że osoba idąca sama przez życie, to ktoś niezdolny do uczuć wyższych, że to ktoś gorszy, pozbawiony czegoś najbardziej wartościowego. Kompletne bzdury. Miłość jest przereklamowana. Ważniejsza od miłości moim zdaniem jest komunikacja. Z niezrozumienia właśnie biorą się ludzkie tragedie. Istotą człowieka nie jest miłość a samotność. Najpierw trzeba oswoić samego siebie, zadbać o relacje ze sobą, potem zabierać się za relacje z drugim człowiekiem. Najpierw nauczyć się komunikować ze sobą, potem z innymi ludźmi.

Zanim zaczniesz budować relacje z drugim człowiekiem, naucz się być sam.

Osho napisał bardzo piękne słowa, już cytowane przeze mnie w innym felietonie:
„Samotność to odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi, dopominanie się o innych, uzależnienie od innych. Stąd, ktoś inny ma nad tobą władzę, a ty masz władzę nad kimś innym. Osamotnienie jest słabością. Samotność jest siłą. Jesteśmy sobie obcy. Być może spotkaliśmy się i  żyjemy razem, ale nasza samotność jest zawsze z nami. Przestań uciekać od siebie samego i zatapiać się w różnych rodzajach narkotyków, relacji, religii. Nie przerzucaj własnych problemów na innych. Każdy musi sam rozwiązywać własne problemy, a nie ma ich zbyt wiele -wszystkie są wynikiem jednego, którego nie rozwiązałeś dotychczas. Problem ten tkwi w tym, jak wejść we własną samotność bez lęku? Moment, w którym wejdziesz we własną samotność bez lęku, będzie tak pięknym i ekstatycznym doświadczeniem, że nie istnieje nic, z czym mógłbyś to porównać.
Zaakceptuj samotność radośnie, wejdź w nią tak głęboko, jak to tylko możliwe. Im głębiej się znajdziesz, tym odleglejsze staną się wszystkie problemy. Nie ma już potrzeby potrzebować, nie ma potrzeby być potrzebnym.
I chwila, gdy dotkniesz samego centrum własnego istnienia będzie oznaczała, że dotarłeś do domu”.

Czy miłość wobec tego jest siłą?

Przez większość życia uczono mnie, że najważniejszym fundamentem zarówno małżeństwa, jak i całego życia jest miłość. Dopiero niedawno zrozumiałam, że to błędna droga. Fundamentem, na jakim powinniśmy budować nasze życie jesteśmy My sami. Jeśli jest nim ukochany mężczyzna, oddajemy mu klucz do naszego szczęścia. Od niego zależeć będzie czy będziemy szczęśliwi czy nie. Jeśli myślicie, że sprzedam Wam kolejną receptę na miłość to jesteście w błędzie. Czas odmitologizować miłość, zwłaszcza tą między mężczyzną a kobietą. I to mówię ja, po prawie 16 latach małżeństwa z jednym facetem, którego de facto wcale nie zamierzam wymieniać na nowszy model.

Fundamentem mojego życia jestem JA sama. Tylko ode mnie zależy moje szczęście. Nie dam nikomu klucza, by mógł sterować moim szczęściem, jak mu się spodoba.

Jaka jest moja miłość? Taka jak ja, jak moje życie. I dziękuję osobie, która mi to uświadomiła.

Jacek Kaczmarski „Legenda o miłości”:

On ją dostrzegł nagle, ona go dojrzała
I świat im zniknął z oczu, jak z dmuchawca puszek.
Ciało – jak powietrza – zapragnęło ciała
I czujnie się jęły obwąchiwać dusze.
Tyle niepewności i odwagi tyle!
Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę…

Liczyli razem gwiazdy, biedronki i ptaki,
Bo na siebie liczyć nie śmieli na razie.
Każdy gest – sygnałem, każdy uśmiech – znakiem,
Los – szyderczym szyfrem, astrologią wrażeń.
Tyle prawd przewrotnych i tajemnic tyle!
Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę…

Aż wręczył jej tulipan: prężny, łebski, gładki,
Purpurą nabrzmiały, jak płonącym mrokiem.
A ona na to róży rozchyliła płatki,
By spłynęły po nich życionośne soki.
Tyle tkliwych lęków w nieuchronnej sile!
Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę..

Misterium energii – wulkan, błyskawice,
Szramy po pazurach i chwalebne sińce;
Zachłanną bachantkę skrzesał z bladolicej,
Ona – z trubadura – swego barbarzyńcę.
Tyle zapamiętań i przebudzeń tyle!
Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę..

