Ogrodowa apteka

Od wieków ogród jest lekarstwem dla naszych dusz, a wiadomo, że psychika ma niebagatelny wpływ na nasze ciało. Każdy ogrodnik, pomimo ciężkiej pracy twierdzi, że odpoczywa. Znika gonitwa myśli z naszego umysłu. Skupiamy się na wykonywanej czynności i na chwili obecnej. Troska o roślinki, kopanie, przesadzanie, pielenie czy nawet cięższe prace możemy uznać za relaks, w porównaniu do gonitwy myśli w naszym umyśle, która jest największym zagrożeniem, zarówno dla naszej duszy, jak i ciała. Wpływa na stan naszego organizmu silniej niż nam się wydaje.

Mój ogród uprawiam od zaledwie 3 lat. Zawsze byłam chorowitą osobą. Psychika również przybijała gwóźdź do mojej trumny. Każdy problem zdrowotny stanowił największy problem głównie dla psychiki. Praca w ogrodzie okazała się najlepszym lekarstwem na odporność mojego organizmu. Zniknęły ciągle wracające infekcje i przeziębienia, problem z ciągłym katarem czy zatokami. Nie poprawił się jedynie stan mojego kręgosłupa. Ostatnie badania rtg wskazują jednoznacznie na dyskopatię i zmiany zwyrodnieniowe. Wysiadają również stawy. Diagnoza taka dla ogrodnika jest dość druzgocąca. Każda praca, jak i również długa bezczynność jest problemem, jeśli wykonuje się ją za długo w tej samej pozycji. W głowie pojawiła się na krótko wizja wszechobecnego trawnika, który będzie kosił mąż. Bardzo szybko jednak odpłynęła.

Spojrzeć muszę tylko inaczej na samo pojęcie idealnego ogrodu. Doskonała niedoskonałość…

Zaakceptuję mój ciągły ból i nauczę się z nim żyć. Ogród natomiast postaram się dostosować do moich możliwości. Muszę ustalić priorytety od nowa i wprowadzać konkretne zmiany krok po kroku. Zmiany te sięgną nie tylko prac ogrodowych, ale także innych prac, wymagających długiego unieruchomienia, jak praca przy komputerze, którą przypłacam najsilniejszym bólem.

Kocham jednak mój ogród i uwielbiam tę pracę. Muszę jedynie odłożyć ambicje na dolną półkę i spojrzeć inaczej na tu i ówdzie rosnące chwasty, które bardzo często przecież mają lecznicze właściwości. Trzeba więc chyba zacząć dostrzegać ich piękno i korzystać z ich właściowści. 😉

Wrotycz

Taki choćby wrotycz, pokazany na zdjęciu. Spotkać go można na łąkach, w oświetlonych częściach lasów, na ich obrzeżach. Można też spotkać go u mnie w ogrodzie, w centralnym jego miejscu za domem. Traktowany jest zwykle jako chwast, a ma bogate właściwości zdrowotne. Znany jest jako specyfik na robaki dla dzieci, ale to zaledwie kropla w morzu. Za wrotyczem widać szczodraka (silny adaptogen) i glistnika (to również pospolity chwast). Obok rośnie również nawłoć. Od jakiegoś czasu stosowałam te zioła z powodzeniem i postanowiłam sama je wyhodować. Pospolite chwasty u mnie zajmują bardzo ważne miejsce. A sam wrotycz jest bardzo cenny dla innych roślin, ponieważ odstrasza szkodniki. Mrówki i stonka wyniosła się na dobre z tego miejsca. Warto sadzić przy ziemniakach, pomidorach czy innych warzywach, które lubi stonka.

Wrzos

Warto też wspomnieć o wrzosie, który regularnie piję, a który także rośnie w moim ogrodzie. Działa korzystnie na drogi moczowe. Obok widać miodunkę. Pospolita roślinka w naszych ogrodach, a mało kto wie, że ma szereg właściwości leczniczych.

Kiedy tak patrzę na moje kwiaty, rośliny, na ten tak niedoskonały jeszcze ogród, sam widok jest cudownym lekarstwem, jak patrzenie na słońce i drzewa, które dają niezwykłą siłę wewnętrzną, wyzwalają w człowieku potężną energię. Muszę tylko nauczyć się współpracować z moim organizmem, pomagać mu naturalnie, za pomocą ziół, które rosną w moim ogrodzie i tych, których jeszcze być może nie znam i nie mam. Chcę jednak iść tą drogą. Gdyby nie te chwasty, byłoby ze mną źle. Iluż to lekarstw jeszcze nie odkryłam, a może rosną na moim podwórku. Zwykła babka, która nie raz ratowała z opresji kolana moich córek, a my ją wyrywamy i pielimy, traktując jak zło konieczne.

Warto wyjść na łąkę i tam poszukać lekarstw, która sama natura nam dała. Czasem one rosną tuż za płotem, a czasem za płotem sąsiada, na przykład u mnie. 😉 Warto uprawiać ogród świadomie i nie iść drogą czystych, modelowo wypielonych rabatek, wystrzyżonych zawsze równo trawników. Ogród nie musi wyglądać jak z pierwszej strony miesięcznika, pamiętajmy o tym.

Reklamy

2 Replies to “Ogrodowa apteka”

  1. Elu, mam nadzieję, że aż tak źle to jeszcze szybko nie będzie, żebym „nie mogła”. Wbrew pozorom, częściej ból się nasila przy bezczynności i zaleganiu za długo przy kompie, a wyważona praca w ogrodzie jest wtedy idealnym lekiem na ból. Ale wyważona, bo każda przesada źle się kończy. Monotonia w moim przypadku jest najgorsza. Wystarczy uważać i słuchać swojego organizmu. Myślę, że może jakoś się nauczymy wzajemnej współpracy z tym moim organizmem. W tych lepszych chwilach jeszcze troszkę mogę. 😀 I tego się trzymam… Tobie też tego życzę. A w ogrodzie, dam z siebie tyle, ile mogę, czyli wszystko. Nie ważne jaki będzie. Ważne, że w ogóle będzie.

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s