Przedświąteczne lenistwo

Wczoraj Livia z Siedliska Dzikie Łąki miała dzień „niechcenia”, a dziś wzięłam z niej przykład. Wszystko za sprawą wizyty, jaką wczoraj złożył nam dobry znajomy.

Przyjeżdża raz na kilka miesięcy. Tym razem na krótko, więc żadnych prac w planach dziś nie było. W tradycję wpisało się to, że zawsze zabiera mnie na długi spacer i prowadzimy równie długie rozmowy. Pogoda nawet dopisała. W otoczeniu lasu było całkiem cicho i zupełnie nie czuło się podmuchów wiatru. W tamtym roku przemierzaliśmy zaspy w połowie grudnia, choć święta, o ile dobrze pamiętam, jak zwykle były z byle jaką pogodą. Czyżby na Wielkanoc znów pogoda zamierzała sprawić nam psikusa i zamiast Śmigusa – Dyngusa będziemy lepić ze śniegu króliczki? Oby nie…

Muszę przyznać, że dzisiejszy spacerek wyjątkowo dobrze na mnie wpłynął. Miła odmiana ostatnich tygodni. Przypomniałam sobie, jakie pokłady siły we mnie drzemią. Z reguły staram się nikomu nie udzielać rad, tylko zadawać odpowiednie pytania lub nakierowywać, aby współrozmówca sam sobie dalej odpowiedział. Zawsze mówię o własnych doświadczeniach. Nawet nie zdawałam sobie sprawy,  jak bardzo sama mogę na tym skorzystać. Dostrzegłam, co mam do przepracowania i gdzie pewne sprawy kuleją. Przypomniałam sobie to, co już w zasadzie wiem, ale najwyraźniej gdzieś zakurzyło się na dolnej półce.

Dzionek zaczął się leniwie i mam nadzieję, że tak się skończy. Gość pojechał, a ja zamierzam zwyczajnie robić nic, jak na lenia przystało i jeszcze o tym pisać 🙂

Z racji, iż w zasadzie nie wyprawiam żadnych świąt, mam tyle czasu dla siebie, jak co dzień. Na pewno nie zamierzam się przepracowywać więcej niż zwykle. Stanowczo nie ulegam świątecznej gorączce. To, co lubię w tym czasie to ozdoby choinkowe wykonywane własnoręcznie przez dzieci, bez sklepowego przepychu. Czas, który poświęcamy sobie wzajemnie, bez zbędnego pośpiechu, również ten przedświąteczny. Nie ma tego zabiegania, czyszczenia domu na błysk, harowania ponad siły i spędzania czasu w supermarketach. Kucharzenie nie jest moją pasją. Wręcz powiedziałabym, że nie przepadam za tym. Pobyt w kuchni ograniczam więc do niezbędnego minimum. Mam tę szczęście, że moja nastolatka, dla odmiany, bardzo lubi tę czynność, jaką jest gotowanie. Wilk syty i owca cała.

Nie odstajemy zbytnio od całości, ponieważ w tym terminie świąt w naszej wsi nikt nie obchodzi. Wigilia przypada w tym roku na dzień 7 stycznia. Dzieci cieszą się, ponieważ na te dni świąt również mają wolne od szkoły. Nowy Rok wg kalendarza juliańskiego zaczyna się 14 stycznia. Każde święta mamy więc po dwa razy. Nasza wieś jednak niczym się nie różni w dni świąteczne od innych dni. Może jedynie tym, że wyjątkowo świecą latarnie przez całą noc (nie wiem po co). Nikt nie przystraja swojego domostwa. Sylwester (jeden i drugi) jest cichy jak zawsze. Większość wsi bowiem zamieszkują starsze osoby. Żadnych wystrzałów, petard. Zwierzęta są z tego powodu bardzo szczęśliwe i ja razem z nimi.

Spokoju życzę i troszkę cennego, błogiego lenistwa, w szczególności tym zapracowanym.

Reklamy

4 Replies to “Przedświąteczne lenistwo”

  1. Hehe, ja Ci moge go podesłać. Bardzo towarzyska istotka, lubiąca podróże. Sama również służę 🙂 Miłego wieczoru.

  2. A ja dziś nadrabiam trochę wczorajsze lenistwo: pranie, odkurzanie, zmiania poscieli, a zwłaszcza doprowadzanie do przyzwoitosci kotlownio-łazienki , ktora i tak za chwilke bedzie cała w sadzy, ale rano nie omieszkałam pójść z Shanti do lasu, bo u mnie, zupełnie niespodziewanie, po onegdajszym wieczornym deszczu, dzień wstał słoneczny, taki świeżutki, jakby wykąpany w rytualnej, świątecznej kąpieli własnie…Migotały radosnie bombki, które wczoraj zawiesiłam na świerku przed domem, cieplo bylo bardzo, zawiesilam pranie na sznurkach na powietrzu, ale i tak nie zdążyło wyschnąć, trzeba bylo wieczorkiem wniesc je do domu, ale nabrały troche energii od slońca i wiatru, mam nadzieję…:) Gratujule Ci, Niteczko, takiego znajomego…oj, przydałby mi się ktoś taki, do zrobienia rocznego rachunku sumienia zamiast spowiedzi…Buziaki.

  3. hihi, no, proszę, koleżanki poratują w potrzebie, i nawet swojego znajomego gotowe podesłać…:) jak już przeżyję remont, to może mój dom będzie ciut bardziej otwarty? Może do tego czasu i ja będę bardziej otwarta, a wtedy co za problem, po prostu szerzej rozewrzeć dźwierza? 🙂 (Ostatnie zdanie nadaje się na dyktando:)

  4. Zawsze bądź sobą, bądź prawdziwa, nieudawana – to najważniejsze. Nawet jeśli będziesz bardziej przymknięta. Ci, którym będzie zależało, to się wcisną choćby małą szparką. No jaki problem przejść na dietę, choćby dla zrowotności 😀

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s