O papciu słów kilka

Najprostszym chwytem marketingowym są oklepane frazesy, twierdzenia powtarzane tak często, że stają się banałami. Powtarzane w konkretnym celu. Przychodzi mi tu na myśl osoba Jana Pawła II. Potrafił robić medialny szum wokół siebie, przyjmować postawę tzw. hollywoodzką oraz głosić niezwykle proste banały tak, by tłum pociągnąć za sobą. Natomiast, kiedy nie chciał być zrozumiany, stosował język „ubogacony”, który prawdę miał ukryć. Przecież nieważne co mówi. Cokolwiek mówi, jest to święte. Choć niewiele z tego rozumiesz, to przecież  tak mądrze brzmi. To osoba zapamiętana głównie z medialności. W konkretnych sprawach jednak nie zrobił nic. Zdawał się być ślepy i głuchy. Dużo gadać, mało robić i najważniejsze, pokazywać się. Ma wiele przewinień na swoim koncie, jednak był świetnym specjalistą Public Relations. Lubił sławę i pieśni śpiewane na jego cześć. Nie był skromny, był próżny.

„Słowa wykwintne, słowa piękne bledną wobec prostego, które trafia w sedno” – J. Sztaudynger.

Nie mam nic przeciwko prostocie. Bardzo ją cenię. Czasem jednak wykorzystywana jest w niewłaściwy sposób. Medialność, chwytliwe teksty, aby coś zyskać, bogactwo państwa watykańskiego i jego przekręty, to wszystko nie idzie mi w parze z tą prostotą, o której ja myślę. Dla mnie to jakieś wypaczenie prostoty.

Co nieco o osobie JPII można przeczytać także we wpisie zatytułowanym „Autoapostazja”. Co nieco, ponieważ informacje na ten temat oraz konkretne zarzuty są ogólnodostępne. Nie jest moim celem pisanie kolejnej książki. Polecam wszystkim artykuł Mariusza Agnosiewicza na portalu Racjonalista „Cienie pontyfikatu Jana Pawła II”.

Prawda dla wielu ludzi wciąż jest gorzej przyjmowana od fikcji, a banały to jednak wciąż najlepsza taktyka zdobywania. Nie na każdego jednak działają.

Jan Paweł II nie jest dla mnie autorytetem. Nie mam zamiaru dołączyć do osób wyznających kult papieża. A sprawa beatyfikacji? Do jego świętości mam również odmienny stosunek, tak samo jak do każdej innej. Jeszcze nie tak dawno jedenastym przykazaniem było: Papieża nie krytykuj! Zdaję sobie sprawę, że ryzykuję licznymi atakami, mimo wszystko ośmielę się mieć inne zdanie i wypowiedzieć je głośno. Santo non subito!

Nie jestem ideałem. Nikt nie jest, ale ja nie stoję na straży moralności. Nie uważam się za nieomylną i nie tworzę z tego dogmatu. Kościół natomiast jest taką instytucją, a nie inną i łączy się to w sposób nierozerwalny z innymi wymogami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s