Lawina

W jednym z ostatnich wpisów napisałam o tym, że to nasze cichutkie TAK może wywołać istną lawinę. I tak się stało w istocie. Mimo błędnych opinii, mimo zagubienia w tych wszystkich opiniach, ocenach, emocjach. Ta lawina wciąż trwa.

Czytaj dalej „Lawina”

Miau

Pisałam już kiedyś o psach, o kotach coś wspomniałam. Kumpela poprosiła, by pokazać swoje koty. Ok, pokażę jeszcze raz. Może właśnie teraz jest dobry czas, by opowiedzieć o kotach. Wszak koty dla każdej wiedźmy są nadzwyczaj istotne. 😉 Czymże jest wiedźma bez kota? Poza tym, to właśnie dziś, zdaje się, jest ich święto.

Czytaj dalej „Miau”

Ciemna noc duszy

Przyznam się, że nie wiem czy ktoś już taki termin wprowadził. Nigdy dotąd mnie to nie interesowało. Taką nazwę temu nadała moja dusza a ja nie sprawdzałam w innych źródłach. Dopiero teraz jestem gotowa, aby o tym napisać i ująć to w słowa. Ci, którzy to przeżyli z reguły boją się o tym mówić głośno, ponieważ ludzkość ciągle nie jest gotowa.

Czytaj dalej „Ciemna noc duszy”

Dziękuję

Wszechświecie, dziś tylko chcę Tobie podziękować za ostatnie najtrudniejsze lekcje w moim życiu. Za błędy, jakie popełniłam, które zmieniły całą mnie. Za ten ostatni wpis, który wywołał istną lawinę a potem za tamtą nieprzespaną noc i najtrudniejszy w życiu poranek. Za dzisiejszy sen, który był też dla mnie konkretną informacją. Za te dziesiątki maili i informacji, które mnie naprowadziły na właściwą drogę.

Czytaj dalej „Dziękuję”

Czarny czwartek, od tego się zaczęło…

Świadomość – słowo trudne do ogarnięcia umysłem. Kiedy pierwszy raz ją poczułam, jako małą iskierkę wiele lat temu, wtedy automatycznie weszłam na nową drogę. Drogę świadomości. Z czasem zaczęłam czuć tę zmianę na różnych poziomach życia. Zaczęły dziać się dziwne i niewytłumaczalne rzeczy, dziwne zbiegi okoliczności. Wszystko powoli zmierzało ku jednemu…

Czytaj dalej „Czarny czwartek, od tego się zaczęło…”

Bliźniaczy płomień

Opisywałam już kiedyś o liście wysłanym w przestrzeń do człowieka, na którego czekałam całe życie. Napisałam go naprawdę. Nie wiem co się z nim stało, ale mam go w sercu. Nie miałam wtedy żadnych wątpliwości, że ten ktoś jest i że wtedy, kiedy go spotkam, nie będę miała wątpliwości. I tak było. To był pierwszy raz, kiedy poczułam w sobie bardzo dziwne rzeczy, odczucia przedziwne czy zdarzenia synchroniczne. Wszechświat robił wszystko, żebyśmy się spotkali. Wiem, że to było nam przeznaczone, czułam to całym sercem.

Czytaj dalej „Bliźniaczy płomień”

Zrób co możesz, z tym co masz

Słuchać duszy to jakby mieć dodatkowy zmysł, który łącznie ze znanymi nam zmysłami pozwala czytać nam informacje ukryte. Czytać gdzieś między wierszami czy dostrzegać to, czego nie widzą inni. Czasem to taki czujnik, w którym zapalają się lampki. Nie każdy ten zmysł ma. Niektórym gdzieś się zagubił a być może jest, tylko nikt na niego uwagi nie zwraca i siedzi cicho, gdzieś w ciemnym kąciku, niezauważony, zapomniany, nieużywany. We mnie był zawsze, tylko zmieniał się z biegiem lat.

