W poszukiwaniu straconego sensu

Moje teksty nie mają za zadanie przekonywać do wyższości moich racji. Ich celem jest przedstawianie i oswajanie świata za pomocą słów. Być może warto odnosić się do merytorycznych argumentów, ale gdy ich brak, lepiej dyskusji nie podejmować.
Polemika – (gr. pólemos – wojna, spór; także od przymiotnika polemikós – wojowniczy, wrogi) – dyskusja (słowna lub pisemna) na sporny dla jej stron temat, najczęściej na temat związany z polityką, sportem, religią, socjologią, sztuką, literaturą itp.  Taką oto definicję znalazłam na Wikipedii.

Z polemiką jest jak z tortem. Warstwami układamy „twoje (argumenty) na wierzchu – moje na wierzchu” i tak bez końca. Z tego właśnie powodu zazwyczaj nie podejmuję żadnych dyskusji światopoglądowych, bo z doświadczenia wiem, że nie mają żadnego sensu. Komentowanie cudzych tekstów ograniczam do podziękowań, jeśli wniosły one dla mnie jakąś wartościową wiedzę. Z reguły nie przemycam tam własnego zdania, szczególnie, jeśli jest kompletnie różne. To jest zdanie autora, do którego ma prawo. Nie zamierzam z tym dyskutować. Mogę natomiast sama stać się autorem i mieć prawo do zdania własnego.

Jeśli wdajesz się w spory, dyskusje i kłótnie, możesz czasem osiągnąć zwycięstwo. Ale będzie to zwycięstwo próżne, ponieważ nigdy nie pozyskasz dobrej woli swojego oponenta – Ben Franklin.

Każda dyskusja to jakaś forma walki o swoje poglądy, próba przekonania, pokazania swojej wyższości i prawdy jedynej. O nic nie zamierzam walczyć. Wszelkie próby polemiki do niczego nie prowadziły, słowa przeciwko słowom i nic więcej. Czasem zdarza się, że dochodzi do kompromisu i określenia wspólnego stanowiska, co w dalszym ciągu nie oznacza dla mnie, że znajdę w tym jakiś sens.

„Bez rozmów nie byłoby poznania” – tak napisał mi pewien baptysta, z którym niechętnie, ale podjęłam próbę polemiki (Pozdrawiam Cię). Teoria poznania jednak dzieli się na racjonalną, przyjmującą za swoje kryterium sprawdzalność i falsyfikowalność wysuwanych twierdzeń oraz irracjonalną, przyjmująca za kryterium przeżycie poznawcze. Z teorią tą wiąże się również, tak bliskie mi pojęcie sceptycyzmu, polegające na podaniu w wątpliwość twierdzeń i agnostycyzmu, który neguje możliwość poznania rzeczywistości. Reasumując, poznanie nie jest dla mnie żadnym argumentem za dyskusją. Natomiast jeśli już dyskutować, to umieć znaleźć tę wspólną płaszczyznę porozumienia, o którą bardzo trudno. Nie z każdym, nie o wszystkim i na temat, który zainteresuje obydwie strony.

Religia mnie interesuje, jednak nie jestem jej fanatykiem, nie spędzam większości czasu na studiowaniu Biblii, która dla chrześcijan jest najważniejszym przewodnikiem. Nie jest dla mnie priorytetem poznanie Biblii, zdobycie całościowej wiedzy, bowiem ta księga już od dawna nie jest dla mnie żadnym wykładnikiem wiedzy, a prawdy tym bardziej. Mitologia jakoś nigdy mnie nie fascynowała. Z dumą ogłoszę, że czegoś nie wiem i powiem więcej, wiedzieć nie muszę. Nie czuję również potrzeby dyskusji. Wiedzy nie zdobywam w trakcie dyskusji na sporne tematy. Mnie takie rozmowy nie przynoszą żadnego pożytku. Każdemu, kto myśli o ukrytej w polemice ewangelizacji mojej osoby powiem, że to strata czasu. Jestem wyczulona na wszelką manipulację.

Nie twierdzę, że jestem zamknięta na dyskusję, a jedynie, że jak dotąd nie znalazłam jej sensu. Podczas każdej dyskusji czułam, że druga strona chce jedynie udowodnić swoją rację, szukając argumentów na ich poparcie. Przypuśćmy, że jedna strona znajdzie  kontrargumenty i zatriumfuję. Poczuje się zapewne bardzo dowartościowana. A jak poczuje się mój rozmówca? Czyjeś zwycięstwo jest przegraną drugiego. Czyń innym tak, jakbyś chciał by czynili tobie – to bardzo mądra zasada. Nikt nie chce odczuć swojej niższości. Nie poniżaj, jeśli nie chcesz być poniżony. Szanuj, jeśli chcesz być szanowany.

Sprawiaj, by człowiek czuł się ważny.

A najważniejsze to trzymać dystans. Cudze sądy niech nie wprowadzają nas ani w uniesienie, ani w depresję. Podejmując z kimś polemikę nie umiemy zwykle ocenić  czy dany człowiek to potrafi oraz jak zniesie porażkę w dyskusji. Wszystko co robimy ma jakiś cel. Idziemy gdzieś, by osiągnąć jakiś cel. Łzy nas oczyszczają, uśmiech wywołuje uśmiech. Tak samo jest z rozmową, toczymy ją w jakimś celu. Chcemy uzyskać poparcie dla swoich tez, podnieść sobie poczucie własnej wartości,  bądź uzyskać jakąś odpowiedź. Każdy podejmuje ją w jakimś celu. Opinia innych dla mnie nie jest w żaden sposób wartościująca, dlatego też nie są mi potrzebne dyskusje i polemiki. Odpowiedzi szukam w sobie, nie w innych.

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s