Chyba już dość

Dziś będzie bardzo prywatnie. Może niezbyt optymistycznie, ale szczerze. Szczerze nie dla was, a dla siebie samej. Nastąpiło bowiem „zmęczenie materiału” i zapadła ciemna noc. Ktoś kiedyś uczył mnie nazywania emocji po imieniu i przyznawania się przed samym sobą do nich, trzeba więc systematycznie odrabiać i te lekcje. To jest część mojej pracy nad sobą. Robię to dla siebie, przede wszystkim. Zbieram w ten sposób siły, szukam ich w sobie samej, w samotności. Szukam tam, gdzie wiem, że znajdę.

Uzmysłowiłam sobie właśnie, że ostatnie dwa lata miały olbrzymi wpływ na stan mojego ducha. Los nie był łaskawy dla mojej rodziny i wciąż intensywnie sprawdza poziom mojej wytrzymałości. Nauka akceptacji była więc bardzo trudna.
Wszystko zaczęło się od awarii oczyszczalni, która była dla nas istnym krachem finansowym. Stres był ogromny. Potem okazało się, że wszystko po kolei zaczęło się psuć. Padł bojler, silnik w samochodzie i nowy prawie odkurzacz. Awaria goniła awarię. Kiedy wszystko już się zepsuło, los z nas dalej drwił. Zabrał się za nasze zdrowie.

Przez ten czas nie miałam praktycznie ani chwili oddechu od problemów, ani jednego dnia bez zastanawiania się, o co w tym wszystkim chodzi. Każdy dzień to nowa niespodzianka; raz z jednym dzieckiem, raz z innym. Na zmianę coś komuś dolega. Znikąd nie mam pomocy. Uczę się radzić ze wszystkim sama. Straciłam jakikolwiek kontakt z koleżankami i znajomymi. Nie znalazłam w sobie sił na słuchanie o problemach innych i roztrząsaniu tylko ich problemów, tylko ich spraw. Nie byłam chyba dobrym słuchaczem. Nie interesowałam się chyba ich sprawami  wystarczająco, więc sami zaprzestali odwiedzania mnie. Miałam też już serdecznie dość tego; tylko ich własnych spraw, ich problemów, podczas, gdy moje były już kompletnie nieistotne. Toteż nigdy nie epatowałam nimi. Zaprzestałam mówienia o sobie, skoro i tak nikogo to nie interesowało. Na pytanie: „Co słychać?”, wystarczała wszystkim odpowiedź, że wszystko dobrze. Odwiedzali mnie tylko chyba tylko w celu wygadania się, uzyskania pocieszenia lub rady na swoje problemy. Jeszcze inni myśleli może, że będę dobrym kompanem na imprezy, kawki, piwko, grilla w weekend czy może zwykłe babskie gadanie o wszystkim i o niczym, a w szczególności o tej lub tamtej. Na początku drzwi się nie zamykały, potem zostałam sama. Nie byłam dobrym kompanem do żadnej z tych rzeczy.

Zadziwia mnie fakt, że przez tyle lat, spotkałam tak mało ludzi, którzy potrafili mnie wysłuchać, których interesował ktoś więcej, niż oni sami. Ogromna większość wolała być wysłuchiwana. Na pewno słuchali mnie księża w konfesjonale (dopóki nie odeszłam z Kościoła), z tą różnicą, że oni nie dawali mi nic z siebie, a ja tego też właśnie potrzebuję. W sumie, nie wiem czy kiedykolwiek spotkałam taką osobę, która umiała wyważyć jedno i drugie; słuchać i dawać siebie, z którą można byłoby prowadzić ciekawe dyskusje. Słuchać i być wysłuchanym. Dlatego też z czasem polubiłam samotność, zaakceptowałam rzeczywistość i dostosowałam się do świata, a zwłaszcza do ludzi. Przestałam narzucać swoją osobę. Co nie znaczy, że nie lubię czasem towarzystwa drugiego człowieka. Nawet samotnicy tacy jak ja, tego potrzebują. Poza tym, człowiek i jego osobowość, ciągle jeszcze nie przestał mnie fascynować. Zaczęłam sama siebie słuchać, skoro nikt inny nie chciał. I to był strzał w dziesiątkę.

1421759366

 

To wyjątkowo ciężki dla mnie czas. Opadam z sił psychicznie, ale też i fizycznie. Czekam cierpliwie na lepszy czas. Akceptacja jest ostatnio bardzo trudną lekcją, ale jak zawsze dam radę.

I słucham…

Reklamy

3 Replies to “Chyba już dość”

  1. Jestem przekonana Anitko, że nadejdą lepsze czasy, a kłopoty które Cię nękają będą tylko wspomnieniem. Masz rodzinę, cudowne dziewczynki, męża wiec masz dla kogo być silna. Trzymaj się kochana.

  2. Czytam Twojego bloga i jestem zafascynowana tym jak pięknie piszesz. Przechwytuję twoje myśli – są piękne. Uprawiasz ogród , więc rozumiem, że rodzina ma do dyspozycji świeże ekologiczne owoce i warzywa . Dziwne, że już na początku jesieni nie macie prawie odporności. Poza tym mieszkacie na wsi – zazdroszczę- więc dodatkowo czyste powietrze. Zajrzyj na stronę „Ukryte Terapie” – jest tam wiele fascynujących rzeczy o naszym zdrowiu. Pozdrawiam ! Dziewczyny wspaniałe!

  3. Widzisz, to nie do końca jest tak, że nie mamy odporności. Do tej pory ona była. Kiedy zaczyna się szkoła, to czasem zaczyna się plaga wirusów, a z tym ciężko walczyć. Odkąd tu mieszkamy skończyły się nagminne zapalenia płuc i oskrzeli, problemy alergiczne dzieci i nawet astma najstarszej córki stała się mniej dokuczliwa. Także są jakieś plusy. Wbrew pozorom, moje dzieci nie łapią już tak często przeziębień, a jak już to przechodzą lekko. Udaje się zwykle unikać antybiotyków. Problem leży gdzie indziej, bo nawracający ZUM choćby, nie jest związany zbytnio z odpornością, a być może z ukrytymi wadami czy jakimś innym problemem. Dopiero leczenie tego antybiotykiem skutkuje spadkiem odporności. Nie mam na to jednak zbytnio wpływu, bo w tym stanie dziecka, był on konieczny. Odporność spadła i lawinowo się wszystko sypie. Pechowo pokryło się to z czasem grypy jelitowej, którą szaleje właśnie w szkole.Co do tej strony, to szkoda, że nie podałaś adresu. Mam nadzieję, że znalazłam właściwą stronę, bo jest tam informacja o książce (bardzo ciekawej), którą można kupić. Dziękuję za podpowiedź. Przeczytałam udostępniony fragment. Żałuję tylko, że jest ona dość droga, jak dla mnie. Bardzo chciałabym ją jednak mieć w swojej biblioteczce na pewno. A że jutro mam urodzinki, to wpiszę ją na listę „chciejstw” i może ktoś mi zrobi, spóźniony prawdzie, ale bardzo fajny prezent. Właśnie dziś wchodzić ma na rynek nowy jej nakład. Jeszcze raz dziękuję.Jeśli jednak Tobie chodzi o jakąś inną jeszcze stronę, to napisz mi proszę pełny adres.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s