Pierwszy krok, czyli moja droga Zen

Moje pierwsze zetknięcie z buddyzmem miało miejsce, kiedy tworząc tę stronę, główną jej myślą stały się słowa Buddy Siakjamuniego:

„Na­wet naj­dal­szą podróż zaczy­na się od pier­wsze­go kroku”.

budda1

Stały się one końcem moich poszukiwań. Postawiłam wtedy swój pierwszy krok w głąb siebie. Powoli odkrywałam w sobie coś, co mogłam nazwać dużo później, kiedy dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak Zen. Żyłam tym przez jakiś czas, nie będąc tego do końca świadoma. Jest on dla mnie wędrówką do własnego wnętrza, gdzie znajdują się wszystkie odpowiedzi. Nie jest religią, ponieważ nie opiera się na dogmatach. Nie ma jednego punktu widzenia, żadnej ideologii ani kultu bogów.  Nie można nazwać tego nurtu również filozofią, ponieważ Zen jest poza słowami. Jest to styl życia, tak po prostu. Daje ogromną radość i niezwykłą siłę wewnętrzną. Poznajemy siebie i otaczająca nas rzeczywistość. Wyciszamy umysł. Dla mnie nie sprowadza się on jedynie do medytacji. Jest oddechem, pracą, ludźmi mnie otaczającymi, przyrodą, codziennym życiem. Sprawia, że człowiek czuje się naprawdę wolny.  Daje najcudowniejszy spokój i ciszę. W moich tekstach bardzo dużo czerpię właśnie z Zen. Bardzo trudno jednak jest go opisać. Nie ma takich słów, które w pełni opiszą Zen. To trzeba poczuć. Z czasem staje się to tak naturalne jak to, że musisz oddychać, by żyć.

Zen jest to akceptacja tego, kim jesteśmy. Nie samodoskonalenie, które często wiąże się ze zmianą powodowaną brakiem akceptacji. Zrozumiałam to stosunkowo niedawno, dlaczego lata podejmowanych prób samodoskonalenia przynosiły mizerne efekty. Nie potrafimy zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy i próbujemy to zmienić za pomocą różnych technik. Droga ta jest donikąd. Zmiany będą zawsze krótkotrwałe, po czym wrócimy do punktu wyjścia. Najlepsze efekty przynosi akceptacja i poznawanie siebie.

Zen nie jest poszukiwaniem. Sando Kaisen pięknie powiedział:

W Zen nie poszukujemy ani miłości, ani mądrości, ani pokoju. Te trzy skarby posiadamy w głębi siebie.

Trzeba je tylko odkryć w sobie. I tym jest właśnie Zen – odkrywaniem. Sando Kaisen powidział:

Praktykować Zazen oznacza podążać za oddechem takim jaki jest, z wielka uwagą i szczerością
Nie poszukujcie ani nie wyobrażajcie sobie żadnego Buddy, żadnych istot niebiańskich, żadnej iluminacji ani jakiejkolwiek rekompensaty.
Kiedy jesteśmy szczerzy w swoim oddychaniu i w swojej pozycji, jesteśmy szczerzy we wszystkich rzeczach.
Kiedy jesteśmy szczerzy oddychając, jesteśmy szczerzy myśląc, mówiąc, działając.

Podążanie za oddechem sprawia, że nasz umysł się wyłącza. Uspokajamy się. Nasze myśli nie są rozbiegane, a jeśli jakieś się pojawiają, nie powstrzymujemy ich. Pozwalamy im biec dalej. Nie szukamy ich, nie zatrzymujemy, ale również nie odrzucamy. Przyjmujemy wszystko i pozwalamy rzece płynąć. W taki sposób pozbywamy się ich. Oczyszczone wnętrze lepiej pracuje. W posprzątanym pokoju łatwiej nam się przecież odnaleźć. Jest nam wtedy o wiele przyjemniej. Tak samo jest z naszym wnętrzem.

Zen to oczy szeroko otwarte na wszystko co jest dookoła. To skupienie i uwaga, bycie szczerym, autentycznym i prawdziwym. To droga samotności i przeżywanie doświadczeń. Tak czuję Zen. Czysta prostota jakiej nigdy dotąd, nigdzie nie znalazłam.

Advertisements

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s