W przestrzeni poza myślą

Zaczynamy edukację ucząc się pierwszych słów. Po pewnym czasie operujemy już gotowymi, wpojonymi schematami. Używamy wyuczonych myślowych odpowiedników. Przywiązujemy się do nich. One tworzą nam obraz świata, jednocześnie zawężając go. Mądrość i inteligencja to dwa pojęcia, które bywają powodem zamieszania. Czy jest różnica między tymi dwoma słowami? Czy mądrość oznacza to samo, co wiedza wyuczona na licznych może kierunkach?

Kiedy skupimy się na samym pojęciu, cytując za Wikipedią powiem, że inteligencja to jest „zdolność do pojmowania wiedzy, mądrość natomiast umiejętnością jej wykorzystania poprzez zdobyte doświadczenie”. Czasem warto jednak zajrzeć głębiej, poza schematy i pójść tą mniej utartą ścieżką lub samemu przetrzeć jakiś szlak.

„Mądrość przychodzi wraz ze zdolnością przebywania w CISZY. Wystarczy patrzeć i słuchać. Nic więcej. Przebywanie w stanie CISZY, patrzenie i słuchanie aktywuje nie związaną z umysłem inteligencję”  – Eckhart Tolle.

W cytacie trzeba zwrócić uwagę na fragment o inteligencji nie związanej z umysłem. Autor mówi w tej książce o czystej świadomości, jako o inteligencji, o głębszej wiedzy, która wychodzi jakby poza znane nam pojęcia. Inteligencja bazuje na umyśle, na pojęciach. Umysł z kolei interpretuje i wyciąga wnioski.Trzeba umieć wyjść poza umysł, poza myślenie, zaakceptować fakt, że czegoś nie wiesz. Wiedza jest ważnym elementem, ale sama nie wystarczy, by zdobyć mądrość. To jedynie pierwszy element układanki i rzekłabym, że wcale nie najważniejszy. Spotkałam w swoim życiu ludzi inteligentnych, magistrów, doktorów, profesorów nawet, operujących bardzo mądrymi pojęciami, znających odpowiedź na niemal każde pytanie. W każdej szkole są uczniowie, na których mówi się, że są „kujonami”. Zdobywamy wykształcenie z głową nabitą teorią. Zakuć, zdać i czasem niestety zapomnieć. To jest znana wszystkim zasada studentów. Skąd ta wiedza była? Z książki, wyuczona. Niestety, czasem nie poparta żadnym doświadczeniem. To nie była jego wiedza… To nie była mądrość.

Po studiach możemy być inteligentni, na mądrość trzeba sobie trochę ciężej zapracować i wbrew pozorom, studia nie są tu żadną miarą mądrości. Na nich zdobędziemy te szczyty, które już wielu pokonało. To tak, jakbyśmy przenieśli się z małego pokoiku do obszernego salonu, jednak cały czas mamy ściany, które nas ograniczają. Wokół jest ciągle zamknięta przestrzeń. Aby nie poprzestać na samej wiedzy i inteligencji, musimy tę przestrzeń otworzyć, wyjść poza schematy, poza myślowe odpowiedniki.

Eckhart Tolle, jako dziecko, nie chodził do żadnej szkoły. Ojciec pozwalał mu uczyć się tego, na co ma ochotę, koncentrować się na tym, co jemu samemu przyniesie pożytek. Uczył się bez tzw. presji, która dziś dotyka większość młodych ludzi. Podjął pracę jako nauczyciel, mimo braku kwalifikacji. Potem dopiero podjął naukę, by uzyskać odpowiedzi na dręczące go pytania. Im więcej wiedzy pojmował, tym bardziej oddalała go ona od odpowiedzi, których szukał. Ze mną było podobnie. Myślałam, że studia pomogą mi odpowiedzieć na życiowe pytania. Łudziłam się, że tam zdobędę mądrość. Kiedy nie mogłam już dłużej zgadzać się z tym, czego tam uczono, zrezygnowałam. Na VIII semestrze. Idiotka – mówili wszyscy. Nie wierzę już, że na studiach znajdę odpowiedzi na moje pytania. Zdaję sobie sprawę, co daje sam fakt posiadania tytułu. Świadoma jestem panujących realiów. Nie potrafiłabym jednak iść na studia, po to jedynie, bo ich ukończenie wiele ułatwia. Rozumiem, że są ludzie, którzy tego właśnie potrzebują, muszą utrzymać rodzinę itd. Są też tacy, którzy tym właśnie poprawiają sobie samoocenę. Myślą, że tytuł magistra automatycznie sprawia, że stają się kimś. Powody podjęcia nauki nie zawsze są tak chwalebne. Nie mam takiego parcia na kasę, na dobrą pracę. Nie mam motywacji. Te powody, które większość ludzi tam pchają, dla mnie są niewystarczające. Chcę tylko robić to, co lubię. Jak ktoś doceni mój potencjał, to będę szczęśliwa. Jeśli nie, będę równie szczęśliwa. Nie zamierzam zrezygnować z dalszego działania. Chcę się uczyć! Chcę się rozwijać! Wielu rzeczy nie wiem i  nie wstydzę się tego. Nie potrzebuję studiów, by wiedzę zdobywać. Nie muszę iść tam, gdzie wszyscy idą i robić, co wszyscy robią. Kiedyś było mi przykro, że zawsze miałam naturę tzw. buntownika, zawsze inne zdanie i nie umiałam się większości podporządkować, robić czegoś tylko dlatego, że tak trzeba. Mówiono mi to wielokrotnie, również profesorowie na studiach. Ewidentnie odstawałam. Wtedy wywoływało to jedynie kompleksy i poczucie niższości. Dziś jestem z tego dumna. Lubię uczyć się, zdobywać wiedzę, czytać. Wciąż wyznaczam sobie nowe cele i brak tego „papierka” nie przeszkadza mi w tym. Zapewne, gdybym miała takie możliwości, chciałabym chodzić na interesujące mnie wykłady jako wolna słuchaczka. Nie z przymusu, nie pod presją.

Podobno matką mądrości jest pokora, o której pięknie mówi Wojciech Eichelberger: „Pokora drąży nasze ograniczone «wiem», niepokoi, każe pytać i sprawdzać, aż uwalnia nas, przenosi w przestrzeń «nie wiem» i każe ruszać w dalszą drogę”.

Zapisz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s