Poza schematami

Na to spotkanie czasami czekam z ogromną niecierpliwością. Czas spędzony z kimś bardzo ważnym, kiedy zamykam oczy i wsłuchuję się w miarowość oddechu. Kiedy milczenie zawiera więcej niż słowo. Siła, której nie da nikt inny. Siła, którą odnajduję sama, w sobie. Odpowiedzi ukryte gdzieś na dnie oraz wiedza zdobywana poprzez doświadczenie. Mój własny sposób rozumienia świata.

Bardzo potrzebuję takich chwil, kiedy mogę się wyłączyć i zajrzeć w siebie. To tak, jakbym miała jakiś magiczny przycisk, który mnie wyłącza i przenosi z płycizn na głębię. W sferę, o której tak wielu ludzi zapomina, nie zdając sobie sprawy z bogactwa, jakie mogą tam zastać. Nie potrzebuję do tego konkretnych miejsc, ani sytuacji. Potrafię wyłączyć się w tłumie, w zgiełku miasta, które mnie męczy. To jest moja codzienność, mój sposób na życie. Kiedy człowiek lepiej rozumie siebie, dużo łatwiej o empatię w stosunku do otaczającego świata. Zrozumienie drugiego człowieka powinniśmy zaczynać od siebie. Wszystko zaczyna się w nas.

Czy ateiści posiadają duchowość? Spór o definicję tego słowa wydaje się nie mieć końca. Nie zamierzam dołączyć do sporu, podając kolejne znalezione i odkryte już przez kogoś wspaniałe definicje, niewątpliwie mądrych ludzi oraz spierać się o słowa. Zastanawiać, które są lepsze, czym są, a czym nie. Mogę powiedzieć tylko, co to słowo znaczy dla mnie. Najprościej, jak tylko zdołam.

Jeśli duchowość to życie duchem, czym w takim razie jest duch? Kartezjusz pisał, że „czymś, co wątpi, pojmuje, twierdzi, zaprzecza, chce, a także wyobraża sobie i czuje”>. Dla osoby wierzącej będzie to życie Duchem Św. Odrzucając religię i wiarę w byty nadprzyrodzone, nie odrzucamy moralności, refleksji, zadumy nad własnym życiem. Nie jesteśmy pozbawieni kodeksu moralnego. Mówiąc o duchowości, mam na myśli wnikliwe przeżywanie związane z poznawaniem samego siebie, swojej tożsamości, moje poszukiwania prawdy oraz rozwijanie świadomości. I tu przechodzimy do sedna sprawy. Zamiast duchowości użyłabym właśnie słowa ŚWIADOMOŚĆ. Świadomość samej siebie, otaczającej rzeczywistości, moich procesów myślowych, wolność od wszystkiego, co zewnętrzne. Świadomość nieograniczona grzechem, strachem przed piekłem, dogmatami i wiarą, po prostu wolna.

Największy ubaw miałam, kiedy czytałam, iż ludzie uduchowieni, to osoby wyizolowane, oderwane od rzeczywistości, aspołeczne, które nie mają nic innego do roboty, jak tylko poddawać się refleksjom, czyli myśleć o bzdurach, zamiast wziąć się do roboty. Tego nawet nie należy komentować.

Pod adresem niewierzących padają zarzuty, że nie można mówić o ateistycznej duchowości. Poniekąd mają rację. Chrześcijańska duchowość różni się od świeckiej, niereligijnej mianowicie tym, że nie jest oparta na wierze w zabobony i siły nadprzyrodzone, a skupia się na tym wszystkim, o czym pisałam wyżej. Słowo to ma wiele znaczeń i nikomu nie wolno zabierać prawa do jego używania.

Reklamy

2 Replies to “Poza schematami”

  1. witamdlugo czekalam na nowy tekst,ale nie nudziłam sie, czytam cale archiwum i ukladam w głowie, czytam po kilka razy żeby dobrze zapamietać, chyba ci zazdroszcze, juz dawno przestalam zazdroscic ludziom czegokowiek, ale tobie zazdroszczę, wlaśnie tej świadomosci i sily jaką ci to daje, mi tej sily bardzo brakuje, tak mi sie życie ułożylo, że jak schodzę glębiej to tylko ból i cierpienie, moze trzeba zejść jeszcze glębiej zeby odkryć tę silę, musisz być pięknym człowiekiem, a ja bardzo sie cieszę, ze mogę sie od ciebie uczyć, czytać i przeżywać piękne chwile, dziekiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii

  2. Ból i cierpienie… Myślisz, że ja nie znam tego uczucia a życie obeszło się ze mną łagodnie? Ta świadomość budowała się z doświadczeń, nie z wiedzy książkowej. Na początku, przez wiele lat także było tylko cierpienie i zagubienie. Po każdej porażce wstawałam i zaczynałam od nowa. To była ciężka praca. Muszę Cię rozczarować. Nie jestem Herosem, któremu życie idzie „jak po maśle”. Jak każdy, miewam lepsze i gorsze chwile. Ze wszystkiego jednak wyciągam wnioski, uczę się na błędach. Jeśli brakuje mi siły, wiem po prostu gdzie jej szukać. Nie u innych ludzi, a w sobie. Jakąkolwiek pozorną siłę dostaniesz od innych, nigdy ona nie będzie tak trwała, jak ta, którą zdobędziesz sama. Nic tak nie smakuje, jak Twój własny trud.Moje nieszczęście polegało na tym, że za bardzo patrzyłam na innych ludzi. Zamiast życie dostosowywać do siebie, ja dostosowywałam się wciąż do niego. Do oczekiwań innych ludzi, po to, by mnie lubiano, kochano, z obawy przed odrzuceniem. Do wytyczonych schematów i ustalonych z góry zasad. To był błąd. Dziś już wiem, że drugi człowiek nie może być lustrem, w którym się przeglądam i od którego zależy dalszy krok i moje samopoczucie.

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s