Kobieta spełniona

Moje szczęście ma posmak codzienności. Nic wielkiego, ot zwykłe, kobiece obowiązki. Nuda – powiedzą niektórzy. Czy taki sposób życia może dać kobiecie spełnienie?


Moja najstarsza córka zadała mi niedawno pytanie, co kiedyś chciałam w życiu robić i kim chciałam być. Po krótkim namyśle stwierdziłam, że w zasadzie to nikim. Kiedyś to był dla mnie wielki problem. Zawsze chciałam być „tylko” mamą i żoną oraz zajmować się domem. Nigdy nie miałam planów, co do mojej kariery. Dziecko odparło wtedy: „Mamusiu, to znaczy, że jesteś szczęśliwa i robisz to, co chcesz? Chciałaś być nikim i tym jesteś”.

Ujęte w żartobliwą formę, ale prawdziwe. W dzisiejszych czasach, zapewne nie jest to postawa często spotykana, ponieważ w modzie jest mama pracująca i godząca dom z pracą, dokonująca heroicznych niemal wysiłków. Ten wizerunek jest mi zupełnie obcy. Nie ulegam modzie. Mam duszę artysty i wszystko muszę robić z pasją, co niniejszym czynię. Zachłystuję się tym i odkrywam nowe zainteresowania w sobie. Litery w książce są mi potrzebne do życia jak tlen. Kocham to moje pisanie. W tym roku do moich zainteresowań dopisuję ogród. Nie uważam się za kobietę niepracującą. Pracuję ciężko od świtu do nocy, tylko nikt mi za to nie płaci. Życie mam tylko jedno i nie wiem, kiedy się skończy. Chcę dany mi czas wykorzystać maksymalnie. Są ludzie, dla których słowo „maksymalnie” będzie oznaczało podróże po świecie, skok na bungee lub inne ekstremalne przeżycia. Wybieram moją rodzinę, siebie, moją ciszę, ogródek, pasje i moją samotnię. Kariera mnie nie interesuje. Pieniądze nigdy nie były dla mnie ważne. Poza tym, bardzo nie lubię słowa „muszę”. Jedyne co muszę, to umrzeć kiedyś. Wszystkie takie słowa zamieniam na słowo „wybieram”.

„Musieć to jest tak jakby brać udział w teatrze lalkowym i być niczym innym jak nieświadomą siebie kukiełką w rękach wszechmocnego lalkarza, który może zrobić wszystko, decydując o losie tego małego stworzonka. Chcieć to być aktorem, który pomimo faktu, że gdzieś tam jest reżyser i cała ekipa, może nie wziąć udziału w przedstawieniu, może w nim wziąć udział i może w niezwykły sposób zinterpretować swoją rolę”.Błażej Sarzalski.

Nie muszę sprzątać domu, chcę to robić, by mieć czysto. Nie muszę dbać o ogródek, nie muszę się myć, leczyć się w chorobie. Na zakupy też chodzić nie muszę. Nie muszę tak żyć. Wszystko to są moje wybory, za które jestem odpowiedzialna. Takie życie mi odpowiada. Robię coś, bo chcę. Taki jest mój wybór. Ogród jest również moim wyborem i bardzo mnie cieszy.

Kiedyś wybrano za mnie mieszkanie, w którym nie byłam szczęśliwa, wybrano mi wiarę, która również niczego dobrego nie przyniosła. Mogłam trochę poczekać i dostać w przyszłości dom wraz z pięknym ogrodem. Jedynym warunkiem było pielęgnowanie go i utrzymywanie w dobrej formie. W tym wszystkim było tylko jedno „ale”, mianowicie to, że to nie były moje wybory. To nie był mój ogród, nie moje pomysły, nie ja go tworzyłam. Niczego człowiek tak nie doceni, jeśli nie dojdzie do tego sam. Szczęście odczułam dopiero, kiedy sama wybrałam miejsce, w którym chcę żyć, kiedy własnymi rękami tworzyłam mój ogród i co najważniejsze, sama ustaliłam swoje życiowe zasady, bez Kościoła, bez wiary, bez autorytetów.

Dla mnie w życiu możliwość wyboru jest sprawą priorytetową. Najważniejsze jednak, to umieć z tej możliwości skorzystać i nie bać się otworzyć tych czarnych nieznanych drzwi.
Abyśmy nie powtórzyli za Aleksandrem Fredro: „Osiołkowi w żłoby dano…”

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s