Dwa minusy dają plus

Po ogromnej awarii i zniszczonym kompletnie podwórku, nadszedł czas na gruntowne porządki. Zaczęłam je nie od łopaty, wbrew pozorom, a od dezaktywacji konta na portalu Facebook. Był to kolejny konieczny krok jaki czułam, że muszę wykonać, by iść dalej. Zostawić wszystko, co mi w tym przeszkadza. Porządki zaczęłam od mojego wnętrza. Zniszczone podwórko było dla mnie bardzo bolesnym ciosem, po którym musiałam się pozbierać, ale i bardzo cenną lekcją życia. Minusy bowiem trzeba umieć zamienić w plusy. Wyciągnąć z tego lekcje, wziąć się w garść i zacząć wszystko od nowa. Pozamykałam więc te sprawy, które zamknięcia wymagały i zaczęłam, kolejny już raz, swoje „od nowa”.

Powolutku, bez pośpiechu porządkujemy podwórko, sprzątamy, zmieniamy stary układ. Pracy jeszcze mnóstwo przed nami i nie wiem czy uporamy się z tym do zimy. Nie spieszymy się. Chcemy, by było to wszystko dobrze zrobione i na lata. Bardzo szybko zrozumiałam, że właśnie teraz mam szansę na to, by poprawić w ogrodzie wszystko to, co do tej pory szwankowało. Podnieśliśmy teren za domem, w którym miejscami stała zawsze woda. Utworzyłam nowe rabatki kwiatowe, w innych miejscach. Nowy aranż wydał mi się nawet lepszy niż poprzednio. Po skończonym sezonie czeka nas jeszcze podniesienie terenu w ogrodzie warzywnym, który został w dołku i w czasie większego deszczu stoi częściowo w wodzie.

Bardzo szybko przyzwyczajamy się do tego co mamy. Mamy domy, samochody, pieniądze. Mam to, mam tamto. Ja też miałam zadbane podwórko, dokładnie wypielony ogród. Starałam się być perfekcyjna w tym co robię, aż do dnia, kiedy ciężkie samochody zniszczyły to, co budowałam przez 2 lata. Dziś mamy, jutro już możemy nie mieć. Ciężko mi było znieść ten bałagan. Zrozumiałam wtedy, że nieuchronnie szłam w ślady teściowej. Chciałam mieć perfekcyjny ogród, który będzie powodem do dumy, a pochwały będą dodawały skrzydeł. Dom i ogród zawsze perfekcyjnie wysprzątany, gdy spodziewałam się gości. Gdy się ich nie spodziewałam, również żyłam w taki sposób, że gdyby ktoś nieoczekiwanie wszedł z wizytą, by przypadkiem nie zobaczył mojej niedoskonałości. Tymczasem moje podwórko, mój ogród i dom są dla mnie, nie dla ludzi. Ma być nieidealny. Ma służyć mi a nie ja jemu. Dom ma być domem, nie muzeum do podziwiania, w którym będzie dobrze przede wszystkim jego domownikom a nie gościom. Świat się nie zawali jak nie wypielę grządek, nie skoszę na czas trawnika, jak ludzie zobaczą mój nieidealny wiejski świat. Nie muszę harować do utraty tchu, co często i nagminnie się zdarzało, aby pokazać coś innym ludziom. Nie lubię bałaganu, ale perfekcyjna być nie muszę. Niech inni widzą mnie i mój świat takim, jaki jest. Nie jest idealny i nie oczekuję, że taki będzie. Przyjmuje wszystko takim, jakie jest.

Teraz uczę się, by jeszcze bardziej „być” niż „mieć”. Zamiast minusów widzieć plusy. Niczego nie oczekiwać, do niczego nie dążyć. Nie mieć żadnych celów ani planów, ponieważ ja jestem celem, ja jestem życiem, a ono jest celem samym w sobie. Nie płakać nad zniszczonym krzewem. Usiąść na tarasie, z którego czasem moje psy robią piaskownicę, z filiżanką kawy i delektować się widokiem. Zaciągnąć się czystym powietrzem, zachwycić ciszą, zamiast zadowalać innych i powtarzać, że „muszę”. Nic nie muszę.

Czasem ta nauka, by bardziej „być” jest trudna, kiedy tracimy coś, do czego się przywiązaliśmy. Gdy z obrazu, który malowaliśmy tak długo niewiele zostaje. Cała sztuka w tym, by mimo wszystko potrafić zrobić z niego coś nowego, lepszego. Kiedyś zazdrościłam tym, którzy lansują się na Fb swoimi wyjazdami wakacyjnymi kilka razy do roku, podczas gdy nas nie stać na jakiekolwiek wyjazdy. Zazdrościłam strojów, pieniędzy, których widać, że nie brakuje. Dziś patrzę na to inaczej. Można mieć pieniądze i być biednym. Facebook jest miejscem, gdzie każdy „like” działa jak kostka czekolady. Sztucznie poprawiamy sobie nasze poczucie wartości. Wstawiamy zdjęcia, żeby pokazać coś innym, tym samym udowodnić sobie, że jesteśmy coś warci, że jesteśmy lubiani itd. Facebook jest czymś w rodzaju potwierdzenia własnej wartości. Czy się do tego przyznamy przed samym sobą, czy nie. Nie potrzebuję konta na Fb do tego, by podtrzymywać poczucie własnej wartości. Niczego nie muszę udowadniać ani sobie, tym bardziej innym. W sumie lansować się też nie mam czym. Nie znalazłam ani jednego powodu, by zostać na Fb, a wiele przeciw.

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s