Plany

Nie lubię  ogłaszać wszem i wobec swojej miłości do męża. Szczenięce lata mam już stanowczo za sobą. Jest to zarezerwowane wyłącznie dla nas dwojga, no i może w jakimś stopniu dla naszych dzieci. Życie nas obojga przez te wspólne 11 lat nie oszczędzało i to właśnie zapewne nauczyło nas pokory. Trudności zbliżyły i scementowały związek.

Wczoraj moje kochanie przyszło z pracy, usiadło koło mnie i z zupełną powagą powiedziało: – Ja wszystko mogę stracić, ale nie Was. Po czym stwierdził, iż zbliża się nieuchronnie nasz życiowy zakręt i myśli czy by z niego nie skorzystać i zacząć wszystko od nowa w innym miejscu, gdziekolwiek. Skorzystać z restrukturyzacji, odejść z firmy i zacząć wszystko od początku. W jakim celu ma tkwić w miejscu pełnym jedynie ciągłych nerwów i ludzkich złośliwości. Może znaleźć swoje małe miejsce na ziemi. Nie trzeba nam dużo, nie mamy wymagań, byle razem. Tylko ja tak boję się marzeń, planów. Dotychczas życie stawiało mnie do pionu zawsze wtedy, kiedy zaczynałam marzyć i mieć jakieś plany. Nie lubię planować i staram się mocno stąpać po ziemi, a nie bujać w obłokach. Staram się nie podchodzić do życia z ciągłym marudzeniem; jak bardzo jest źle, jak typowy polak; bo albo za dużo, albo za mało, za ciepło, za zimno, nie pada albo pada i zawsze jest źle. Zwykle cieszę się z tego co mam, jak nie mam, to też nie powód do płaczu. Cieszę się kiedy mogę iść do ciucha, nie marzę o zakupach w sklepie z nowymi ciuchami, nie marzę o sukience  i o innych rzeczach, które dla innych kobiet jest normalnym stanem i bez którego nie umieją żyć. Ja tylko bez jednego nie mogę się obyć… Innych rzeczy mogę się wyrzec. Jestem z tym szczęśliwa 🙂 Nie rozumiem ludzi, którzy mają dużo więcej i marudzą. Zawsze widzą do połowy pustą szklankę. Ja  staram się widzieć do połowy pełną.

Aż tu nagle  plany, które wydają się mieć realne podstawy, wszystko układa się tak, jakby nam chciało powiedzieć, że to jest nasza szansa. Mogę zmienić swoje życie. Tylko jak się do tego zabrać? Nie mam pojęcia. Podjąć ryzyko czy zostawić wszystko jak jest? „Być albo nie być, oto jest pytanie” – jak pisał Shakespeare w Hamlecie.

Reklamy

Komentarze nie są moderowane. To nie kółko wzajemnej adoracji. Pamiętaj tylko, że Twoja wypowiedź świadczy o Tobie, nie o mnie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s