Miszmasz – czyli mały bałagan o wszystkim i o niczym

Dziś mieliśmy pierwszą zimną noc tego jesiennego już lata. O 4.00 nad ranem termometr pokazał 7 stopni. Powoli zaczynam podsumowywać sezon ogrodowy. Tylko patrzeć jak tunel foliowy i warzywniak opustoszeją, a w zamian zacznie się praca przy zbieraniu liści. Zdaje się, że wkradnie się też bardziej ogólne podsumowanie, choć to nie koniec roku jeszcze. Idzie jesień, bo dopada mnie jesienna nostalgia.

Tegoroczny sezon był bardzo spokojny. Nie spieszyłam się z robotą, wyrobiłam się ze wszystkim co planowałam. Nie było większych awarii. Tych drobnych awarii sprzętowych już nie liczę. Nie wzięłam także na swoje barki więcej niż byłam w stanie udźwignąć. Nawet burz było jak na lekarstwo, bo chyba dwie czy trzy takie zauważalne. Wiosna zimna i mokra,  spora część lata upalna i gorąca. Pierwszego roku po kupnie domu, przez całe lato odwiedzały nas tabuny ludzi. Każdy ciekawy domostwa. W tym roku praktycznie panowała cisza. Nie licząc moich rodziców. Żyję tu w totalnym odosobnieniu. Czasem spotykam jedynie sąsiadów gdzieś na ulicy. Praktycznie nikt nas nie odwiedza. Na palcach u jednej reki można wyliczyć tegorocznych gości i jeszcze pewnie coś wolnego zostanie. Ten rok jest wyjątkowy pod tym względem. Świat jakby o nas zapominał. A może to my zapominamy o świecie. Biorąc pod uwagę to, co się teraz dzieje na świecie oraz to, co dzieje się z ludźmi i pomiędzy nimi, to jakoś mi nie tęskno do niego wracać. Czasem chciałabym jak Henry David Thoreau odizolować się całkowicie i żyć jak on oraz zrozumieć to, co on. Wziąć jeden krok w tył, aby zrobić dwa naprzód. Żyć tak prosto i z taką niezmierną głębią.

„Pragnąłem żyć pełnią życia, i wyssać z niego całą kwintesencję, żyć tak śmiało i po spartańsku aby wykorzenić wszystko co nie jest życiem , aby zbierać bogaty plon i dosięgnąć sedna, aby zapędzić życie w kozi rogi i uprościć je do najskromniejszych potrzeb, a gdy okaże się podłe, cóż, wyssać z niego całą prawdziwą nikczemność i pokazać światu. Gdy zaś okaże się wzniosłe, poznać je z doświadczenia, aby móc z niego zdać uczciwą relację w następnej wędrówce…”– H. D. Thoreau.

Chyba bardzo potrzebuję tej izolacji. W ciszy bowiem nasz umysł już niczego nie jest w stanie ukryć i wypływa na powierzchnię wszystko, co w nas mroczne. Staram się więc zapewnić sobie ciszę w miarę mych możliwości. Ludzie mnie mijają a ja ich nie szukam. Jeśli już jakiś człowiek się pojawia, staram się robić z tego użytek, przeglądając się w nim jak w zwierciadle. Wtedy pokazuje mi moje własne mroki. Nie mam w zwyczaju ufać innym, ani wierzyć w ludzi czy w cokolwiek innego. Podobnie jak Osho uważam, że prawda jest w nas, a wiara, jako ta przychodząca z zewnątrz blokuje nas na prawdę, oddala od niej. Ufam sobie, przede wszystkim. Zdaję sobie sprawę z inności i z tego, że moje podejście do życia nie przyciąga ludzi do mnie, często pewnie odpycha, ale też nie o to mi w życiu chodzi, aby ich przyciągać. Nie zamierzam być drugim Jezusem.

Jakiś czas temu, podczas moich medytacji z muzyką relaksacyjną, miałam coś w rodzaju wizji. Taki sen na jawie. Jakby w ułamku sekundy zobaczyć długi film, bo to właśnie była chwila, która przeleciała przed oczami. Zobaczyłam siebie na stare lata w jakimś obcym miejscu. Prowadziłam tam ascetyczne  życie, w izolacji i w odosobnieniu, otoczona naturą. Czułam dokładnie swoje uczucia i emocje, które miałam w tamtej wizji. Poczułam tak błogi spokój, że nie sposób tego opisać. Ten obraz wciąż mnie prześladuje. Nie mogę o nim zapomnieć. Póki co, żyję z ludźmi, z rodziną, w zwykłej, prostej rzeczywistości. Między ludźmi, aczkolwiek jednocześnie samotnie, ucząc się nie przywiązywać do niczego, wykonywać swoje obowiązki, nie dążyć do doskonałości i wciąż odkrywać wszystkie karty prawdy, którą mam w sobie.

Nie trzeba szukać sensu życia, tylko żyć. Życie nie jest po to, by go definiować, a po to, by go doświadczać. Coś podobnego wyczytałam u Colin’a Sisson, o ile dobrze pamiętam. Dokładnie już nie zacytuję, ale ogólny sens noszę w sercu.

Żyję więc…

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s