Czytaj dalej „Zrób co możesz, z tym co masz”

Nocne rozmowy z duszą

Każdy świetnie wie, co się czuje, kiedy ktoś za bardzo wkracza w naszą prywatność i narusza ją. Kiedy próbuje „dotknąć”… Kiedy atakuje z zaskoczenia. Zwykle nie jest tak, że zapominam przysłowiowego języka w gębie. Zwykle wiem, co mam powiedzieć. To już któryś raz z kolei, kiedy nie rozumiem swojego zachowania. Zwykle intuicyjnie na atak powstaje reakcja obronna ciała. Ręka się podnosi i mówi się STOP, NIE POZWALAM. A ja jak ta ciapa nie robię nic. I to nie pierwszy raz. Co, znów wróciłam do roli ofiary?

Czytaj dalej „Nocne rozmowy z duszą”

O najważniejszej podróży

Słuchać swojej duszy to najlepsze, co można zrobić dla siebie. Myślałam, że największym problemem dla nas jest to, że coś dzieje się z naszą planetą. Coraz więcej ludzi jest tego świadomych. Nie trzeba być nawet czujnym obserwatorem, aby to dostrzec. Ten rok powiedział mi właśnie coś innego. Nie tak ziemia, środowisko, jak brak kontaktu z duszą, stanowi największy problem. Wszystkie inne problemy wynikają z tego jednego. Ludzie nie słuchają swojego wnętrza. Ten rok będzie rokiem DUSZY.

Czytaj dalej „O najważniejszej podróży”

Sprawdzam Wszechświecie…

Długo mnie nie było. Kolejny raz oddałam swoje Ja. Zostawiłam za sobą wszystko. Stanęłam naga, pusta i całkowicie bezbronna. Zostawiłam swój ból, emocje. To najdłuższy etap poddania, jak dotąd.

Czytaj dalej „Sprawdzam Wszechświecie…”

Choroba cywilizacyjna naszych czasów?

Kiedy bolało mnie w okolicy żeber po lewej stronie, już w wieku nastoletnim, mówili, że to pewnie nerwicowe, dawali leki na uspokojenie, które nie działały. Raz, że może od wątroby (po lewej, dodam). Nikt nie pomyślał, że to neuralgia międzyżebrowa, która od tych kilkudziesięciu lat mi dokucza, a przyczyną może być niewyleczona skolioza lub potrącenie przez auto w dzieciństwie. A może jedno i drugie, bo trudno dziś powiedzieć co było pierwsze. Bo byłam młoda, to na pewno wina nerwicy. Od razu oceniono mnie i skazano. Bez żadnych dowodów. Po 36 latach dopiero niedawno lekarz dojrzał, że dolegliwości mają inną definicję i przyczynę. Ilu jest takich ludzi źle zdiagnozowanych i nieprawidłowo leczonych? Ilu ludziom wmawia się nerwice czy depresję, a ilu ma ją naprawdę? Jaki procent ludzkości wmawia to sobie sama? Żeby mieć usprawiedliwienie chociażby. Bo ja jestem chora. Skąd to się bierze? Czemu narasta, kiedy czasy ewidentnie mamy lepsze?

Czytaj dalej „Choroba cywilizacyjna naszych czasów?”

Chory system? Czyli lekcja dobra i zła

Moje zdanie o systemie szkolnictwa w naszym kraju było, jakie było. Sama nic wartościowego ze szkoły nie wyniosłam. Nie nauczyła mnie ona niczego, poza tym jedynie, jak przetrwać w mega ekstremalnych warunkach. Nie było mowy o poznawaniu świata. Niewiele przez te lata się zmieniło. Nadal obserwuję to samo, co kiedyś. Gdyby chcieć zmian, to cały system edukacji trzeba byłoby wrzucić do kosza i zacząć wszystko od początku.

Czytaj dalej „Chory system? Czyli lekcja dobra i zła”