Gniazdo i pisklęta, spełnione pragnienia,
Uznali więc, że teraz stać ich już na wszystko:
Za dnia naprawiali usterki istnienia,
Nocą przy kominku strzegli paleniska.
Tyle dobrej woli, próżnych trudów tyle!
Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę…

On ją zaczął zdradzać, choćby i w marzeniach,
Ona drżała – czując cudzych oczu dotyk…
Czas im siebie skąpił na wspólne olśnienia,
W bitwy się zmieniały codzienne kłopoty.
Tyle w nich oskarżeń i winy w nich tyle!
Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę.

I dopadł ich spokój. Ani się spostrzegli –
Już grzali zziębłe stopy, choć wygasł kominek.
I jeszcze z nawyku stare kłótnie wiedli,
Gdzie miłość błądziła, jak zbędny przecinek.
Tyle niespełnienia i przesytu tyle!
Ale już wiedzieli, że tylko przez chwilę…

Aż jemu się zmarło i ona w ślad za nim
Odeszła między gwiazdy, ptaki i biedronki.
Wszak byli na wieczność w sobie zakochani,
Nie cierpiąc nawet w kłótniach najkrótszej rozłąki.
Tyle było życia – konania w nich tyle…
Ani nie poczuli, że tylko przez chwilę.

Reklamy

4 Replies to “Między kobietą a mężczyzną, czyli mitologia XXI wieku”

  1. Mieszanie miłości z małżeństwem to mit. Zauważ, że niemal wszystkie bajki kończą się słowami: „…. i żyli długo i szczęśliwie. Koniec”. W tym miejscu właśnie zaczyna się małżeństwo, gdzie kończy się bajka. Ile by było mniej nieszczęść gdyby od początku dzieci uczono, że małżeństwo to inwestycja. Taka mało romantyczna prawda. Miłość romantyczna jest bardzo ulotna i nie wystarczy żeby na niej budować coś na całe życie. Chyba że małżeństwo ma trwać kilka lat albo kilkanaście a potem rozwód i od nowa, jak to teraz jest w modzie. Tylko, że po pierwsze dzieci cierpią, a po drugie samotna starość bo kto nas będzie chciał np. po 50-ce albo 60-tce? Kiedyś jeszcze istniała instytucja kochanki/kochanka ale to też nie dla każdego. Nikt nie powiedział, że życie ma być proste:-(

  2. „Taka jest Twoja miłość jaką Ty jesteś, jaką jest Twoje życie bo to Ty jesteś twórcą swojej rzeczywistości” – pięknie powiedziane i trafione w sedno. Żałuję, że na te słowa sama wcześniej nie wpadłam, ale dopiszę je na końcu, ok? Nawet jak nam nawet gdzieś nie po drodze, to i tak się spotkamy. 😉 Moja miłość jest inna niż ta o jakiej piszą i o jakiej wszędzie czytam. Inna niż ta głoszona w kościele. Jest chyba taka, jak ja. Ale tamta jest troszkę przereklamowana. Nie, stanowczo już nie czekam na nią, ja ją już znalazłam dawno temu, tylko teraz zaczynam inaczej ją postrzegać i nie sugerować się żadnymi banałami i prawdami objawionymi. Widzę ją, jak wszystko, po swojemu, zgodnie z moim charakterem. A czy będę z mężem tak chodzić za rączkę tego nie wiem, ale odłożyłam wszystko co dotąd o miłości myślałam i co wyczytałam na boczną półkę. Zaczynam od początku, bez banałów wkładanych mi podczas studiów do głowy. Tylko o to mi w tekście chodziło, choć w słowa trudno ująć to, co mam w głowie i sercu. Są czasem myśli nie do ujęcia w słowach, gdzieś kompletnie poza pojęciami. Zostawiłam słowa tak, jak są, może trochę z przekory. 😉

  3. Miłość jest przereklamowana? Żartujesz! W całym Twoim tekście czuć jedno wielkie oczekiwanie, pragnienie, tęsknotę do „prawdziwej” miłości. Zdajesz sobie zresztą sprawę próbując odciąć się od tego, bo przecież wiesz, że miłość nie oczekuje i niczego nie żąda. To dawanie, nie branie, które często ale nie zawsze spotyka się z adekwatną odpowiedzią. Taka jest Twoja miłość jaką Ty jesteś, jaką jest Twoje życie bo to Ty jesteś twórcą swojej rzeczywistości. Weź wreszcie za to odpowiedzialność, proszę!A co do trzymania się za rączkę w smudze cienia? Chodzę tak z moją małążonką nie tylko po lesie, po ulicy także i nie widzę w tym nic ani wyjątkowego ani niestosownego.Pozdrawiam ciepło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s