Być czy nie być – oto jest pytanie

Jakiś czas temu, moja koleżanka poprosiła mnie o to, bym została matką chrzestną jej córki. Nie miała nikogo, kogo mogła poprosić. W tym czasie mój światopogląd był już na tyle stabilny, że oczywiście jej odmówiłam, z wiadomych powodów. Poradziła sobie bez mojej pomocy. Jest takie powiedzenie, że dziecku się ponoć nie odmawia, ale tak się składa, że to nie dzieci o to proszą.

Myślę, że najwyższy już czas, by pewne rzeczy uczciwie i głośno powiedzieć. Czym dla ateisty są sakramenty święte? NICZYM. Nawet te, w których samemu brało się kiedyś udział. Rezygnując z Kościoła i wiary katolickiej rezygnujemy z sakramentów. W nosie mamy tłumaczenia, że tego nie da się wymazać, że apostazja nic nie zmieni a chrzest będzie zawsze ważny itp. Podejście Kościoła w tej kwestii zbytnio nas nie interesuje. Niektórzy powiedzą, że przecież obiecywałam, składałam śluby, przyrzekałam. Kiedy odeszliśmy z Kościoła, tamte przyrzeczenia stały się dla nas bezwartościowe. Dotyczy to każdego sakramentu, bez wyjątku, również tego, w którym zadeklarowaliśmy się, że wychowamy naszych chrześniaków na dobrych katolików. Otóż, nie wychowamy i trzeba to uczciwie powiedzieć. Poza tym, mam trójkę własnych dzieci i jedną wypłatę. Często muszę odmówić moim dzieciom wielu rzeczy, tym bardziej mogę cudzym. Na rower moja najmłodsza córka czeka już 3 lata. Oczywistą sprawą jest, że moje dziecko jest priorytetem. Były i takie głosy, że trzeba było posłać dzieci do komunii, to by miały rowerki i inne prezenty. Komentarz jest zbędny.

W sezonie komunijnym internet służy nam informacjami o oczekiwaniach dzieci i tegorocznych trendach. Mózg się lasuje. Zlasuje nam się jeszcze bardziej, jak chrześniak oznajmi, że się żeni. Pomyśleć, że za taką rzeczywistość odpowiadają wydaje się, że dojrzali i myślący dorośli. Czego my uczymy nasze dzieci?! Rodzice chrzestni moich dzieci zostali zwolnieni siłą rzeczy z narzucanych obowiązków. Słyszałam już o takich argumentach, że przecież my niewinne dzieci, naszych chrześniaków krzywdzimy.  W jaki sposób? Tym, że nie chcemy przykładać ręki do wszechobecnej komercjalizacji i materializacji? Moje młodsze dziewczynki nie poszły do komunii. Nie odbiło to się w żadnym stopniu na dzieciach, ponieważ mieszkamy w miejscu, które jest wielokulturowe, w większości prawosławne i dużo dzieci do komunii nie poszło. Dziewczynki nie mają z tym żadnego problemu, że nie dostały prezentów. Nigdy nie miały żadnych roszczeń z tego tytułu. Nie zostały w żaden sposób skrzywdzone, ponieważ za to odpowiadamy my – rodzice. To od nas zależy i od tego, czego ich nauczymy. Takie argumenty więc nie są trafione. Niczego od nikogo nie oczekujemy. Nie robię czegoś, ponieważ tak trzeba, bo to utarte schematy czy wielowiekowa tradycja. Swoje dzieci również tak wychowuję. Wszystko jest kwestią podejścia do tego. Jeśli nauczymy dziecko nie oczekiwać, to nie będzie zawiedzione.

Jednym z wymogów podawania do chrztu jest przyjęty sakrament bierzmowania i ukończony 16 rok życia. Tak było w moim przypadku. W wyniku tego rodzicami chrzestnymi zostają dzieci bez jakiejkolwiek świadomości, bez doświadczenia i dojrzałości psychicznej, nie zdający sobie sprawy jakie to ponosi za sobą konsekwencje. Nierzadko chrzestnym zostaje dorosły, który w momencie zgody również nie w pełni świadomie, z różnych przyczyn godzi się na to, albo odchodzi z Kościoła i przestaje być katolikiem.

Dziecku się nie odmawia… A kto potem będzie płacił, jeśli uzbierasz człowieku ładną sumkę chrześniaków? W przypadku małżeństwa, tak jak to ma miejsce w naszym przypadku, suma się automatycznie zwiększa. Oczekiwania w stosunku do chrzestnych z roku na rok rosną. Trzeba być odpowiedzialnym i nie ulegać presji otoczenia. Trzeba być świadomym odpowiedzialności, skutków i mieć pewność, że kwestie finansowe będziemy w stanie udźwignąć. Jeśli natomiast życie pokazuje, że nie będzie to możliwe, należy uczciwie o tym powiedzieć, zamiast wprowadzać w życie metodę „zastaw się, a postaw się”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s