„Rzetelność” Freuda

Polecam wszystkim do przeczytania książkę Tomasza Witkowskiego„Zakazana psychologia”. Ukazuje ona, jak sam tytuł mówi, mroczną stronę nauki o duszy. Okazuje się bowiem, iż nauka również ma swoje ciemne strony, oszustwa, matactwa. Naukowcy dla zysków materialnych mogą „pomagać” swoim badaniom. Tak też było z Freudem. Jego psychoanalizie zdaje się brakować solidnych fundamentów.

„Człowiek wilk”, jako dowód słuszności psychoanalizy, okazuje się być mocno naciągnięty. Ukazuje to w 1970 roku australijska dziennikarka Karin Obholzer w swoim wywiadzie z Sergiejem Pankiejewem, wspomnianym „człowiekiem wilkiem”. Wszystkie ważne wspomnienia z dzieciństwa były mu narzucone przez samego Freuda. Oglądanie stosunku swoich rodziców było niemożliwe z bardzo prostej przyczyny. W tych czasach bowiem, w Rosji, dzieci sypiały w osobnym pokoju z nianią. Pankiejew przyznał, że w jego domu przestrzegano tej zasady. Wilki okazały się psami, a sukces terapeutyczny był w rzeczywistości fiaskiem, bowiem jego stan psychiczny nie uległ zmianie. Lęki trapiły go nadal. Od stowarzyszenia dostawał natomiast rentę – jako zapłatę za milczenie.

Historia przypadku Emmy Eckstein jest równie ciekawa. Dowodem tutaj ma być korespondencja między Wilhelmem Fliessem (przyjacielem), a Freudem. U tej pani stwierdzona została „neuroza nosowo – odruchowa (nos był odpowiednikiem genitaliów a jego zaburzenia mogły powodować problemy psychoseksualne)”. O zgrozo! Lekarstwem na to było: „przyżeganie gąbczastej kości przewodu nosowego i aplikowanie kokainy”. Fliess postawił diagnozę, zastosował leczenie, mając całkowite poparcie swojego przyjaciela. Rozwinęła się infekcja, która nieomal zakończyła się śmiercią dla tej pani. Komentarz Freuda? Eckstein „wykrwawiała miłość” do niego. Potem okazało się, iż w nosie pacjentki zostawiono pół metra gazy. Życie jej uratowano, ale jakość jego znacznie się pogorszyła.

Przypadek Dory był równie absurdalny. Przyczynił się on do powstania teorii przeniesienia, a był jedynie próbą usprawiedliwienia skłonności pedofilskich pana K. Diagnoza terapii tego dziecka była dla mnie po prostu śmieszna. Trudno streścić dokładnie wszystkie terapie, a ta byłaby wyjątkowo długa i trudna do streszczenia. Tego wprost nie dało się czytać! Nie bardzo wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Jego wszystkie potwierdzone terapie, zakończone sukcesami były fałszem, a statystyki wyssane z freudowskiego palca. W listach do Fliessa przyznawał się do prawdziwych liczb i do wielu naciągnięć. Przez wiele lat te listy były utrzymywane w tajemnicy. Nawet się nie dziwię. Teorie na temat id, ego i superego przypisuje się Freudowi, a podobno pierwszy pisał o tym Fryderyk Nietsche, jednak w tym czasie prace niemieckich filozofów nie były jeszcze znane i z łatwością zostało to przypisane Freudowi. A co z kompleksem Edypa? Witkowski twierdzi, iż cały materiał dowodowy na temat jego istnienia historycy odnaleźli w liście do Fliessa 15 X 1897 roku: „Odnalazłem w sobie stałą miłość do swojej matki i zazdrość do ojca. Teraz uważam, że to powszechne zdarzenie we wczesnym dzieciństwie.”

Zdaje się, że Freud nie pozostawił po sobie żadnych rzetelnych dowodów, ani badań, a większość jego prac została zamknięta i niedopuszczona do użytku, jedynie to, co pozytywnie przeszło cenzurę. Ciekawe dlaczego? Nigdy zbytnio nie interesował mnie Freud i jego psychoanaliza. Uczyłam się o tym na studiach, ale o jako zupełnie poważnej teorii terapeutycznej. Obawiam się, iż jeśli będę dalej zagłębiać się w tą teorię, okaże się ona zupełnie nieprofesjonalna.

Odchodząc trochę od Freuda, kiedy budujemy dom, chcemy, by miał solidne fundamenty. Psychoanaliza najwyraźniej do nich nie należy, skoro budzi aż tyle wątpliwości. Co więc dalej z psychologią, skoro jej podwaliny są wątpliwe? Jestem życiowym sceptykiem i do zawodu psychologa podchodzę tak samo, jak do wszystkiego. Miałam do czynienia z ludźmi, do których nie posłałabym żadnego pacjenta, jednak spotkałam też człowieka z powołaniem. Pytania odpowiednio zadane, by pobudzić umysł do myślenia. Żadnych ukrytych sugestii. Dochodzenie do odpowiedzi samemu.  Wbrew pozorom nie jest to takie powszechne. Bardzo ciężko jest znaleźć psychologa, który w jakiś sposób nie będzie podsuwać odpowiedzi, opanuje w sobie chęć oceny, zapomni o sobie, swoich życiowych zasadach, wartościach i spojrzy na pacjenta jego oczami, a nie swoimi. Pamiętajmy, że psycholog to też człowiek, nie jest alfą i omegą, może się mylić, może również wyrządzić więcej krzywdy, niż pożytku. Nie traktujmy go jak guru. Odrobina krytycyzmu jest bardzo zdrowa.

Książki tej nie da się przeczytać jednym tchem. Czyta się ją powoli i często wraca do już przeczytanego tekstu. Autor podejmuje w niej tzw niewygodne tematy. Wiele nazwisk, wiele oszustw i fałszerstw. Zapewne jeszcze nie raz odniosę się do treści w niej zawartej. Warto szukać prawdy. Tylko jak samemu odplewić fałsz od prawdy, jeśli chodzi o naukę? Czy zwykłemu laikowi wystarczy jego sceptycyzm? Autor pracuje już nad drugim tomem z tej serii. Czekam więc…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s