Nasze dzieci

Pogoń za pieniądzem. Aby godnie żyć w dzisiejszych czasach kobieta  powinna pracować i godzić jakoś obowiązki matki, żony i pracownika. Być może większości to się udaje. Być może większość jest zadowolona ze sposobu, w jaki im się to udaje. Nigdy nie pracowałam, zawsze wiedziałam, że dzieci są dla mnie ważniejsze od pieniędzy i kariery. Dla mnie wybór był zawsze prosty i jak dotąd nigdy nie żałowałam swojej decyzji.

Babcia dla dziecka to ktoś wyjątkowy. Moja babcia, która zajmowała się mną i moimi siostrami, również była kimś wyjątkowym. Te chwile były najpiękniejsze. Gotowała tylko to, co lubiliśmy, zawsze miała czas. Była super babcią , ale nie mamą. Ona już wychowała swoje dzieci. Nie można nazwać tego wychowaniem a zajmowaniem. Wychowują tylko i wyłącznie rodzice. Gdy oni cały dzień pracują, do kogo wtedy mamy mieć pretensje, że dziecko nam nie powiedziało, nie zaufało, że nie mamy z nim kontaktu takiego, jakiego byśmy oczekiwali? Nie wychwycimy tego, kiedy dziecko jest małe. Te konsekwencje wypłyną  dopiero po wielu, wielu latach, kiedy dziecko zacznie dorastać, interesować się płcią przeciwną, mieć swoje pierwsze poważne, życiowe rozterki. Nagle się okaże, że dziecko z tymi problemami nie zwróci się do nas, ale do tych osób, które zawsze przy nim były, które go wychowywały, które mu poświęcały czas. My przecież wracaliśmy późno z pracy.

Z dzieckiem trzeba być, kiedy wraca ze szkoły i zarzuca nas gradem pytań i problemów. Być, by pomóc mu je rozwiązać. Czasami po godzinie 17.00 może być już za późno. Nie chciałabym przegapić pierwszych symptomów dorastania mojej najstarszej córki, pierwszych pytań i problemów, które codziennie życie stwarza. Kogo by się wtedy zapytała? Komu by zadała to pytanie? Koleżance? Babci? Z kim nawiązałaby porozumienie? Żadna z tych osób nie pokierowałaby tym dzieckiem tak, jak ja uważam za słuszne. Moje i męża podejście do wielu spraw diametralnie różni się od podejścia naszych rodziców, a przecież chcę jak najlepiej dla własnego dziecka. Tyle sytuacji bym przeoczyła, które udało mi się wychwycić, wytłumaczyć, wyprostować.

Ja nie miałam komu zadać takich pytań. Wielu moich problemów nikt nie zauważył, musiałam sobie sama z nimi radzić, raz lepiej, raz gorzej. Do głowy mi nigdy nie przyszło, by pójść z tym do kogoś z rodziców. Dlaczego? Dziś mając swoje dzieci już znam odpowiedź.

Chcę wiedzieć, chcę tłumaczyć, chcę być. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by moje dziewczynki przeszły to, co ja, a ja bym tego nie zauważyła.

Człowiek jest istotą rozumną i potrafi uczyć się również na cudzych błędach. Swoje dzieci chcemy z mężem wychować sami i po swojemu, a jakiekolwiek pretensje mieć jedynie do siebie. Nie chcę, by większy, bo codzienny wpływ miał na nich ktoś inny, kto ma inne podejście do życia. Za bardzo ich kocham.

Advertisements

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s