Antyklerykalizm

Antyklerykalizm do pewnego momentu jawił mi się jako coś złego. Takie panowało przeświadczenie i chyba nadal panuje. Dziś z całą pewnością stwierdzam, że tak, jestem antyklerykałem. Nic w tym złego. Dla niedoinformowanych, antyklerykalizm – ideologia społeczno-polityczna, krytyczna wobec władzy kleru i duchowieństwa w przestrzeni publicznej poza miejscami kultu.

Ładnie napisał to Czesław Janik w artykule na portalu Racjonalista:

W demokratycznym państwie prawa mają prawo istnieć i działać kościoły, związki wyznaniowe i organizacje światopoglądowe wszelkich odcieni. I dopóki są one przez państwo traktowane zgodnie z zasadą równouprawnienia, z zasadą niezależności państwa i tych związków – każdego w swojej dziedzinie i innymi zasadami konstytucyjnymi – wszystko jest w porządku. Jeżeli jednak państwo [przez państwo rozumiem instytucje i urzędników państwowych] łamie zasady konstytucyjne, aby zapewnić jednym pozycję uprzywilejowaną, a drugich poniżać i dyskryminować, wówczas pojawia się antyklerykalizm, jako sprzeciw przeciwko państwu, a nie przeciwko jakiemuś kościołowi, który jest wyróżniany.

Nie można mylić tej ideologi z postawą antykatolicką, czyli wrogością, chęcią niszczenia obiektów sakralnych aż do dosłownego, fizycznego niszczenia kleru. Zdaję sobie sprawę, że wszędzie zdarzają się czarne owce, tak i w tej grupie znajdą się ludzie ziejący nienawiścią do KK i księży. To nie są antyklerykałowie! Antyklerykał nie zieje nienawiścią. To jest antyklerykalizm źle pojęty. Nie wsadzajmy wszystkich do jednego worka. Fanatyków jest pełno w każdej z grup społecznych, są także wśród antyklerykałów. Z przykrością stwierdzam, iż na wielu witrynach antyklerykalnych szerzy się wrogość właśnie. I to jest przykre. Tego prawdziwego antyklerykalizmu jest mało, albo zwyczajnie nie sprzedaje się tak dobrze, jak wrogość i zawiść, czy może nie ogłasza się tak wszem i wobec. Za dużo w ludziach zawiści, za dużo jadu, złości, za mało zrozumienia. Jestem antyklerykałem, ale nie zajadłym z nienawiści. Jestem racjonalistą, choć niektórzy, nie rozumiem czemu twierdzą, że obie ideologię nie idą w parze. Jestem wreszcie agnostykiem, garnącym się raczej w tę ateistyczną część agnostycyzmu. Ma on bowiem swoje odmiany. Przede wszystkim jestem sobą. Szlag mnie doprawdy trafia, że są ludzie, którzy temu się sprzeciwiają, którzy nie potrafią zrozumieć nawet siebie, a co mówić o innych! Cóż Wam przeszkadza, że moje dzieci nie będą miały białej sukienki i prezentów na komunię?! Cóż to w ogóle za argument?! Skąd aż takie ograniczenie, że nie rozumiecie czym jest konsekwencja w działaniu, zasady?! Przekonajcie mnie, że nie mam racji a zmienię zdanie, bo jak do tej pory, to szkoda gadać. To jest jak walka z wiatrakami, zacofaniem i katolickimi ograniczeniami, które latami wpajał Kościół katolicki. Będzie ciężko, ale ja się nie mam zamiaru uginać. Jestem twarda. Odwagi również mi nie brakuje. To są moje dzieci i póki co, ustawowo mam zapewniony wybór światopoglądu oraz możliwość wychowywania w nim własnych dzieci. Więc wara! Nie pozwolę nikomu, nawet Wam, kochani rodzice !

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s